Subaru-Legacy-wersje

Tak zwany “biforek” czyli historia Subaru Legacy

“Biforek” to taki melanż przed właściwym melanżem - w odróżnieniu od afterka, który jest melanżem po melanżu.

A dlaczego o tym mówię? Cóż – jeśli interesujecie się japońską motoryzacją to z pewnością spotkaliście się z marką Subaru. Chociaż – z tą marką pewnie spotkaliście się nie tylko jeśli interesujecie się japońską motoryzacją. Możecie ją też kojarzyć z reklam adresowanych do homoseksualnych kobiet, albo ze spektakularnej wpadki jaką było sprzedawanie w Ameryce Kei-Cara o nazwie Subaru 360. 

Ten pokraczny samochodzik reklamowany był hasłem "Brzydki, ale tani".

No dobra, kogo ja oszukuję, większość ludzi, niezależnie czy mówimy o blachosmrodziażach czy normalnych ludziach kojarzy Subaru z rajdami samochodowymi i casualowo-terenowymi właściwościami modeli tej marki. Przekonanie o tym, że Subaru wjedzie wszędzie nie wzięło się jednak znikąd – powodem takiego stanu rzeczy jest napęd na cztery koła Subaru Symmetrical All Wheel Drive, który oferowany jest jako wyposażenie standardowe w każdym modelu tego producenta. O samym napędzie jednak już pisałem, tym razem skupię się na modelu, który wprowadził to rozwiązanie “pod strzechy” czyli o Subaru Legacy.

I nie mówię o tym bez powodu – w zeszłym tygodniu pojawiła się informacja, że po 36 latach Subaru Legacy przechodzi na zasłużoną emeryturę i zostaje wycofane z rynku, więc to najlepszy moment, żeby przypomnieć sobie jak dobrym ojcem, mężem i przyjacielem był (i zapewne dla wielu rodzin nadal jest) ten samochód.

Subaru Legacy I (BC/BF/BJ) (1989-1994)

Zastanawiacie się pewnie, dlaczego w tytule tego wpisu nazwałem Subaru Legacy mianem “biforka”. Cóż – biforek to impreza przed imprezą, a Legacy ścigało się w rajdach zanim pojawiła się w nich Impreza – było więc przez Imprezą ergo, Legacy było “biforkiem”. Wiem, że to głupie niczym żart o pingwinach ślących listy za pomocą mebla służącego do siedzenia (bo jak pingwin śle listy? Na krze-śle, haha), ale musicie mi wybaczyć nie mogłem zmarnować okazji na tak smacznego suchara.

Wracając do tematu, bo zacząłem dryfować niczym Alcybiades. Legacy było pierwszym “normalnym” autem Subaru – wcześniej modele tej marki uznawane były za “dziwne” i nietypowe. Oczywiście taki stan rzeczy nie wziął się znikąd. Wynikał on po pierwsze z tego, że Subaru było jedną z pierwszych marek oferujących auta z napędem na 4 koła, które nie były SUVami, terenówkami lub pick-upami, a po drugie z tego, że Subaru bardzo lubiło dziwne rozwiązania konstrukcyjne – na przykład dodatkowe światło przednie ukryte pod przednim znaczkiem, żeby w razie ubrudzenia reflektorów głównych kierowca mógł wysiąść podnieść znaczek i włączyć dodatkowe oświetlenie. Czy tylko mi się wydaje, że ten pomysł był piramidalnie głupi?

Nieważne – wróćmy do Legacy, bo to ono jest bohaterem dzisiejszego wpisu. Legacy powstało jako najwyższy model w gamie mający rywalizować z innymi odnoszącymi wtedy sukcesy sedanami takimi jak Honda Accord, Toyota Camry czy Mazda 626. Tym co miało zachęcić klientów do wybrania produktu z plejadą w logo był opcjonalny napęd na 4 koła i właśnie ta nietypowość, która wciąż kojarzona była z marką pomimo nowego, stonowanego wyglądu. 

1989-1991

Pierwsza generacja Legacy pojawiła się w roku 1989 i w swojej pierwotnej postaci produkowana była do 1992 roku – potem był lifting do którego przejdziemy. Standardowo dla tej marki Legacy napędzane było silnikami typu Boxer w różnych wersjach mocy i pojemnościach, a napęd przekazywany był na koła przednie lub opcjonalnie wszystkie. To rozwiązanie było wyróżnikiem tego modelu i spowodowało, że zaskakująco dużo egzemplarzy wersji kombi wykorzystywane było w USA jako samochody pocztowe w miejscach gdzie śnieg mógł utrudniać dostanie się do niektórych domostw. 

Ale oczywiście wybór rodzaju nadwozia (sedan, kombi i kombi z podniesionym dachem) i napędu to nie były jedyne opcje, które można było zaznaczyć kupując Subaru Legacy pierwszej generacji – model ten miał cały szereg niesamowitych elementów wyposażenia, takich jak: wspomaganie, którego siła różniła się zależnie od prędkości, pneumatyczne zawieszenie, które obniżało się po przekroczeniu 90km/h czy ABS na wszystkich kołach. Szczerze? W 1989 to musiało być całkiem zaawansowane auto, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że Subaru było stosunkowo małym producentem samochodów. 

1992-1994

W 1992 roku do sprzedaży weszło Subaru Legacy po liftingu, w którym największą zmiana zauważalna była z przodu pojazdu – przeprojektowano błotniki, światła i grill by były bardziej podobne do flagowego Subaru SVX. Co jednak zabawniejsze to fakt, że samochód ten doczekał się wersji z innym znaczkiem – nazywała się ona Isuzu Aska i była to druga generacja tej linii modelowej – jeśli wejdziecie na Wikipedię to zauważycie z resztą, że każda generacja tego modelu to był inny Badge Engineering. Niesamowite. 

Zaznaczę też, że Subaru Legacy to był bardzo twardy kawał metalu – rajdowa wersja tego samochodu prowadzona była przez Colina McRea, któremu zdarzyło się dachować 7 razy podczas jednego odcinka, a auto nie dość, że działało jak powinno to jeszcze dojechało na bardzo sensownej pozycji. 
Finalnie jednak okazało się, że stosunkowo duży sedan to nie jest najlepsze rozwiązanie na rajdówkę, więc po kilku latach Legacy zostało zastąpione legendarną już Imprezą. 

Ciekawostka: Pomimo dziadkowego wyglądu Legacy dostępne było w całej masie wersji sportowych i nie mówię tylko o rajdówkach. Miłośnicy szybkiej jazdy mogli kupić modele takie jak Legacy RS Type-R, Legacy RS Type-RA, które miały więcej mocy i lepiej zestrojone zawieszenie. Szkoda tylko, że były oferowane tylko w Japonii.

Subaru Legacy II (BD/BG/BK) 1993-1999

Druga generacja Legacy nie była rewolucją, a ewolucją. Design tego modelu jeszcze bardziej upodobnił się do SVXa, stał się bardziej opływowy i nowoczesny. Tym razem jednak oferowane były tylko dwie wersje nadwoziowe – kombi i sedan, bonusowa odmiana kombi z podniesionym dachem została wycofana z rynku. Pojawiła się natomiast wersja z podniesionym prześwitem – coś jak Audi Allroad lub Volvo CrossCountry, z tą różnicą, że w Subaru był to osobny model o nazwie Outback. I tak – w tej generacji Outback był dostępny jako kombi i jako sedan (nazywał się wtedy Legacy SUS). 

W ramach wyjaśnienia – napisałem, że wersja z wysokim dachem zniknęła, bo nie udało mi się znaleźć żadnego zdjęcia potwierdzającego jej istnienie – wszystkie kombi były takie same z takim samym, podniesionym dachem. Więc może zniknęła normalna wersja? mniejsza – Wikipedia mówi, że istniały dwie wersje kombi, ja znalazłem jedną, więc jeśli macie jakieś informacje porównujące obie to dajcie znać. 

Ciekawostka: Po pierwsze – w Europie można było kupić Legacy z fabrycznym LPG. Po drugie – w Japonii dostępna była specjalna wersja “Twin Turbo”, której największym problemem była turbodziura. Ale przy niskich obrotach tylko w zakresie 4700–5200 obrotów. Hm, czy nikt Subaru nie powiedział, że Twin-Turbo stosuje się po to, żeby usunąć turbodziurę?

Subaru Legacy III (BE/BH) (1998-2004)

Tutaj już na pewno nie ma wątpliwości, że zniknęła wersja kombi z wysokim dachem. To co się natomiast pojawiło to napędu Subaru S-AWD jako wyposażenie standardowe we wszystkich Legacy oraz, po raz pierwszy w tym modelu, silnik sześciocylindrowy w układzie boxer. 

Tym co również wyróżniało tę generację na tle poprzednich to design. Zamiast niskiego i opływowego nadwozia ta generacja wyglądała na o wiele cięższą – miała większe reflektory, a linie stały się bardziej obłe. No cóż – przynajmniej Subaru nadal walczyło w segmencie sportowych sedanów ze średniej półki i wersje takie jak B4 Blitzen czy B4 RS30, w których połączenie mocnych silników i napędu na 4 koła zapewniało naprawdę fantastyczne osiągi.

Ciekawostka: Na bazie Legacy (czy też właściwie Outbacka) powstał Subaru Baja czyli naprawdę dziwy pick-up, którego można porównać do kombi z uciętym tyłem. Gdy ten model był nowy nie znalazł wielu klientów, ale obecnie jego posiadacze nie chcą się z nim rozstawać. Szczególnie jeśli chodzi o wersję Turbo.

Subaru Legacy IV (BL/BP) (2005-2009)

Czwarta generacja Legacy to kolejna ewolucja formuły znanej z poprzedników – zrównoważony design połączony z napędem na 4 koła i dwoma nadwoziami do wyboru: sedanem i kombi. Czyli generalnie – nic ciekawego, dzień jak codzień, Legacy pozostało idealnym samochodem dla rodzin mieszkających na terenach, w których napęd AWD się przydaje.

2003-2005

Nie wiem czy tylko ja uważam, że ten grill psuje całkowicie wygląd tego auta.

Pierwotny projekt Legacy czwartej generacji miał reflektory z ostrym załamaniem dolnej zewnętrznej krawędzi i absolutnie paskudną wersję Blitzen z grillem o strukturze siatki. Generalnie, uważam Legacy tej generacji za samochód dość stonowany, ale ten grill tak bardzo nie pasuje do reszty, że czyni całość paskudną. 

2006-2009

W 2006 Legacy przeszło lifting, co najłatwiej rozpoznać po przednich reflektorach – od teraz ich krawędź jest gładka. I szczerze? Nie widziałbym żadnej różnicy gdybym nie wiedział, że mam jej szukać. 

Warto też wspomnieć, że w 2008 roku Legacy przeszło mikro-lifting i do listy opcji został dodany Eye-Sight czyli zestaw systemów pomagających kierowcy utrzymać tor jazdy czy wykryć przeszkodę zanim dojdzie do uderzenia. Generalnie – bardzo dobry system, ale chyba nie po to tu jesteśmy, żeby czytać o systemach bezpieczeństwa w używanych kombi.

Ciekawostka: Legacy jest jedynym modelem Subaru oprócz Imprezy, który doczekał się specjalnej odmiany serii „S”. Impreza miała oznaczenia od S201 do S209, natomiast Legacy miało oznaczenie zaczynające się od 400 – i tak poprzednia generacja nazywała się S401, a ta, którą widzicie powyżej to S402 oferowane zarówno jako kombi jak i sedan.

Subaru Legacy V (BM/BR) (2009-2014)

Biały i czarny samochód to Legacy, a bordowy to Outback.

Piąta generacja Legacy zapisała się w historii jako pierwsza, w której można było zamówić silnik diesla, czyli czymś co Subaru oznaczało jako “Boxer Diesel”. Silnik ten zapisał się także w pamięci wielu polaków i recenzentów. I nie jest to zaleta – Subaru wyposażone w diesle były awaryjne, dużo paliły i do tego charakteryzowały się kiepską kulturą pracy. Niektórzy właściciele mieli ich tak dość, że swapowali je na wolnossące diesle 1.9 produkcji VW. To pokazuje skalę desperacji. 

W każdym razie, wracając do Legacy: znów obyło się bez radykalnych zmian formuły, Legacy było po prostu rywalem Camry i Accorda dla ludzi, którzy cenili sobie napęd na 4 koła. Jeśli chodzi o silniki to standardowo dla Legacy dostępne były boxery o 4 lub 6 cylindrach.

Ciekawostka: oprócz usportowionych wersji Legacy dostępne było z silnikiem FA20 znanym z Toyoty GT86 i Subaru BRZ. Myślę, że w większym i cięższym Legacy wolnossąca wersja tego motoru musiała paskudnie zamulać. Na szczęście dostępna była także odmiana z turbo, która nigdy nie była stosowana w Toyobaru.

Subaru Legacy VI (BN/BS) (2014-2019)

Nie wiem czy kiedykolwiek widziałem takie auto na drodze.

O ile przepis na Legacy pozostał taki sam jak w poprzedniej generacji, czyli miał to być rozsądny wóz z napędem na 4 koła to nastąpiła jedna, łamiąca moje serduszko zmiana: wersja kombi została usunięta z gamy. Poza tym nic ciekawego – w gamie pozostały silniki boxer o czterech i sześciu cylindrach oraz już nie sprzedawany w Europie Boxer Diesel. 

Ciekawostka: Uwaga, Legacy stało się naprawdę nudnym autem, więc ciekawostka nie będzie zbyt, um… ciekawa. Tę generację sprzedawano w Europie tylko z jednym silnikiem: cztercylindrowym Boxerem o pojemności 2,5 litra. Z kolei w Afryce jedynym dostępnym silnikiem był sześciocylindrowy boxer o pojemności 3,6 litra. 

Subaru Legacy VII (BW/BT) (2019-2024)

Nie jestem zdziwiony, że to ostatnia generacja Legacy i kolejnych nie będzie. Patrząc po tym jak z każdą generacją samochód ten robił się coraz bardziej nijaki nie dziwi mnie, że kończą jego produkcję. Szczególnie, że siódma generacja dostępna była tylko w Ameryce Północnej i tylko z dwoma silnikami: wolnossącym 2,5 i turbodoładowanym 2,4. Oba benzynowe, czterocylindrowe i o układzie Boxer. Dodatkowo, gdy słuchałem czy też czytałem o zakończeniu produkcji to spora część dziennikarzy, nawet tych z Ameryki, była w szoku, że ten model był w ogóle dostępny w sprzedaży. 

Outback to terenowy syn Legacy, który obecnie zabił swojego ojca.

Ciekawostka: Ze wszystkich nagród przyznanych tej generacji Legacy, żadna nie została przyznana Legacy – wszystkie dostał Outback, który jest właściwie osobnym modelem dzielącym z Legacy tylko platformę.

Czy będę płakał za Subaru Legacy?

Chciałbym powiedzieć, że tak. Naprawdę chciałbym. Ale nie mogę – patrząc na historię tego modelu i to jak bardzo z każdą generacją stawał się bardziej nudny i nijaki to po prostu nie mam już za czym uronić łzy. 
To bez wątpienia był ważny model w historii Subaru, który pozwolił zbudować tej marce silną pozycję na wielu rynkach, a wielu ludzi uznaje go nawet za kultowy. Z tym, że ostatnia generacja była już cieniem samej siebie i nie mam żalu do Subaru, że kończy produkcję tego modelu. 

Mam natomiast żal, że Subaru pozwoliło Legacy upaść tak nisko.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

czytaj inne wpisy:

Najlepsze motoryzacyjne technologie, które zostały porzucone.

Motoryzacja obfitowała w wiele rewolucyjnych idei – takich, które miały zmienić oblicze samochodów. Zwykle jednak kończyło się zupełnie inaczej. Jest trochę tragedii w chwili gdy technologia robiąca szum swoim przybyciem na scenę trafia do skansenu porzuconych idei. To trochę jak z tym uzdolnionym dzieckiem w szkole – to przykry widok, gdy ktoś ambitny, mający na

Czytaj więcej »

RinSpeed, czyli festiwal… dziwnych idei.

Kojarzycie markę RinSpeed? Nie? No to dzisiaj ją poznacie. Zastanawiacie się co by było gdyby wszystkie Wasze, nawet te najbardziej szalone, pomysły wcielić w życie? Nie? No cóż – już nie musicie: RinSpeed zrobił to dla Was. Zdaję sobię sprawę, że wielu z Was może tej firmy nie kojarzyć, ale zupełnie mnie to nie dziwi,

Czytaj więcej »

Czym właściwie jest muscle car? I czy musi mieć V8 i RWD?

Odpowiedź powinna brzmieć “tak, musi”. Ale właściwie… to dlaczego? Muscle Cary to samochody mięśniaki, czyli groźne bestie, które straszą rykiem silników, onieśmielają ilością mocy i paraliżują agresywnym wyglądem z napiętymi kształtami. I co do tego nie ma wątpliwości. Ja jednak mam wątpliwości co do definicji tego rodzaju samochodu. Spójrzmy na przykład, co pisze na ten

Czytaj więcej »

Czarna magia tuningu czyli styl Donk

Duże felgi potrafią zepsuć wygląd samochodu. Ale nie w tym przypadku. Na pewno natknęliście się w internecie na zdjęcie auta na przerośniętych felgach. Na przykład nowego Camaro na obręczach tak wielkich, że prześwit wygląda raczej jak z terenówki, a nie jak auta sportowego. Na przykład coś takiego: zdjęcie: @Carscoopscom na Facebook’u To nie jest Donk.

Czytaj więcej »

Wyjaśnijmy sobie jedno: auta elektryczne mają zalety.

I nie, wcale nie chodzi o to, że dostałem kupę siana od Elona Muska. Głównie dlatego, że nie dostałem. Znaczy, jeśli miałbym dostać to z miłą chęcią podam numer konta. Ale póki nie dostałem (albo jesteście w stanie uwierzyć, że nie dostałem) żadnych pieniędzy by promować EV’ki to możecie być pewni, że moja opinia jest

Czytaj więcej »