Firmy tuningowe często podkręcają osiągi w samochodach. Ale Brabus przez lata wsadzał V12 tam gdzie nie powinno go być.
Swapy silników to obecnie temat na tyle popularny, że nawet ja zastanawiam się jaki głupi silnik można wstawić do mojego auta zamiast „legendarnego” 1.8T. Nie żeby 1.8T był zły, ale… no, nie mogę przestać myśleć nad 5-cylindrowym 2.5 stosowanym między innymi w Volkswagenie Jetta piątej generacji. Nie mam ku temu żadnych rozsądnych powodów, po prostu myślę, że pięć garów fajnie mruczy.
Z podobnego założenia wychodzą inżynierowie pracujący w największych markach świata. Tak, oni też są trochę szaleni i od czasu do czasu potrzebują zrobić coś innego niż zastanawiać się jak włożyć jak najmniejszy silnik do jak największego auta – patrz Ford Mondeo 1.0EcoBoost. Były na przykład przypadki, kiedy uznali, że trzeba zrobić wręcz przeciwnie i upychali wielkie silniki do malutkich aut.
Patrzcie na to:
Konstruktorzy BMW podczas nudy w pracy postanowili włożyć V12 z Serii 7 do najmniejszego roadstera czyli Z3. Totalny pokaz możliwości, a może raczej… sztuka dla sztuki, bo ten model nigdy nie miał wyjechać na ulice. No ale udało się, brawo BMW, gratuluje, szkoda tylko, że Z3 M Coupe nie dostało takiego silnika.
Czasem takie dziwadła wyjeżdżają na drogę
Przykład pierwszy z brzegu: Renault Clio V6. Samochód nikomu nie potrzebny, ale zbudowany na tyle szybko zanim do kogoś dotarło, że to bez sensu. Tak, było trudne w prowadzeniu. Tak, nie było dużo szybsze niż Clio 182, ale za to dużo droższe. Tak, silnik był nieco bez charakteru, bo to po prostu V6 z Laguny. Tak, to bez sensu, ale pal to sześć. Żart niezamierzony, jak coś.
To nie jest jedyny przykład niepotrzebnie wielkich silników w normalnych autach, bona przykład weźmy Passata B5. Oferowana w nim jednostka W8 nie była w nim tak naprawdę do niczego potrzebna – ale klient z wyjątkowo zasobnym portfelem mógł ją wybrać. Swoją drogą zastanawiam się na ile Passat B5 budowany był z myślą o W8, a na ile dopiero później wyszło, że ten silnik się tam zmieści. Inny, nie mniej legendarny sedan z niepotrzebnym silnikiem ośmiocylindrowym to Lancia Thema 8.32 z V8 opracowanym przez Ferrari. Ten samochód również nie był specjalnie przemyślany a sam Enzo kazał zdjąć z silnika w Lancii wszystkie znaczki marki.
Co do zasady takie auta pozostają konceptami
