ivolucja.pl

Wiem, chcesz Imprezę. Ale Subaru Justy jest lepsze.

Słyszysz Subaru - myślisz rajdy... i wysokie koszty.

Myślę, że nie skłamię gdy powiem, że każdy młody (i nie tylko…) entuzjasta motoryzacji chciałby mieć Imprezę WRX, a najlepiej STi. Problem w tym, że takie samochody nie tylko są drogie w zakupie, ale też drogie w serwisie. Wiecznie puszczające uszczelki pod głowicą w silnikach serii EJ to już właściwie mem.

No dobra, ale co jeśli jesteś młodym adeptem sztuki prowadzenia i naprawdę chcesz Subaru, ale patrząc do portfela widzisz pięć złotych, a patrząc na Otomoto wiesz, że potrzebujesz 10 000 razy więcej? Przecież nie będziesz chodził z buta dopóki nie nazbierasz na wymarzone Subaru. Inna sprawa – co będzie jeśli rozbijesz lub uszkodzisz to turbodoładowane arcydzieło sztuki użytkowej? 

To sprowadza nas do jednego

TO...! Jest Subaru Justy!

Kupując pierwszy samochód ostatnie czego potrzebujesz to samochód drogi w posiadaniu. Większość ludzi kupując pierwsze auto nie ma na tyle pieniędzy, żeby realnie takie auto utrzymać, zapłacić za paliwo, naprawy i ubezpieczenie. Ale wiadomo, marzenia są. Chcemy mieć coś fajnego, coś o czym marzyliśmy gdy wracaliśmy ze szkoły do domu grać na komputerze. Subaru Impreza jest naturalnym wyborem, ale bądźmy szczerzy – bazowy model ma niewiele wspólnego z rajdami, a koszty utrzymania i tak potrafią wywalić z kapci. Więc co zrobić, skoro marzenia trzeba spełniać? Cóż, powiem Wam.

Subaru Justy

Jeśli uważacie, że to nie wygląda jak Subaru to... macie rację.

Chwila, moment! To nie wygląda jak Impreza!

No nie. Nie wygląda. Bo to nie jest Impreza. Zaskoczę Was jak to powiem, ale to również nie jest Legacy, Outback czy Forester. To jest Subaru Justy.
Jeśli zauważyliście, że przecież coś tu śmierdzi, bo znacie ten kształt ale nie wygląda on na Subaru to muszę Wam pogratulować dobrego węchu. Ten samochód nie zaczął życia jako Subaru. Ten samochód zaczął życie jako… Suzuki Swift. Ewentualnie możecie znać ten samochód jako Suzuki Cultus, bo w Japonii nazwę Swift nosił model znany w Europie jako Ignis – który również sprzedawany był jako Subaru Justy. Nie przejmujcie się, to dziwne – a jeszcze nie zacząłem o Geo Metro i tym podobnych…

Wracając. To co widzicie na zdjęciu to Subaru Justy drugiej generacji i dziś, mam nadzieję, przybliżę Wam ten model i wyjaśnię, dlaczego jest lepszym wyborem dla młodego kierowcy niż przepłacona i nudna Impreza.

Co to właściwie jest Subaru Justy?

Napis Subaru na przedniej szybie mówi prawdę.

To, że Justy dzieli nadwozie ze Swiftem już wiemy. Dzieli też silnik i… właściwie wszystko inne – nawet tabliczkę znamionową. To co wyróżnia Subaru Justy od Swifta to napęd na 4 koła opracowany przez Subaru – działające na zasadzie sprzęgła wiskotycznego – i wielowahaczowe zawieszenie tylne zamiast belki skrętnej na tylnej osi. Tutaj ciekawostka – Suzuki miało swój własny, niewielki napęd AWD stosowany w modelu WagonR, ale tam zamiast niezależnego zawieszenia była sztywna oś, nie dziwi więc fakt, że Subaru uznało, że zrobi to po swojemu. Co wyjątkowo zabawne, Subaru zrobiło ten napęd tak dobrze, że Suzuki potem odkupiło go od „Plejad” i stosowało w swoich modelach aż do późnych lat 00′.

W tym przypadku mamy do czynienia z Subaru Justy w wersji 3-drzwiowy hatchback. W salonie Subaru można było wybrać również bardziej praktyczną wersję z pięcioma furtkami. Obie miały rzecz jasna napęd AWD. Podobnie było w salonie Suzuki, gdzie również dostępne były oba hatchbacki, ale także kabriolet oraz 4-drzwiowy sedan. Co zabawne – wszystkie wersje oprócz kabrioletu dostępne były z opracowanym przez Subaru napędem AWD, jednak w Suzuki był on za dopłatą, a w Subaru nie. Tak był dostępny Sedan z AWD, mógł mieć nawet potężne 1.6 pod maską. Kompletna rzadkość, właściwie nie do spotkania.

Zacznijmy od tego co widać

Na tym zdjęciu są dwa auta, wierzcie lub nie.

Zakładając, że nie jesteśmy ślepi, pierwsza rzecz na którą zwracamy uwagę będąc przy aucie jest jego wygląd. I muszę powiedzieć tak – Justy nie jest wyjątkowo wyglądającym autem. Zawsze mi się te samochody podobały i uważam, że co do zasady są one bardzo przyjemne dla oka, ale na tle konkurencji nie jest to mistrzostwo świata. Wystarczy porównać je z produkowanym w tym samym czasie Peugeotem 206 i od razu zauważymy, że ogólny design Justy jest dość… toporny. Chociaż trzeba pamiętać, że premiery obu modeli dzieliło 10 lat.

Przy tym rozmiarze samochodu standardowa tablica rejestracyjna wydaje się przytłaczająca.

Justy ma przyjemny wyraz „twarzy” z reflektorami, które pomimo ścięcia górnej krawędzi ku dołowi nie wyglądają na wkurzone, a raczej skupione. Linia maski mocno schodzi ku dołowi, co wydaje się wyraźnie nawiązywać do klinowatych lat 80′ – nie dziwne, skoro debiut tego auta nastąpił w 1988 roku. Z resztą – rok premiery widać także gdy patrzy się też na resztę nadwozia. Linia szyb, czy nawet kąt tylnej klapy mogą przypominać Hondę Civic EF, która debiutowała w podobnym czasie. Generalnie bryła tego auta jest. Nie jest wyjątkowo ładna, nie jest wyjątkowo brzydka, po prostu jest. Chociaż powiedzieć muszę, że Justy – tudzież Swift – może się podobać. Mi się podoba bardzo. Do tego stopnia, że niewiele brakło, a jako pierwszy samochód miałbym właśnie Swifta, nie Saxo.

Warto w tym momencie zaznaczyć, że białe, trójramienne felgi zamontowane w egzemplarzu, który widzicie na zdjęciach nie są oryginalnymi obręczami z Subaru Justy. Są to obręcze z marki Platin pomalowane na biało. 

A co pod maską?

Maska schodzi bardzo nisko i sięga aż do dolnej linii reflektorów.

Do wnętrza i prowadzenia przejdziemy za chwilę, na razie otwórzmy pokrywę silnika i zobaczmy co jest pod nią. Nietypowo jak na Subaru, nie znajdziemy tam silnika typu boxer. Typowo jak na Suzuki – i większość innych producentów – znajdziemy 4 cylindry w układzie rzędowym i pojemności 1.3 litra. Silnik ma 1 wałek rozrządu, czyli SOHC oraz 8 zaworów. Bez szaleństw, układ typowy dla tej epoki. Moje Saxo miało podobnie we Fiatach czy Fordach też występował taki rozrząd. 

Zapytacie o moc? Cóż… Nie mogę powiedzieć, że jej brakuje, ale to tylko i wyłącznie kwestia subiektywnej oceny. Dobra, ale ile konkretnie tej mocy jest? 68hp. Tylko tyle, bawcie się dobrze. Plusem natomiast są sensownie zestopniowane przełożenia 5-biegowej skrzyni ręcznej, dzięki którym auto wydaje się bardziej elastyczne niż maksymalny moment obrotowy mógłby wskazywać (99Nm/3500RPM).

Moc i moment obrotowy oferowany przez 1.3 mogą nie wydawać się potężne i faktycznie takie nie są. Jeśli jednak potrzebujecie przyspieszyć to Justy osiągnie 100km/h w czasie około 13 sekund. Obecnie to wydaje się żółwim tempem, ale gdy cofniemy się do lat 90′ to był rozsądny wynik, który nie odbiegał od standardów dla aut tej klasy. Dla porównania BMW E36 316i do setki miało 12,3 sekundy. Pod względem czysto silnikowym jest to, powiedziałbym, standard dla swojej epoki. Nic specjalnego. To co wyróżnia Justy na plus to napęd na 4 koła i niezależne zawieszenie tylnej osi, ale to właściwie jedyne odstępstwo od normy.

Skoro już jesteśmy przy silniku, to warto zaznaczyć, że Justy gdy jeździmy spokojnie zadowoli się 7 litrami 95-tki w mieście – to dobry wynik. Dlaczego? Bo konkurujące w tej samej klasie Saxo z silnikiem o podobnej pojemności i mocy miało w danych technicznych wpisane spalanie 10,2 na 100km i zapis, że najlepiej używać benzyny 98. Więc jeśli chodzi o moje odczucia – Justy można uznać za samochód ekonomiczny.

A co we wnętrzu?

Wnętrze to plastik do sześcianu. Na szczęście przyjemny i zróżnicowany.

Cóż… Suzuki. Na szczęście nie Suzuki, które obecnie znajdziemy w salonach. To jest Suzuki ze złotej ery tej marki. Czy też raczej plastikowej, bo tego materiału jest we wnętrzu dużo. Tworzywo jest jednak solidne i zdecydowanie nie ma się wrażenia, że za chwilę coś odpadnie. Jakbym miał to jakoś osadzić… Hm – dwie klasy wyżej niż Saxo, ale to zdecydowanie nie jest półka niemieckich samochodów. Innymi słowy – solidnie, ale bez przesady.

Na plus mogę powiedzieć, że odcienie plastiku powodują, że wnętrze wydaje się bardziej przejrzyste. Większość elementów jest z szarego plastiku (dobrze, że nie czarnego), tylko niektóre sekcje, takie jak konsola środkowa i zegary jest z ciemniejszego, błyszczącego tworzywa. 

Zapraszam do środka.

Zahaczę jeszcze temat foteli, bo tutaj panuje niezgoda pomiędzy mną a właścicielem tego wyjątkowego Subaru Justy. Ja jestem wielkim fanem kolorowej, pstrokatej tapicerki siedzeń. Uwielbiam takie wzory, są najlepszym co w designie samochodów dały nam lata 90′. Z kolei właściciel auta uważa, że to trochę kicz i za bardzo daje po oczach – stąd szary fotel kierowcy ze Swifta GTi. Reszta wnętrza też będzie z GTi, ale to jeszcze nie ten moment. 

Czy Subaru Justy jeździ jak... Subaru?

Właściciel Subaru Justy w naturalnym otoczeniu - odpalający samochód gdy niemiecka konkurencja...

Ha, haha. Nie. Subaru Justy nie jeździ jak Impreza, czy inny znany model marki z plejadą w logo. Subaru Justy jeździ jak Suzuki Swift, w tym nie ma filozofii.
Powiem, Wam tak. Subaru Justy dużo zyskuje na krętej drodze. Ten samochód skacze po zakrętach jak kozica górska. Siup – w lewo. Siup – w prawo. I częściowo za taką charakterystykę odpowiada niska masa, wynosząca około 950kg. Więcej niż u konkurencji, ale napęd AWD nie bierze się znikąd. Niewielka masa oznacza szybszą reakcję na skręt kierownicą i większą chęć do pokonywania zakrętów. Jest charakterystyka większości niewielkich aut z tego okresu – podobne było Saxo, Polo czy Micra.

Justy ma jednak dwie zalety ponad konkurencję. Pierwsza to niezależne zawieszenie tylne. Nie bez powodu to rozwiązanie jest tak chwalone. Prowadząc Justy czułem, że tył lepiej podąża za przodem niż w innych kompaktowych autach. Podobnie z nierównościami – przy całkowicie niezależnym zawieszeniu dziury po jednej stronie auta kompletnie nie wpływają na drugą stronę, czego nie można powiedzieć o belce skrętnej.

Naklejka AWD, chociaż wyblakła, ciągle mówi o wyjątkowości tego samochodu.

Druga zaleta to oczywiście napęd AWD tak charakterystyczny dla Subaru. Tutaj nie jest on symetryczny jak w większych modelach tego producenta ale i tak nie możemy go pominąć. Ze względu na swoją konstrukcję, napęd na wszystkie koła jest cały czas w ruchu, niezależnie od prędkości. Podczas normalnej jazdy ilość mocy przekazywana na oś tylną jest znikoma, właściwie nie wyczuwalna. Magia dzieje się, gdy przednia oś z różnych powodów straci przyczepność – wtedy tylne koła dostają więcej mocy i są w stanie pomóc ruszyć lub wyjść z nieciekawej sytuacji na drodze. Inna sprawa, że taki napęd idealnie nadaje się do zabawy w śniegu i sadzenia głębokich boków niczym Colin McRae na rajdach Szwecji (ale bez dachowania, proszę!).

Czy faktycznie warto kupić Justy zamiast Imprezy?

Nie mogłem się powstrzymać od wrzucenia tego zdjęcia - bardzo mi się podoba.

Impreza jest większa, droższa i bardziej wymagająca w eksploatacji. Jeśli więc chcecie koniecznie mieć Subaru jako swój pierwszy samochód to… nie patrzcie w kierunku Imprezy. Uśmiechnijcie się do Justy i zobaczycie, że to naprawdę fajny wóz. Wygląda fajnie, ma przyjemny silnik i napęd na 4 koła. Dorzućmy do tego fakt, że spalanie jest rozsądne, a części tanie i Subaru Justy naprawdę rysuje się jako świetny wóz dla młodego kierowcy. 

Z resztą – Subaru Justy to nie tylko świetny pierwszy samochód. To również wspaniały wóz, jeśli macie potrzebę posiadać nietypowy samochód do codziennej jazdy. Społeczność jest zgrana, a napęd na 4 koła naprawdę może dać dużo frajdy. Inna sprawa, że części tuningowe są, więc jeśli to Was kręci to Justy możecie dopasować do swojego gustu. Nie musicie nawet patrzeć daleko – Justy, które widzicie na zdjęciach zdecydowanie się wyróżnia, a doprowadzenie go do tego stanu nie wymagało budowania całego samochodu od nowa.

Poszukajcie Justy, a może tak samo jak właściciel tego egzemplarza znajdziecie kompana na długie lata?

Dziękuję Pawłowi (@notthatrustyjusty) za udostępnienie tego samochodu i świetnie spędzony czas. Bawiłem się doskonale!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *