Marcello-Gandini-countach

Marcello Gandini zmarł – ale jego dziedzictwo będzie wieczne.

Czasem rozmyślam nad nieśmiertelnością. Czy jesteśmy w stanie ją osiągnąć? Okazuje się, że tak.

I jest to zaskakująco… hm. Powiedziałbym, że proste, ale chyba nie o to słowo mi chodzi. To co mam na myśli to to, że osiągnięcie nieśmiertelności nie wymaga odprawiania szamańskich rytuałów lub grzebania w genomie człowieka i wydobywania najlepszych cech. Ani nawet zastępowania kolejnych części swojego ciała cybernetycznymi wszczepami. By osiągnąć nieśmiertelność wystarczy, że człowiek zrobi jedną rzecz – stworzy coś tak rewolucyjnego, tak niesamowitego i tak zmieniającego świat, że przyszłe pokolenia nie zapomną o ojcu założycielu nowego kierunku w pewnym zakresie życia.

I to właśnie zrobił Marcello Gandini

Marcello Gandini i jego pierwsze oficjalne dzieło - Lamborghini Miura

I to w sposób tak niewyobrażalny dla przeciętnego człowieka (albo dla mnie w każdym razie), że to się głowie nie mieści. 
Bo co zwykle robią osoby w wieku dwudziestu-kilku lat, tak zwani młodzi dorośli? Grają w gry, piją piwo, spotykają się ze znajomymi, zaczynają studia, proszą rodziców o hajs, chodzą na kluby, piją piwo, rzucają studia, robią przypał jak stopisiont… Okazjonalnie też piją piwo. Albo jarają zioło. Ale to właściwie tyle. Tymczasem wiecie co robił Marcello Gandini w wieku 20-kilku lat? Projektował Lamborghini Miurę. Tak – człowiek odpowiadający za wygląd jednego z najważniejszych aut wszechczasów miał ledwo 27 lat. Obecnie nie miałoby to miejsca – młodego by odesłali do projektowania listw bocznych, a wyglądem nadwozia to niech lepiej zajmie się jakiś doświadczony designer (czytaj – stary dziad).

No ale jeśli przyjrzymy się historii tego modelu to zdamy sobie sprawę, że był ku temu powód. Ferruccio Lamborghini nie znał się jakoś specjalnie na samochodach – chciał tylko dopiec Enzo Ferrari – więc często projektowanie samochodów pozostawiał innym. A Miura była wspaniałym owocem takiego podejścia. Ale my dziś nie o historii Lamborghini, a o historii Marcello Gandiniego, więc wróćmy do tematu.

Marcello Gandini - życiorys

Tutaj Marcello Gandini i jego najlepszy projekt - Lamborghini Countach

Marcello Gandini urodził się w 1938 roku we Włoszech, co zasadniczo nikogo nie dziwi, bo chyba każdy świetny projektant samochodów jest Włochem (NIEPRAWDA), a zmarł 13 marca 2024 roku (w zeszłym tygodniu, jeśli czytacie Ivolucję na bieżąco [SHAME ON YOU Gandini za taki prezent w moje urodziny! – przyp. red.]). 

W roku 1963 Gandini ubiegał się o pracę w studiu Bertone, ale Giorgetto Giugiaro nie spodobał się Gandini i go nie zatrudnił. Gdy jednak Giorgetto odszedł ze swojego stanowiska, Gandini został ostatecznie przyjęty do Bertone i pracował tam przez kolejne 14 lat. Potem, w roku 1979 przeszedł do Renault, gdzie pracował 5 lat, by po zakończeniu współpracy zająć się projektowaniem innych rzeczy – nie tylko samochodów, ale także na przykład helikopterów Heli-Sport CH-7 lub wnętrza klubu nocnego w Turynie. 

Jeśli czytając o helikopterze pomyśleliście o Chinooku... cóż, Heli-Sport CH-7 jest nieco mniejszy.

W 2012 roku Marcello Gandini został wyróżniony przez magazyn internetowy Car Design News nagrodą za życiowe osiągnięcia, co redakcja komentowała w ten sposób: “Pozycja włoskiego projektanta w branży jest nie do przecenienia”  i “Gdyby istniały zawody olimpijskie dla 'największego projektanta samochodów wszechczasów’, Marcello Gandini z pewnością znalazłby się na podium, a jego medal nie byłby brązowy”. Sprawę skomentował także Flavio Manzoni, który w tamtym czasie sprawował rolę głównego designera w Ferrari, mówiąc “Gandini jest prawdopodobnie najlepszym projektantem samochodów w historii”.

W styczniu 2024 roku Marcello Gandini został uhonorowany tytułem Honoris Causa przez politechnikę w Turynie. Zbyt długo się tym nie nacieszył, bo zmarł dwa miesiące później – ale 85 lat to już niestety taki wiek…

Ale dlaczego to wszystko jest ważne?

Jeśli fakt, że główny designer Ferrari stwierdził, że Gandini jest jednym z najlepszych projektantów na świecie Wam nic nie mówi, to jest mi trochę przykro. Ale z drugiej strony – okej, rozumiem, nie każdy jest autystą i patrząc na samochód wie, kto go zaprojektował. Inna sprawa, że Gandini sam o sobie mówił, że nie jest projektantem, tylko rozwiązuje problemy, a że problem czasem dotyczy wyglądu danej rzeczy… Cóż, problem jak problem. 

Zanim przejdziemy do najciekawszych dzieł Marcello Gandiniego, dorzucę ciekawostkę. Jak pisałem, Gandini nie był tylko designerem, a bardziej inżynierem, w tym sensie, że szukał rozwiązań problemów. W 2021 roku w wywiadzie dla Top Gear powiedział, że miał rewolucyjny pomysł, jak zbudować fabrykę samochodów. 

Obecny system go nie zadowalał. Głównie dlatego, że owszem zastąpiliśmy ludzi maszynami, ale rozmiar fabryki się nie zmienił, więc korzyści brak. Jego idea podobno pozwoliłaby zmniejszyć rozmiar fabryki o połowę, ale wymagałaby potężnych inwestycji. Finalnie jednak te pomysły spełzły na niczym i w latach 80’ Gandini sprzedał kilka idei pobocznych do Renault i do Indii, ale jak się spodziewacie – rewolucji w sposobie wytwarzania samochodów brak. Ale przynajmniej zarobił na swoim pomyśle trochę pitosu.

A teraz przejdźmy do największych hitów tego projektanta, bo wiem, że wszyscy na to czekacie.

OSCA 1500 Barchetta

Wygląda jak UFO, a to tylko mała wyścigówka.

Ależ hit, skoro nikt o tym aucie nie słyszał. 
A tak serio – ten samochód jest ważny dlatego, że to pierwszy projekt Gandiniego. Historia podobno brzmi tak: pewien przyjaciel projektanta rozbił swoją wyścigową OSCA 1500 Barchettę i powiedział Gandiniemu, że ma przygotować nowe nadwozie. I prawdopodobnie jest to samochód, który widzicie na obrazku. Mówię prawdopodobnie, bo nie udało mi się znaleźć 100% potwierdzenia – ale z mojego wywiadu OSINT wyszło, że to ten. Chyba.

Lamborghini Miura

Większość ludzi uważa Miurę za niemalże idealną - Marcello Gandini ma inne zdanie.

Ciężko nie kochać Miury. Ale są tacy ludzie – i jednym z nich jest jej projektant, Marcello Gandini. Brzmi to idiotycznie, wiem – ale jak sam stwierdził w wywiadzie dla Top Gear:

“To już nie jest mój styl. Kiedy projektowałem Miurę, ważne było dla mnie i Bertone, aby zrobić coś nowego, co będzie akceptowalne dla wszystkich. Miura była agresywna, ale miała w sobie miękkość, była łatwiejsza do przyswojenia, ponieważ wpisywała się w tradycję wspaniałych samochodów sportowych z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. To był początek mojej kariery, więc byłem ostrożny. Potem jednak chciałem zrobić coś zupełnie innego…”

Obecnie Lamborghini Miura uznawana jest za pierwsze superauto w dziejach – niesamowicie szybki samochód sportowy, który pomimo korzystania z wyścigowych technologii, nie jest przeznaczony do udziału w zawodach. I pod tym względem Miura była RE-WO-LU-CYJ-NA. Gandini jednak do samego końca nie był jej fanem.

Lamborghini Marzal

Wiedziałem, że Marzal jest kosmiczny. Ale nie sądziłem, że aż tak.

Kolejne auto, o którego istnieniu wiele osób nie słyszało. Ale jeśli gracie w GTA V, to jak myślicie, skąd wziął się design Pegassi Toreadora? No właśnie od Lamborghini Marzal – Rockstar przecież nie robi swoich własnych samochodów, tylko zawsze kopiują projekty znanych samochodów z prawdziwego świata.
W każdym razie – wygląd Marzala bardzo podobał się Gandiniemu, ale była pewna osoba, która uznała, że jest obrzydliwy – była to osoba sprzątająca, która przyszła o 6 rano, gdy Ganidini ze swoim zespołem kończyli pracę nad konceptem i rzuciła miotłą w akcie obrzydzenia. Autentyk.
No nic to, bo Marzal był pierwszą częścią pewnej “rodziny” projektów Gandiniego.

Lancia Stratos Zero

Ten samochód ma tylko 84cm wysokości, dacie wiarę?

O Lancii Stratos Zero pisałem TUTAJ, bo kształt tego wysokiego na 84 centymetry naleśnika wydaje mi się tak kosmiczny, że nawet w świecie Cyberpunka 2077 wydawałby się zbyt futurystyczny. 
Natomiast razem z Marzalem (i autem, do którego za chwilę przejdziemy) tworzyła ona całą rodzinę konceptów, których elementy połączono w jednym wozie.

Lamborghini Countach

To akurat koncept Countacha - uznałem, że najlepiej pokazuje wizję Gandiniego.

W TYM wozie. Countach to była wypadkowa Marzala, Stratosa Zero i tego, że Gandini chciał za wszelką cenę odciąć się od dotychczasowych Lamborghini. Zrobić coś całkowicie rewolucyjnego i zerwać z tradycją. Tymczasem okazało się, że owszem – z dotychczasową tradycją zerwał, ale stworzył nową, która przetrwała aż do dziś w kształcie kolejnych supersamochodów Lamborghini.
Pisałem o tym tutaj – KLIK.

Dodatkowa ciekawostka dotyczy nazwy tego modelu. Wszyscy pewnie słyszeliście, że “Countach” to słowo pochodzące z pewnego włoskiego dialektu, które oznacza, że dana rzecz jest “kozacka”, “super” czy “niesamowita”. Tylko, że nie. Bo “Countach” znaczy tyle, co nasze polskie “zaraza”, czyli słowo, które może tak samo znaczyć coś niefajnego jak i służyć za określenie zdziwienia lub zaszokowania danym wydarzeniem – w tym przypadku designem nowego Lamborghini.

Lamborghini Diablo

Fioletowy to najlepszy seryjny kolor Diablo i tyle.

Przy okazji pisania o Countachu, nie sposób nie wspomnieć o jego następcy, czyli Diablo, które również było dziełem Gandiniego. Ale czy na pewno?
Problem z Diablo jest taki, że Gandini zaprojektował ten wóz, po czym przyszedł Chrysler (ówczesny właściciel Lamborghini) z miękką piątą kończyną i powiedział, że takie projekty są dla zarządu i kazało swojemu designerowi ugrzecznić wygląd nowego superauta. I Diablo to właśnie projekt Gandiniego, który został ugrzeczniony przez Amerykanina Toma Gale’a. 

Poczwórne otwierane światła wyglądają potwornie. W dobrym tego słowa znaczeniu.

Ale spokojnie, domyślna wizja Gandiniego też powstała i nazywała się Cizeta-Moroder V16T. Powstało 7 sztuk, a potem firma zbankrutowała. No cóż.

Citroen BX

BX pomimo wieku nadal wygląda bardzo futurystycznie.

To faworyt Pani Redaktor, więc dam jej się wypowiedzieć na ten temat, ona jest większym fanem tego auta niż ja:

“Tym razem coś kompletnie innego, bo okazuje się, że Gandini projektował nie tylko supersamochody dla Lamborghini, a także śmieszne pudełka dla Cytryny. Na ten samochód natrafiłam w internecie przypadkiem, gdy szukałam jego większego brata w Internecie (czyli Citroena XM), którego zobaczyłam w jakimś teledysku i pomyliłam go właśnie z BXem (musicie wybaczyć, bo oba samochody są łudząco do siebie podobne). 

Moim zdaniem BX był dość świeżą propozycją w swoim segmencie, bo jego podłużna linia z wolno opadającą linią bagażnika zdecydowanie wyróżniała się na tle Golfa/Passata i innych konkurencyjnych projektów. Osobną sprawą jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju hydropneumatyczne zawieszenie BXa, które zapewniało niezrównany komfort podróży, nawet jeśli porównamy go z droższymi propozycjami konkurencyjnych marek. A że platforma była mixem Peugeota 405 i 305 Break… To nie ma znaczenia, bo samochód wyglądał i jeździł jak marzenie.

Reliant FW11
Volvo Tundra

Warto nadmienić, że design Citroena BX nie był stworzony specjalnie dla niego – był on ostateczną ewolucją brytyjskiego Relianta FW11 i Volvo Tundry. Pierwszy z nich trafił do kosza, bo kondycja finansowa producenta pozostawiała wiele do życzenia, a drugi z nich… Cóż – Volvo było bardzo tradycyjną marką, która inwestowała w bezpieczeństwo, a nie wygląd, więc samochód o tak kosmicznym wyglądzie zupełnie nie wpisywał się w filozofię szwedzkiego producenta.”

Renault SuperCinque

Renault 5 to bardzo schludny projekt. Po prostu.

Renault 5 było prawdziwym hitem. Na tyle dużym, że druga generacja bardzo mocno inspirowana była liniami tej pierwszej. I tak, pierwotna wersja Renault 5 projektowana była przez Francuza Michela Boué, ale druga generacja była już projektowana przez Gandiniego. I należy sobie powiedzieć, że pomimo mocnych nawiązań do francuskiego projektu, Marcello Gandini idealnie poradził sobie z zadaniem wprowadzenia Renault 5 w nową generację, by projekt jednocześnie był świeży, a zarazem przypominał to, co tak dobrze przyjęło się wcześniej na rynku.

Natomiast Renault 5 Turbo to zupełnie inne zwierze.

Należy także wspomnieć, że oprócz zaprojektowania zwykłej “piątki” Gandini zajął się także wersją Turbo. Więc jeśli widzicie w liniach Renault 5 Turbo odrobinę Lamborghini to jest to dobre skojarzenie, bo to ten sam projektant.

Renault Magnum

Niesamowite jest dla mnie to, jak bardzo rozpoznawalny jest ten ciągnik.

Marcello Gandini projektował nie tylko samochody sportowe – gdy pracował w Renault, jego zadaniem było narysowanie ciągnika siodłowego. Ja, pomimo tego że grałem długie godziny w Euro Truck Simulator 2 nie znam się ani trochę na TIRach, ale muszę stwierdzić, że wygląd Magnuma jest bardzo charakterystyczny i ciężko go pomylić z inną ciężarówką. Niezależnie czy mówimy o modelach starych, czy nowych.

Ferrari 308 GT4

GT4 było dosyć kanciaste na tle innych modeli Ferrari.

Myślicie, że wszystkie Ferrari projektowane były przez Pininfarinę? Błąd! Przez krótki moment modele Ferrari były projektowane przez studio Bertone, w którym pracował Marcello Gandini. 
I tak, o 308 GT4 nikt nie pamięta, chyba że ktokolwiek śledzi poczynania Jasona Cammisy, ale ta niepamięć chyba wynika z faktu, że ten model nie jest najbardziej urodziwym Ferrari. Ale co z tego, skoro kosztuje mniej niż przeciętne Ferrari, ale jeździ i brzmi tak samo dobrze?

Audi 50 / Volkswagen Polo I

Wyobrażacie sobie tak urocze autko w obecnej gamie Audi? Bo ja nie.

To, że pierwsza generacja Volkswagena Golfa zaprojektowana była przez Giorgetto Giugiaro jest dość powszechną wiedzą w świecie samochodowych świrów. Ale fakt, że ktoś inny zaprojektował inne auto tego koncernu, czyli Audi 50, jest często zapominany. A Audi 50 zaprojektował Marcello Gandini właśnie!
Ale ten projekt miał jedną wadę – niewłaściwy znaczek. To nie był dobry moment, by wprowadzić do oferty drogie auto miejskie, więc Audi 50 szybko doczekało się tańszego odpowiednika, czyli Volkswagena Polo (również projekt Gandiniego).

Szczerze powiedzieć, to uroczego VW też sobie już nie wyobrażam.

I Volkswagen Polo zażarł tak bardzo, że nawet w tym roku możemy zajrzeć do salonu Volkswagena i kupić nowy egzemplarz tego modelu. Owszem, to będzie nieco nowsza generacja, ale sam fakt tego, że VW utrzymał ten model w produkcji przez tyle lat wynika tylko z faktu, że Gandini odwalił kawał dobrej roboty projektując pierwszą generację Polo w latach 70’. 
A co do Audi 50… cóż – na jego następcę musieliśmy czekać 36 lat i nazywał się A1.

Wracając do myśli z początku tekstu...

Czy można osiągnąć nieśmiertelność? Można, tylko sprawa jest dość trudna, bo trzeba zrobić coś co spowoduje, że kolejne pokolenia nie zapomną, kim byłeś za życia. Opcje są więc dwie. Albo możecie zmienić świat niczym Marcello Gandini…

… Albo zjeść Mona Lisę. Wybór należy do Ciebie.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

czytaj inne wpisy:

Suzuki X-90 kładzie nacisk na Sport w Sport Utility Vehicle

“Sportowe” SUVy to chwyt marketingowy – oprócz jednego: Suzuki X-90. Wiecie jaki kraj produkuje najdziwniejsze samochody? Utarło się mówić, że Francja. Coś w tym jest – hydropneumatyczne zawieszenia, 3-drzwiowe minivany, hot-hatche z silnikiem umieszczonym centralnie i długo jeszcze można by wymyślać.  I po co? Ale nawet najbardziej szalony pomysł Francuzów nie dorasta do pięt pomysłom

Czytaj więcej »

Haldex w większości przypadków nie pomaga.

Na pewno kojarzycie układy napędu AWD realizowane przy pomocy Haldexu – o to dlaczego to bez sensu. Podchodząc do swojego samochodu zapewne czujecie dumę widzą emblemat mówiący o obecności napędu na 4 koła. Bo wyciągnie Was z opresji, bo ułatwi jazdę na mokrej nawierzchni, bo Was stać na kupno bezpieczniejszego samochodu. Ja czuję pogardę. No

Czytaj więcej »

Typowy niemiecki porządek – historia Porsche 911 cz. 2

W modelach chłodzonych cieczą ciężko nie dostrzec ręki Volkswagena. Gdy Porsche 911 chłodzone było powietrzem, to rozwój tego modelu był bardzo chaotyczny, poprawki często wprowadzane były losowo albo bez ładu i składu – pisałem o tym w pierwszej części historii tego modelu (KLIK!). W przypadku modeli chłodzonych cieczą natomiast rozwój był już uporządkowany, a zmiany

Czytaj więcej »

Wiecie co? Mam tego dość. I Stellantis pewnie też.

Rewitalizacja Alfy Romeo? Co proszę? Na pewno obiło Wam się o uszy, że od niedawna istnieje motoryzacyjny moloch o nazwie Stellantis, który jest połączeniem dwóch koncernów – FCA i PSA. I ostatnio zacząłem się zastanawiać jaki jest pożytek z tak wielkiego koncernu. Nie, nie żartuję, naprawdę wydaje mi się, że to maszyna do generowania strat

Czytaj więcej »

Chcesz Teslę Model 3, ale nie chcesz Tesli? Oto alternatywy.

Naprawdę ciężko znaleźć lepszy nowoczesny wóz niż Tesla Model 3 – nawet jeśli producent zbiera… mieszane opinie. I tak, wiem, uczepiłem się ostatnio tej Tesli Model 3 jak rzep psiego ogona, ale naprawdę nie widzę powodu, żeby kupić inny samochód. Stosunek ceny do wyposażenia jest poza jakimkolwiek pojęciem, a jeśli dodamy do tego możliwości zdalnego

Czytaj więcej »

Najlepsze motoryzacyjne technologie, które zostały porzucone.

Motoryzacja obfitowała w wiele rewolucyjnych idei – takich, które miały zmienić oblicze samochodów. Zwykle jednak kończyło się zupełnie inaczej. Jest trochę tragedii w chwili gdy technologia robiąca szum swoim przybyciem na scenę trafia do skansenu porzuconych idei. To trochę jak z tym uzdolnionym dzieckiem w szkole – to przykry widok, gdy ktoś ambitny, mający na

Czytaj więcej »