ivolucja.pl

Mustang? Camaro? ten zapomniany pony car jest od nich lepszy! – AMC Javelin AMX

Mustang, Camaro i Challenger to nie są jedyne Pony Cary. Jest jeszcze jeden, totalnie zapomniany...

Obecnie na rynku amerykańskim jest trzech dużych graczy: Ford, General Motors oraz Chrysler (obecnie to część Stellantis). Abstrahując od tego jak tym firmom idzie obecnie, to przez wiele lat wielka trójka była niezmienna. Właściwie już w latach 60′ XX wieku te trzy firmy uznawane były za Wielką Trójkę, a cała reszta to były małe płotki. Obecnie te „małe” płotki to Tesla, Rivian czy Lucid – generalnie marki, które faktycznie zaczęły produkować samochodu w ciągu ostatnich mniej-więcej 10 lat. 

Zanim Tesla robiła normalne samochody próbowała swoich sił w autach sportowych.

Kiedyś było nieco inaczej

Poza Fordem, Chryslerem i General Motors na rynku był jeszcze jeden mniejszy koncern – AMC. Bardzo chciał on rywalizować z dużymi graczami i z Wielkiej Trójki zrobić Wielki Kwartet, ale jak pokazała historia – zupełnie ten plan nie wyszedł. Pomimo posiadania w swojej ofercie kilku naprawdę wyjątkowych samochodów AMC upadło w roku 1988 zostawiając po sobie Jeepa przejętego później przez Chryslera. 

Chwila moment - jakie znów AMC?

Rozumiem, że nie wszyscy dobrze znają się z dziwacznymi samochodami, więc już wyjaśniam o co chodzi z AMC. 
AMC – czy też właściwie American Motors Corporation – to koncern, którego korzenie sięgają aż do roku 1897. Tak, to jeszcze dziewiętnasty wiek. Wtedy Thomas Jeffery postanowił zacząć budować samochody i już w 1900 roku wykupił fabrykę rowerów Sterling, w której dwa lata później powstały pierwsze auta świeżo założonej marki Rambler. Warto zaznaczyć, że Ramblery były drugim masowo produkowanym samochodem w USA. Pierwszy był Oldsmobile w roku 1901, Ford był dopiero trzeci w roku 1903.
W roku 1910 po śmierci Thomasa jego syn Charles przejął biznes i przemianował Ramblery na Jeffery już w 1914. Nie wiem jaki był w tym cel, skoro już w 1916 nastąpiło połączenie z Nashem w wyniku którego koncern stracił nazwisko Jeffery i nazywał się po prostu Nash Motors. Później – już w 1937 – Nash połączył siły z marką Kelvinator tworząc spółkę Nash-Kelvinator. Nie wkręcam Was, Kelvinator to prawdziwa nazwa.

Hornet był ostatnim modelem, który wygrał Nascar bez V8.

W 1954 Nash-Kelvinator połączyło się z Hudsonem (to ci od Horneta – przyp. red.) i w ten sposób powstało American Motors Company. 
Teraz będzie fikoł, uwaga. W roku 1957 AMC zaprzestało produkcji Hudsonów i Nashów pozostając jedynie z dwoma markami: AMC oraz… Ramblerem. Tak, Ramblerem, tym, który został przemianowany na Jeffery. Dlaczego? Cholera wie, ale warto odnotować, że przed pełnoprawnym wskrzeszeniem Rambler był po prostu linią tanich modeli Nasha. Co za historia, Moda Na Sukces na pewno czerpała z niej inspirację. 
Warto jeszcze dodać, że na przełomie lat 1983-1984 AMC we współpracy z BAIC założyło jedną z pierwszych spółek motoryzacyjnych w Chinach czyli Beijing Jeep. Tak, zanim Jeep był częścią Chryslera należał do AMC. Ba, żeby było śmieszniej – gdy AMC upadało to Chrysler kupił ten niewielki koncern tylko i wyłącznie dlatego, że był w nim Jeep.

I gdzie w tym rywal dla Mustanga?

Pierwszy Mustang był przełomowy, bez dwóch zdań.

Cóż – szalone lata 60′ to był okres rozkwitu amerykańskich aut sportowych na niespotykanym wcześniej poziomie. W 1964 pojawił się Mustang, chwilę później Camaro, a w 1971 na rynek wszedł – potężnie spóźniony Challenger. Gdyby to była impreza (w sensie melanż, nie Subaru) to z popularnych dzieciaków najpierw przyszedłby Mustang, potem stylowo spóźnione Camaro, a Challenger pojawiłby się łaskawie gdy wszyscy już rzygają po kiblach, a starzy gospodarza za godzinę wracają. I gdzieś na tej imprezie ścianę podpiera AMC Javelin. W niczym nie odstaje od popularnej grupy chłopaków, ale jakoś nie potrafi się wybić.

Powiedzmy sobie szczerze – Mustang, Camaro i Challenger były zadziorne i naprawdę mogły się podobać. Ale ta trójka to mocne 8/10, natomiast Javelin… cóż – to jest prawdziwe 10/10, kiedyś jego spersonalizowany odpowiednik zostałby nazwany „ciachem”. Szczególnie druga generacja sportowego AMC wygląda niesamowicie.

Czekaj, ale jak druga generacja?

AMC było na tyle dziwną marką, że dla niej nawet czas płynął inaczej. W czasie gdy Ford i Chevrolet ciągle produkowali pierwszą generację Mustanga i Camaro, a Challenger dopiero był w planach AMC zdążyło rozpocząć i zamknąć produkcję pierwszej generacji Javelina.

Pierwsza generacja Javelina jest piękna, ale wydaje się niedokończona.

AMC Javelin pierwszej generacji produkowany był stosunkowo krótko – bo tylko w latach 1967-1970, z jednym większym liftingiem w roku 1969. Pod maską, standardowo dla tego segmentu dostępna była bazowa rzędowa szóstka oraz cała masa coraz mocniejszych V8. Wizualnie ten samochód był… osobiście określiłbym go kanciastym. Ale o ile w Camaro ostre kształty dawały efekt drapieżnego samochodu, tak Javelin wyglądał jakby projektantom brakło weny. Lub czasu. Ewentualnie pieniędzy – co było dość prawdopodobne, bo AMC nigdy nie miało wielkiego budżetu.

Kaczy kuper to nie nowoczesna moda, to było już w latach 70'!

Dopiero druga generacja i jej, nazwijmy to, dokończony design rozbudza moją wyobraźnię. Wybrzuszone nadkola, bardzo szerokie tylne lampy, długi przód oraz łagodnie opadająca linia dachu zdecydowanie wyróżniały się na tle konkurencji. Camaro, Mustang i Challenger wyglądały przy AMC dość zachowawczo – ich ogólna sylwetka przypominała raczej sportowego 2-drzwiowego sedana, Javelin natomiast miał zupełnie inną, bardziej agresywną aparycję.
Problem w tym, że Javelin II wszedł na rynek w roku 1970 i praktycznie od razu trafił na kryzys paliwowy co wymusiło zakończenie produkcji już w roku 1974. Dlaczego pony cary wielkiej trójki wytrwały dłużej? Cóż – budżet. Ford, Chrysler i GM miały wystarczające rezerwy finansów by utrzymać nierentowne modele, a AMC – nie.

Dlaczego świat zapomniał o AMC Javelinie?

Wszyscy kojarzą Fordy, Dodge i Pontiaki. Ale AMC?

Na ten stan rzeczy złożyły się dwa czynniki. Pierwszy to niesamowicie krótki okres produkcyjny trwający ledwo 8 lat dla obu generacji. Po drugie – marka AMC… co ja mówię, cały koncern AMC nie istnieje od lat i już niewielu ludzi – nawet tych, którzy coś o samochodach wiedzą – zdaje sobie sprawę, że coś takiego kiedyś było.

Inną zupełnie sprawą jest dziedzictwo pony-carów. Mustang na rynku był bez przerwy od 1964 roku, przechodził zmiany, miał wiele różnych wersji i generacji, ale nazwa Mustang zawsze była w którymś segmencie rynku i zawsze było o czym marzyć. Camaro podobnie – poza niewielką luką w latach 2002-2007 ten model również był na rynku cały czas, a przy wprowadzaniu V generacji Chevrolet zadbał o to, by nawiązać do klasycznego designu. Challenger to nieco inna sprawa, bo pierwsza generacja była kultowa, druga była przeznaczkowanym Mitsubishi, ale trzecia wjechała na rynek z buta i znów rozbudziła wyobraźnię klientów i fanów.
Innymi słowy: w przypadku Forda, Chevroleta i Dodge’a ktoś ciągle dbał o to, by nikt nie zapomniał o sportowych modelach. W AMC natomiast nie było komu o to dbać, bo sam koncern został wcielony w Chryslera w roku 1988 i jedyne co z niego zostało to Jeep.

Oglądaliście film "Coco"?

Jeśli nie, to po krótce wyjaśnię dlaczego to ważne.
Celebrowane w Meksyku święto Día de Muertos – czyli de facto Święto Zmarłych – polega na wspominaniu nieżyjących już krewnych organizując wielkie rodzinne fiesty na ich grobach. Folklor mówi, że w ten jeden dzień możliwe jest ponowne spotkanie ze zmarłymi duszami i ponowne cieszenie się ich obecnością. W zaświatach, w których mieszkają dusze, panuje jednak jedna zasada – jeśli wszyscy zapomną o istnieniu danego człowieka to jego dusza umiera w zaświatach.
Dlaczego to ważne? Bo AMC Javelin nadal w zaświatach żyje i ma się względnie dobrze. Są ludzie, którzy podobnie jak ja doceniają starania AMC i design tego sportowego samochodu.

Javelin po kuracji w RingBrothers przeszedł niespodziewany Glow-Up.

Kilka lat temu pula ludzi wiedzących czym jest Javelin zwiększyła się diametralnie, gdy znana na całym świecie firma RingBrothers przedstawiła swoją wizję tego niedocenionego pony cara. Fakt faktem, samochód został przebudowany właściwie od nowa, ale to ciągle ten sam nie-znany i lubiany Javelin w swoim ikonicznym żółtym kolorze. Wiele razy powtarzałem, że AMC Javelin wygląda świetnie, ale ten od RingBrothers (ciekawe, czy mówią o sobie RingBro’s…?) wygląda po prostu fenomenalnie. Głównie dlatego, obniżone zawieszenie i szerzej rozstawione koła potrafią zdziałać cuda, ale nie wolno zapomnieć o tym, że cały przód ma zmienione proporcje, by jeszcze lepiej uwydatnić wybrzuszenia nad przednimi kołami.

To jak? Javelin jest hot? Czy bardziej not?

Zostaw komentarz