ivolucja.pl

Jakie auto warto kupić w 2026?

Zapraszam na coroczny inwestycyjny wpis Ivolucji! Zobaczmy jakie samochody warto kupić w roku 2026!

Ale żeby nie było tak kolorowo – zanim przejdziemy do propozycji na rok 2026, przyjrzyjmy się moim propozycją na poprzednie lata i zobaczmy jak bardzo się myliłem. Lub też nie. 

Auta, które straciły na wartości

W przypadku tych kilku aut myliłem się i zamiast rosnąć na wartości to nadal tanieją – czasem do naprawdę skandalicznych wartości. Ale jeśli kupiliście takie auto dzięki mojej sugestii to gratuluję, macie naprawdę fajne 4 kółka. Jednak żeby sprzedać je z zyskiem będziecie musieli jeszcze poczekać…

Audi A2 – ultra-nowoczesny samochodzik miejski, który niestety uchodzi za bezsensowny wymysł. Wielka szkoda, bo obecnie już takich aut się nie robi – a to przecież wizja przyszłości z lat 90′.

Cena: 4 000 – 13 000PLN

Czarne Audi A8 D2 na tle jasnopomarańczowego budynku

Audi A8 D2 – flagowiec Audi z lat 90′. Aluminiowa konstrukcja, nowoczesne silniki i legendarny już napęd na 4 koła Quattro. Mimo to A8 jest mniej cenione niż Mercedes S-Klasa czy BMW Serii 7.

Cena: 10 000 – 38 000PLN

Lamborghini Gallardo – Mój ulubiony model marki. Przedliftowe Baby-Lambo ma V10 projektu włoskiej marki, a poliftowe już produkcji Audi. Silniki Lambo lepiej brzmią, Audi są mniej awaryjne.

Cena: 320 000 – 640 000PLN

Alfa Romeo 166 – ostatnia naprawdę luksusowa Alfa. Pod maską mocne silniki benzynowe lub diesle, w tym uwielbiane V6 Busso. Mnie design tego auta nigdy nie porywał, ale jest wyjątkowy – to trzeba przyznać.

Cena: 4 000 – 20 000PLN

Volvo Serii 900 – ortodoksyjni fani marki mówią, że Volvo bez napędu na tylną oś to nie Volvo. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, ale faktycznie stare kanciaki mają coś w sobie.

Cena: 15 000 – 30 000PLN

Auta, których wartość stoi w miejscu

Czy można powiedzieć, że się myliłem jeśli auto ani nie wzrosło na zyskało ani nie straciło? Nie wiem, ale jeśli takie auto już kupiliście, to przynajmniej jest duża szansa, że nie stracicie na sprzedaży.

Ford Mondeo ST200 – po raz pierwszy od momentu gdy przewiduje auta warte kupna pojawił się taki na sprzedaż. Ciężko mi więc stwierdzić na ile jest tańszy czy droższy, jednak faktem jest, że to fenomenalny wóz.

Cena: 25 000 PLN

Audi TT 8N – Myślę, że TT osiągnęło dołek cenowy i z taniego starego coupe powoli zmienia się w ciekawe youngtimera, szczególnie jeśli pod maską drzemie VR6, a nadwozia nie dotknęła ręka żadnego tunera.

Cena: 9 000 – 30 000 PLN

Żółty Lotus Elise S1 na asfaltowym podłożu, przed nim oraz z jego boku znajdują się sterty opon

Lotus Elise – “Simplify and add lightness” było domeną Colina Chapmana, który odpowiadał za założenie marki Lotus. Elise idealnie wpisywał się w tę filozofię.

Cena: 90 – 400 000 PLN

Volkswagen T4 – T1, T2, T3, to legendarni poprzednicy tego modelu. T4 jest bardziej nowoczesny i ma silnik z przodu. Pomimo bezawaryjności ciężko już o ładny egzemplarz.

Cena: 3 000 – 63 000 PLN

Citroen C6 – wiele razy powtarzałem, że to ostatni prawdziwy Citroen. Ma nietypowy kształt, płynie po drodze i zupełnie się nie starzeje. Najlepsze jest jednak to, że już tańszy nie będzie, nic tylko kupować.

Cena 14 000 – 69 000 PLN

Renault Twingo I – egzemplarze w stanie gruz szybko zaczynają się kończyć, a entuzjaści niewielkich aut miejskich doceniają geniusz francuskiego mieszczucha. Świetny, pakowny wóz, warto kupić zanim ceny wystrzelą do góry.

Cena: 3 500 – 11 000 PLN

Audi R8 I – to niby Gallardo, ale różnic jest tyle, że debata, które z tych aut jest lepsze ciągnie się do tej pory. Faktem jest, że R8 zrobiło to co do niego należało i ucementowało pozycję Audi jako marki premium.

Cena: 165 000 – 400 000 PLN

Opel Omega B – czy to najlepsza limuzyna swoich czasów? Zdecydowanie nie. Czy to najlepszy Opel swoich czasów? Tak, miejsca może ustąpić co najwyżej Calibrze. Ciekawostką jest, że ten samochód sprzedawany był także jako Cadillac Catera.

Cena: 3500 – 18 000 PLN

Te samochody podrożały

Po poprzednich kilku akapitach możecie wyjść z założenia, że właściwie to ciągle się mylę, ale nie! Kilka aut, które wytypowałem faktycznie zyskało na wartości – ale nadal da się je kupić w fajnych pieniądzach, spodziewam się, że to może być ostatni moment na taką transakcję. 

Renault Avantime – w momencie debiutu nikt nie wiedział po co ten samochód tak właściwie jest. Dziś właśnie w tych dywagacjach kryje się jego magia. Nie dziwi więc jego wzrost wartości.

Ceny: 24 000 – 30 000 PLN

Renault Vel Satis – kolejny koncepcyjnie nieudany pomysł Renault. Luksusowa limuzyna w kształcie ogromnego hatchbacka, kto na to wpadł? Inna sprawa, że to wyjątkowo komfortowy samochód, który potrafi być tani w serwisie.

Cena: 10 000 – 25 000 PLN

Mazda RX-8 – ostatni samochód z Wanklem, nie tylko w historii Mazdy, ale motoryzacji w ogóle. Prowadzi się jak marzenie, a silnik – chociaż drogi w obsłudze – zapewnia niebywałe doświadczenie.

Cena: 20 000 – 60 000 PLN

MG F/TF – centralnie umieszczony silnik, brytyjska konstrukcja i zawieszenie francuskiego pomysłu. Wyszedł z tego wyjątkowo dziwaczny wóz sportowy, który niestety nigdy nie zyskał sławy Toyoty MR2 – a szkoda.

Cena: 5 000 – 56 000 PLN

Fiat Coupe – stylizowany przez Chrisa Bangle’a wóz sportowy, który jedni kochają drudzy nienawidzą. Z jednym się jednak wszyscy zgadzają – dźwięk i moc topowej, turbodoładowanej, pięciocylindrowej jednostki dostarcza wrażeń.

Cena: 6 000 – 100 000PLN

Peugeot 106GTi 16V/Citroen Saxo VTS 16V – 120hp w budzie ważącej 900kg to recepta na świetną zabawę. Niestety większość egzemplarzy została zajeżdżona na rajdach, a te seryjne mocno idą obecnie w cenę.

Cena: 55 000 PLN

Fiat Barchetta – wloska “łódeczka” urzekła klientów swoim designem, a mechanika oparta o popularne Punto uszczęśliwiła ich portfele. Obecnie te auta już drożeją, a będzie tylko gorzej – w końcu produkcja była mocno limitowana!

Cena: 12 000 – 21 000 PLN

A co zdrożeje w roku 2026?

Cóż – ciężko stwierdzić. Oczywiście zyskiwać na wartości będą klasyczne Lamborghini, Ferrari i inne luksusowe pojazdy, ale przeciętnego człowieka zdecydowanie nie stać na auto warte miliony dolarów.

Skupmy się więc na samochodach tańszych, bardziej realnych dla normalnego entuzjasty. Nie znaczy to jednak, że to będą auta nudne, każde z nich jest wyjątkowe i nawet jeśli nie zyskają na wartości to samą zaletą ich posiadania może być wyjątkowe doświadczenie za kierownicą – a czy to właśnie jazda samochodem nie jest najważniejszym elementem posiadania go?

Honda Civic V (EG)

Wiedzieliście, że AMG modyfikowało Civici, ale tylko na rynku Afrykańskim?

Ten samochód właściwie od momentu premiery jest uwielbiany przez firmy zajmujące się tuningiem lub domorosłych tunerów. Bardzo słusznie zresztą, bo lekka konstrukcja, wielowahaczowe zawieszenie tylnej osi oraz przednie oparte na podwójnych wahaczach zapewnia ponadprzeciętne właściwości jezdne nawet w najsłabszych odmianach. Wersje mocniejsze natomiast grają w swojej własnej lidze, bo podwozie zdecydowanie opracowano z myślą o mocniejszym niż podstawowe 1.3 silniku. 
Problem w tym, że wyśmienita platforma, szerokie wsparcie części tuningowych oraz nieskończony entuzjazm właścicieli Civiców EG doprowadził do szybkiego końca tych samochodów – często kończyły rozbite lub kompletnie przerdzewiałe, co doprowadziło do szybkiego zmniejszenia ilości dostępnych egzemplarzy. I co ciekawe – niezależnie od nadwozia, chociaż sedany ze słabymi silnikami poddały się najpóźniej.
A właśnie – Civic EG dostępny był w kilku wersjach nadwoziowych: sedan, coupe oraz 3-drzwiowy hatchback. Ciekawostką jest też rzadko spotykany Coupe-Cabriolet czyli CR-X Del Sol. Niezależnie, które nadwozie wybierzecie EG na pewno nie straci na wartości, szczególnie z mocniejszym silnikiem oraz bez modyfikacji.

Cena: 6 000 – 60 000 PLN

Renault Super5

Pomimo lat ten samochód wciąż idealnie nadaje się do codziennej jazdy.

Pod nazwą Super5 nie kryje się nic innego, jak druga generacja Renault 5 – czyli dokładnie tak, która poprzedzała popularne Clio. I nie, nowe, elektryczne Renault 5 nie jest drugą generacją modelu, a raczej trzecią. 
Bądźmy szczerzy – “Piątka” to wyjątkowo francuski samochód, jest wygodny, niewielki, a do tego klawy jak cholera Olsen. Dobra, wiem, że film do, którego nawiązywałem za cholerę nie jest francuski, ale co zrobić… W każdym razie – Renault Super 5 to wybitny samochodzik miejski, który świetnie łączył cenę z wyglądem i praktycznością. Naprawdę sądzę, że Piątka starzeje się wolniej niż Clio, ale to może być kwestia tego, że starszego z kompaktów zaprojektował Giorgetto Giugiaro.
Naprawdę sądzę, że jeśli chcecie ciekawego youngtimera – chociaż chyba raczej pełnoprawnego klasyka – którego możecie używać codziennie i nie będzie nudny to nie ma lepszego strzału niż old-schoolowe Renault 5. A ono naprawdę tańsze już nie będzie i nie mówię o szalonych wersjach Turbo.

Cena: 6 000 – 60 000 PLN

Suzuki Vitara I

Oprócz uroczych wersji krótkich, Vitara miała także 5-drzwiową odmianę.

Bądźmy szczerzy – epoka tanich, małych aut prawdziwie terenowych minęła. Jimny z Europy zostało wygonione przez normy emisji spalin, a nowa Vitara to żart, a nie terenówka. O innych markach nawet nie wspomnę, bo wśród nowych samochodów nie ma już aut o realnych zdolnościach terenowych. Jest Mercedes G-klasa, ale kto o zdrowych zmysłach wbijałby się tym autem w błoto? Podobnie Jeep Wrangler, który jest za drogi i za duży na europejskie warunki.
Wśród aut używanych nadal jest jednak w czym przebierać – są Grand Vitary, Nissany Patrole, Mitsubishi Pajero… ale rynek aut używanych ma to do siebie, że szybko się kurczy, a im starsze auto tym szybciej zaczyna go brakować. Dodatkowo jazda w terenie jest wyjątkowo obciążająca dla samochodu, nic więc dziwnego, że auta użytkowane w ten sposób wykruszają się jeszcze szybciej.
Pierwsza generacja Suzuki Vitary ma dodatkowego pecha, że jest wyjątkowo wrażliwym na rdzę autem japońskim z wyjątkowo trwałą mechaniką. Fani offroadu często więc po prostu upalają te auta w błocie dopóki się nie złamią w pół. Już teraz populacja seryjnych Vitar właściwie nie istnieje, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę auta bez jakichkolwiek wgnieceń lub mniejszych bolączek.

Cena: 9 000 – 34 000 PLN

Toyota RAV4 I

RAV4 nie jest najpiękniejsza, ale nie można zaprzeczyć, że jest urocza!

Skoro już o samochodach terenowych mowa to trzeba wspomnieć o Toyocie RAV4. No dobra, wiem, że porównywanie Vitary do RAV4 to tak jakby porównywać jabłko do gruszki, ale wiecie o co mi chodzi. Ravka była wyjątkowo zdolnym autem prawie-terenowym, które oferowało nie tylko napęd na 4 koła ale też miły i zabawny design. Ten samochód nie próbował być poważny – on zawsze wydawał mi się bardzo przyjazny. Nie dziwi więc, że to właśnie na nim opierała się spora część podrabianych zabawek dostępnych w różnych kramach czy sklepikach.
Tym co ja najbardziej lubię w pierwszej generacji RAV4 jest zdecydowanie odmiana ze zdejmowanym dachem. Kompletnie bez sensu, ale dodaje tylko zabawowego charakteru. Pozostałe wersje nie były już tak interesujące, bo miały twardy dach, ale to i tak niecodzienne, żeby miejski SUV oferowany był w wersji długiej i krótkiej.
Fanów sportu może w RAV4 zainteresować fakt, że dzieliła platformę z Celicą VI, z tym, że tutaj napęd na 4 koła występował częściej niż w rajdowej legendzie. I nie, to nie znaczy, że macie kupować RAVki tylko po to, żeby wstawić układ napędowy do Waszej Celiki!

Cena: 7 000 – 26 000 PLN

Aston Martin DB7

Tymi felgami DB7 kupił mnie jak paczkę żelków.

Dla entuzjastów z większym budżetem przygotowałem coś specjalnego – Astona Martina DB7. Tak, ten samochód to trochę zlepek części, bo lampy tylne czy klamki to elementy produkcji Mazdy, ale to nic nie zmienia. DB7 to wyjątkowy brytyjski Grand Tourer, który pozwoli Wam przemieszczać się nie tylko szybko, ale też komfortowo. O ile się nie zepsuje oczywiście.
Design tego auta niestety ale zestarzał się dość szybko, szczególnie gdy zestawimy go z następcą czyli modelem DB9. Na tej płaszczyźnie DB7 zdecydowanie przegrywa, ale ciężko jest wygrać z tak dobrze narysowanym autem jak DB9. Takie są fakty, nie próbujcie polemizować. Nie można jednak zaprzeczyć, że DB7 to wciąż wyjątkowy wóz, którym wyróżnicie się właściwie wszędzie – niezależnie czy mówimy o zlocie klasycznej motoryzacji czy wizycie w operze.
A najlepsze jest to, że najtańsze egzemplarze można kupić już za około 100 000 złotych – co w mojej opinii jest niesamowitą ofertą jak za to jakim autem jest DB7. A jest autem stylowym, szybkim i wyjątkowym. Bez względu na wiek i cenę.

Cena: 88 000 – 380 000 PLN

Czy warto kupić te auta?

Dla doświedczenia? Zdecydowanie. Każdy z pokazanych przeze mnie samochodów jest wyjątkowy – a nawet jeśli w momencie premiery taki nie był, to dziś zdecydowanie się wyróżnia. A kogo obchodzi, że DB7 ma lampy z Mazdy 323f? Albo, że RAV4 właściwie nie nadaje się w poważny teren? Lub opinia Civica jako bolidu dla młodocianych kierowców budzących wszystkich głośnym wydechem? Tych aut jest coraz mniej i znalezienie fajnego egzemplarza już teraz jest trudne, a warto to zrobić, bo dają wrażenia nieporównywalne z niczym co można kupić obecnie w salonie.

Dla inwestycji? Biorąc pod uwagę poprzednie moje propozycje to… Ujmę to w ten sposób – ze wszystkich aut, które kiedykolwiek wyróżniłem jako potencjalne inwestycje tylko 25% straciło na wartości, a to całkiem niezła statystyka. Ale prawda jest taka, że nawet jeśli kupicie idealny egzemplarz to wciąż nie jest gwarantowane, że wyjdziecie nawet na 0, bo samochody wymagają opieki. Ale nawet jeśli kupno nie zwróci Wam się finansowo to wciąż warto po dowolny z wymienionych przeze mnie samochodów sięgnąć. Chociażby po to, żeby doświadczyć czegoś ciekawego, a podróż przestała być nudnym przemieszczaniem się.

Zostaw komentarz