ivolucja.pl

Duża poprawa – Ultrace 2024 – Relacja

Jak co roku redakcja Ivolucji była na Ultrace - i miło mi donieść, że tym razem odbyło się bez dużych Faux Pas z żadnej strony.

Nie wiem czy pamiętacie zeszłoroczną relację z Ultrace 2023 – możecie ją przeczytać tutaj: KLIK. Ale jeśli nie chce Wam się czytać to wystarczy Wam wiedzieć, że nie wróciliśmy z tej imprezy zadowoleni. Na każdym kroku mieliśmy jakieś problemy, łącznie z tym, że pominęliśmy pierwszy dzień imprezy ze względu na kiepską organizację zarówno z naszej strony jak i ze strony organizatora samej imprezy. No cóż.

Dlatego tak miło mi donieść, że w tym roku wyjazd na Ultrace (czy też obecnie Club De Ultrace) udał się we właściwie 100% – obyło się bez potknięć, a to czego nie udało się zrobić to raczej drobne zadania poboczne wynikające z moich widzimisiów, a nie błędy w organizacji po czyjejkolwiek stronie. I tym akcentem przejdźmy do relacji naszej redakcji.

Redaktor naczelny - Ivo

Auto dla ludzi na diecie karniwora to Schaab - bo auto na zdjęciu to Saab, nawet jeśli tak nie wygląda.

Na ten rok mieliśmy prosty plan – nie odwalić takiej poruty jak to miało miejsce w zeszłym roku. Tyle. No dobra, inaczej – taki był generalny plan, bo ja jak zawsze uznałem, że muszę obskoczyć wszystko i wszystkich i wrócić z podpisami, naklejkami, zdjęciami na 3DSie i najlepiej jeszcze wyspany. 

I niezmiernie miło mi Was poinformować, że większość z moich celi udało się zrealizować. Większość, bo jak się zapewne spodziewacie wróciłem tak wymięty i przebodźcowany, że ciężko to nazwać wyspaniem. Ale bawiłem się świetnie, a to jest najważniejsze – no i przede wszystkim nie wróciłem do domu chory, a to duży plus.

Ten Citroen oprócz modyfikacji wizualnych miał też zmodyfikowany silnik, czego wynikiem jest moc 14hp zamiast seryjnych 9.

Zacznijmy zatem od samej części organizacyjnej. 
Po pierwsze organizacja samego eventu była na o wiele wyższym poziomie niż rok wcześniej – w kolejce przed wejściem staliśmy góra 40 minut, wpuszczono nas chwilę po oficjalnym otwarciu bram. Zaznaczam, że chodzi o oficjalne otwarcie bram, bo było ono zaplanowane na godzinę 12, a ludzi zaczęto wpuszczać około pół godziny wcześniej. I nie jest to przytyk do organizacji – wręcz przeciwnie, kolejka nie dość, że była otwarta wcześniej to jeszcze szła we wręcz ekspresowym tempie, co jest po części związane ze sprawną obsługą, a po części z tym, że faktycznie ilość odwiedzających w tym roku była dużo mniejsza niż w poprzednim. Wydaje mi się również, że okrojono ilość dzieci w wieku wczesnoszkolnym i nie spotkałem się z sytuacją, w której jakaś latorośl stoi na wystawionym aucie lub próbuje do niego wsiąść. Mi się udało, ale za zgodą właścicieli, co z resztą widzicie na zdjęciu wyżej. Cudowny był to Citroen, o niebo lepszy niż moje Ex-Saxo
Skoro już przeszedłem do bardziej indywidualnych kwestii – my też, jako redakcja ogarnęliśmy wyjazd idealnie pod względem organizacyjnym. Pierwszą, najważniejszą dla mnie, poprawką w porównaniu z zeszłym rokiem jest to, że udało nam się zabrać w jedno (moje) auto. Czy jest faktycznie poprawa wprawdzie nie jestem pewien, bo bez @Nawinox Ultrace jest dziwny, ale fakt posiadania jednego auta dużo ułatwił i przyspieszył. 
Kolejną sprawą jest hotel – w tym roku nie kombinowaliśmy i wykupiliśmy nocleg w Hotelu Inter w Bielanach Wrocławskich – świetne miejsce, mały kameralny hotelik, w którym rano można wypić kawę/herbatę na świeżym powietrzu – a zaufajcie mi, to świetna rzecz. Do tego właściciel jest wspaniałym człowiekiem i ma dwa mastify tybetańskie. Piękna sprawa takie psy – i mówię to pomimo uczulenia na ten rodzaj zwierząt. 

Ten wspaniały toster to Scion Xb, wbrew pozorom to nie Kei-Car, a całkiem spory... hatchback?

Przejdźmy do mięsa czyli samochodów.
Wiecie co? Jestem miło zaskoczony tegoroczną edycją Ultrace – samochodów nie dość, że było więcej niż rok wcześniej to jeszcze były one na dużo wyższym poziomie. I tak, mówię to za każdym razem ale co roku jestem zaskoczony tym, że można jeszcze bardziej podnieść poprzeczkę. Tym co było dla mnie najciekawsze to fakt, że mocno zmniejszyła się ilość “fillerów” czyli zapychaczy – innymi słowy aut, w których lista modów kończy się na zawieszeniu i ładnych felgach, właściwie każdy prezentowany w tym roku samochód był wyjątkowy i widać było cały ogrom włożonej pracy. Co również ważne to fakt, że Ultrace z całych sił stara się unikać bycia imprezą monotematyczną jak na przykład JapFest dla aut japońskich czy American Cars Mania dla aut amerykańskich, prezentowane we Wrocławiu auta są ze wszystkich stron świata i często mieszają gatunki, zobaczyć więc można Mustangi z silnikami Ferrari, przygotowane do driftu Hyundaie Pony pierwszej generacji czy włoskie superauta po japońskiej kuracji poszerzającej. Nie mówiąc już o tym, że popularność luksusowych aut brytyjskich, takich jak Lotusy czy Bentleye i Rolls-Royce’y z roku na rok jest coraz większa, podobnie zresztą jak to ma miejsce w przypadku aut francuskich i koreańskich.