miniaturka-nissan-cube

Kostka do sześcianu. Nissan Cube – Hangar Marzeń #14

Kanciaste samochody to domena lat 80’, ale dopiero później powstały najbardziej sześcienne z aut.

Życie entuzjasty motoryzacji nie jest łatwe. A bycie entuzjastą w spektrum to już w ogóle wyzwanie. Codziennie myślisz o niezliczonych ilościach samochodów, silników czy innych równie istotnych pierdołach mających związek z motoryzacją.

Nawet gdy wstaję rano i idę do piekarni po bułki, to nie mogę po prostu przejść się po moim osiedlu nie zwracając uwagi na żaden samochód. Bo gdzieś stoi jakaś Toyota Prius na taksówce, która pewnie ma już najechane 20 tysięcy mil katowickiej żeglugi. Gdzieś indziej rzucam okiem na skutki fatalnego błędu, jakim był zakup PT Cruisera Cabrio. Albo widzę, że gdzieś na moim osiedlu mieszka jakiś wieśniak-idiota, który wozi się Audi A3 8L 1.8T… A nie, czekajcie to ja, nieważne.

I pewnie myślicie, że w takim razie, by przestać myśleć o czterech kółkach, wychodzę do parku na spacer, tam przecież nie ma samochodów. Faktycznie – w parku zwykle nie ma samochodów, a jak już są, to często nieciekawe – jakieś Sandero firmy ochroniarskiej albo złachane do granic Berlingo, które dostarcza kawę do hipsterskiej kawiarni pośrodku niczego. Jest też Mercedes W220 na felgach AMG Monoblock, należący do właściciela dmuchanego zamku, oprócz tego faktycznie ciężko w parku o ciekawe doznania motoryzacyjne. 

Ale mimo to, jeden samochód nie daje mi spokoju

Spacerując po parku, powinienem cieszyć się zielenią (teraz bielą, ale mniejsza) i słuchać śpiewu ptaków. Ale nie mogę, bo mój mózg jest równie skopany, co Renault Laguna z 1.9dCi. Innymi słowy – nie mogę spokojnie sobie żyć i zawsze muszę mieć coś na głowie. Ostatnio na przykład mój mózg wymyślił sobie, że bardzo chciałby mieć Nissana Cube. 

Pomysł jest iście kretyński, bo przecież mam toster w domu i jeśli faktycznie mam potrzebę zrobić tosty, to żaden problem, cyk-pyk i są. Ale nie – mój mózg-idiota nie chce tostów – on chce toster na kółkach. 

Mózgu, naprawdę tego chcesz?

Przecież to idiotyczne!

Mam bardzo sensowny samochód – jeździ, sensownie się prowadzi, jest komfortowy i niezbyt duży. I tak, to ciągle A3, ale nic na to nie poradzę – Pani Redaktor mnie namówiła i tak na razie jest, że moim daily jest prestiżowy sweter. 

Ale mój mózg uważa, że jeśli auto nie ma jakiejś wybitnie irytującej wady konstrukcyjnej lub nie jest po prostu brzydkie, to nie jest warte zainteresowania, więc od dwóch lat ma on na mnie focha i jest obrażony, że zamiast A3 nie kupiłem jakiegoś głupiego gruza. Niekoniecznie Cube’a, bo ten był poza budżetem, ale czegokolwiek, co miałoby jakikolwiek charakter. Nawet Civic V sedan byłby spoko, cokolwiek. 

Więc teraz w ramach robienia mi na złość mój mózg przypomina sobie najbardziej kretyńskie wozy i wpycha mi je do gardła jako propozycje na kolejny samochód. Jego ostatnią sugestią jest Nissan Cube.

I dobra, rozumiem. Swego czasu grałem w Minecrafta naprawdę dużo i chłonąłem wszelki kontent z tej gry jak gąbka. Eh, jak zaczynałem grać w kwadratową grę, to blok gąbki nie robił nic… W każdym razie – jako dzieciak wychowany na klockach Lego i Minecrafcie rozumiem fascynację mojego mózgu kwadratami i innymi prostymi bryłami, ale żeby od razu spodobał mi się Nissan Cube?

No bez przesady

I to nie jest tak, że Cube nie ma zalet – ależ ma! Na przykład, zdaniem AAA, czyli Amerykańskiego Związku Motorowego w 2010 roku Nissan Cube razem z Kią Soul (innym autem, który zaczyna się mojemu mózgowi podobać) zostały mianowane najlepszymi autami do wożenia psów. No super wyróżnienie, świetne. Szczególnie, że mam uczulenie na psy i w życiu żadnego bym swoim Nissanem Cube nie przewiózł. 

O, albo to: Daily News Media (wtedy znane jako Star Media Group) w 2016 roku zauważyło, że używany Cube jest absolutnym bestsellerem wśród emerytów. No, idealnie, dokładnie tego szukam – samochodu dla starych ludzi. Mózgu, do cholery, co z Tobą nie tak?!

Albo czaicie fazę, że Nissan Cube, vel toster na kółkach, dostał nagrodę “Automobile Design of the Year Award”, czyli najlepszego designu roku 2010? No jakoś się nie dziwię, wtedy był największy szał na Minecrafta! A może po prostu nikt w jury nie widział tego auta na oczy? Ciężko stwierdzić. Ciężko też uwierzyć, że ten toster dostał taką nagrodę. 

A wiecie co jest najlepsze?

Że ten kanciak miał aż 3 generacje i wszystkie wyglądają prawie tak samo. Pierwsza jest nieco za mało sześcienna jak na coś, co nosi nazwę Cube, ale może po prostu Nissan bał się tłumu emerytów i właścicieli psów, którzy waląc do salonów drzwiami i oknami, zrobiliby jakieś szkody.

W takim razie dlaczego w drugiej generacji już uznali, że chrzanić wszystko i faktycznie Nissan Cube zaczął być prawdziwą kostką? Może uznali, że skoro część emerytów ma już swoje tostery, to teraz pozostały tylko niedobitki? A może historia była zupełnie inna i po prostu po salonach chodziły stare dziady i narzekały, że za ich czasów to samochody na prawdę były kanciaste i co to za “kostka”, którą nie da się grać w chińczyka? 

W trzeciej generacji to Nissan chyba faktycznie miał dość już tego całego narzekania na to, czy Cube jest zbyt okrągły i postanowił zadowolić wszystkich. Faktycznie – to właśnie 3 generacja dostała nagrodę “Automobile Design of the Year Award”. Tylko niech ktoś mi wyjaśni – czemu do jasnej cholery ten samochód nadal jest asymetryczny? I pytanie bonusowe – czemu tłukli go aż do 2019 roku? Nie musicie odpowiadać, nie chcę wiedzieć.

Czy to wystarczy, mój mózgu?

Mam nadzieję. Liczę, że po tym wpisie mój umysł da mi spokój na jakiś czas z tym tosterem i da mi się chociaż przez 5 minut nacieszyć śpiewem ptaków.
A w razie czego, jeśli miałby ciągle mnie męczyć – dajcie znać jeśli macie Nissana Cube, którym mógłbym się karnąć i raz na zawsze rozwiązać spór pomiędzy mną, a moim mózgiem. 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

czytaj inne wpisy:

Najlepsze koncepty, które nie doczekały się produkcji

Często jestem zachwycony samochodami koncepcyjnymi i tylko czekam, aż będę mógł taki samochód zobaczyć na drodze. A potem przychodzi rozczarowanie. Samochody koncepcyjne powstają w różnych celach – pisałem o tym TUTAJ. Czasem nawet plan jest taki, że koncept ma wejść do produkcji i w momencie jego premiery trwają już testy nowego modelu. A potem szlag

Czytaj więcej »

Tanie auta do KJSów, rajdów itp. Idealne samochody, by zacząć przygodę z motorsportem

Jeżeli złapaliście bakcyla prędkości, to na pewno zawsze chcieliście zacząć się legalnie ścigać. Oto najtańsze sposoby. Ta lista “Co kupić” wyjątkowo nie ma limitowanego budżetu. Sporty motorowe są drogie, niezależnie czego byście nie zrobili. Same samochody do jazdy sportowej również nie są tanie – nawet jeśli koszt zakupu jest niski, to modyfikacje i tak pochłoną

Czytaj więcej »

Art Of Rally to Mazda MX-5 wśród gier wyścigowych

Obecnie gry wyścigowe gnają za coraz lepszą grafiką. Art Of Rally ma ciekawszy pomysł. Cały rynek gier wyścigowych skupia się obecnie na jednym – coraz lepszej grafice. I nie ma w tym absolutnie nic złego. Podziwianie linii nadwozia swoich ulubionych samochodów w jakości Ultra HD 4K z idealnie odbitymi refleksami jest naprawdę przyjemne i zdecydowanie

Czytaj więcej »

Auto rodzinne do 10 tysięcy  – co kupić #15

Najlepsze rodzinne auto do 10 tysięcy? Jest ich kilka do wyboru. Definicja samochodu rodzinnego zmieniała się przez lata. W PRLu za samochód rodzinny często uchodził Fiat 126p, ale na szczęście czasy się zmieniły i nie trzeba już katować siebie (ani swoich bliskich) jeżdżeniem tą puszką po pasztecie. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że

Czytaj więcej »

Nowy Dodge Charger nie jest… nowy?

Mechanicznie? Ma niewiele wspólnego z poprzednikami. Design to inna para kaloszy. Kontynuujemy trend pisania o Dodge’ach, ale dziś nie zaglądam w przeszłość, a w przyszłość. Inna rzecz, że dziś będzie o zupełnie innym aucie niż w zeszłym tygodniu, ale po kolei. Dodge Charger to auto, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Ta wielka landara z jeszcze

Czytaj więcej »

Dodge Challenger przyszedł za późno i odszedł za wcześnie

Kiedy Mustang i Camaro skupiały się na zakrętach, Challenger pragnął tylko i wyłącznie więcej mocy. Wśród entuzjastów motoryzacji nie ma osoby, która nie słyszałaby o terminie “Muscle Car”. Dosłownie “auta-mięśniaki” to typowo amerykański rodzaj auta sportowego, w którym nie liczy się zwrotność czy wyrafinowanie, a jedyne, co ma znaczenie to moc. A raczej MOC, bo

Czytaj więcej »