ivolucja.pl

SUV ostry jak pieprz – Historia Porsche Cayenne

Porsche Cayenne to najbardziej kontrowersyjne auto w historii. Ale tonący brzytwy się chwyta.

Porsche, tak samo jak prawie wszystkie marki produkujące auta sportowe, większość czasu spędzało na byciu bankrutem. Wydaje się to absurdalne – przecież na drogich, luksusowych modelach można najwięcej zarobić. A w każdym razie tak się mówi, bo bardzo często nie jest to prawda. Przypomnijmy sobie Lamborghini, które ze względu na problemy finansowe, w pewnym momencie było przerzucane pomiędzy różnymi dziwnymi firmami niczym gorący kartofel. Albo Ferrari, które nie stało się bankrutem tylko dlatego, że przejął je Ford Fiat. Podobnym przykładem jest Bugatti, które zbankrutowało w 1963, po czym zostało wskrzeszone w 1987, po czym znów padło w 1995 roku, po czym zostało ponownie wskrzeszone przez koncern VAG w 1998. A nie wspomniałem jeszcze o innych markach takich jak Vector, Cizeta-Moroder, Jensen czy DeLorean, które padły i nie zapowiada się, by miały wypić Powerade’a.

Porsche, jak już pisałem, równie często co współbankrutujące marki oglądało samotne zero na swoim koncie bankowym. A gdy stan konta nie wynosił okrągłe zero, to dla odmiany pokazywał liczby zaczynające się od minusa. I to nie jest tak, że Porsche wzruszało ramionami i liczyło, że sprawa sama się jakoś rozwiąże. Porsche robiło wszystko co tylko mogło, by pozostać na powierzchni. Zaczynając do modelu 914, który zwany był przez niektórych “Volksporsche”, bo miało być produkowane pod marką Volkswagen i Porsche. Volkswagen się jednak wycofał, a klienci nie byli zachwyceni ideą Porsche, które nie nazywało się 911. Już pomijając fakt, że 914 w podstawowej wersji było… niezbyt szybkie. A jeśli chcieliście mieć szybkie 914, to musieliście zapłacić równowartość 911 za model 914/6, który miał 2-litrową jednostkę z kultowego modelu. Nie działało to na korzyść 914. Wygląd też był dziwnie żabowaty i nie pomagał (chociaż mi się podoba).

Czy to groszek? Czy to żaba? Nie, to Porsche 914!

Kolejnym podejściem do Volksporsche był model 924, czyli pierwsze sportowe Porsche z silnikiem z przodu. Problem z 924 był jednak taki, że po raz kolejny współpraca VW-Porsche się rozpadła, bo ze względu na kryzys paliwowy Volkswagen uznał, że bazujące na Golfie Scirocco będzie lepszym pomysłem. Porsche odkupiło więc projekt i wprowadziło go na rynek w 1975 roku jako następcę 914. I brawo, sukces! I to nie tylko sprzedażowy, bo 924 brało też udział w wyścigach i właściwie to bardzo pomogło Porsche pozostać w sensownej kondycji finansowej.

924 było niezłym autem sportowym, a mimo to nadal nie jest bardzo drogie.

Właściwie to od modelu 924 rozpoczęła się długa przygoda Porsche z samochodami sportowymi z silnikiem z przodu, bo potem były modele takie jak 928, 944 i 968. Ten ostatni jest w jakiś sposób wyjątkowy, bo miał zastąpić 911. Wiecie czym się to skończyło – 911 żyje, 928 już dawno gryzie piach.

Jeśli mielibyśmy porównać 928 do współczesnego Porsche to byłaby to Panamera Coupe.

Tylko, że produkcja modeli z silnikiem z przodu finalnie niewiele pomogła, bo Porsche nadal było w tarapatach finansowych. Robili co popadnie bez ładu, składu i sensu z nadzieją, że te desperackie idee przyniosą jakiekolwiek zyski. I to właśnie dzięki tym rozpaczliwym działaniom mamy modele takie jak Mercedes 500E oraz Audi RS2. Działania te zaowocowały również mniejszymi współpracami – w samochodzie Seat Ibiza pierwszej generacji montowano silniki z charakterystycznym napisem “System Porsche”, który oznaczał, że dany silnik wyposażony był we wtrysk paliwa zmodyfikowany przez markę ze Stuttgartu.

Audi RS2 i Mercedesa 500E nikomu nie trzeba przedstawiać.

Jednak tym, co naprawdę wyratowało Porsche z tarapatów było wprowadzenie na rynek dwóch nowych modeli. Pierwszym było Porsche Boxster, które przyczyniło się również do obniżenia kosztów produkcji następnej 911 (ale to inna historia), a drugim był bohater dzisiejszego wpisu, czyli Porsche Cayenne. A jako, że w tym roku SUV ten obchodzi 20-stą rocznicę wprowadzenia go do produkcji, to nadszedł czas, by przyjrzeć się jego historii, bowiem je