W Europie amerykańskie samochody kojarzą się z czymś egzotycznym, więc nic dziwnego, że wiele osób szuka takiego auta w rozsądnym budżecie.
Ameryka, kraj tanią benzyną płynący… A w każdym razie tak wydaje się wielu osobom. Nie jest to do końca prawda, ale faktycznie – benzyna w USA jest tańsza niż w Polsce. A to oznacza, że amerykańskie samochody często mają inny charakter niż te obecne w Europie. Inną rzeczą jest, że w USA ruch uliczny odbywa się zupełnie inaczej i niczym dziwnym są kilkugodzinne przejażdżki tylko po to, żeby zjeść dobry obiad.
Dobrym sposobem, by poczuć trochę tego amerykańskiego klimatu jest po prostu kupić amerykański wóz. I tyle. Co prawda ceny benzyny na stacjach nie spadną, ale są tacy, co czują potrzebę, by doświadczyć “amerykańskiego snu”. Nawet jeśli nie będzie to najrozsądniejszy wybór.
Toyota Camry XV30
Nie ma lepszego sposobu na poczucie się jak prawdziwy Amerykanin niż kupienie sobie najpopularniejszego samochodu na amerykańskim rynku. No dobra – obecnie numerem 1 jest Tesla Model Y, ale przez wiele lat była to Toyota Camry i Corolla.
Obecnie Camry wróciła na rynek europejski, ale generacja o której dziś mówimy występowała tylko na rynku amerykańskim i japońskim, z czego na tym pierwszym cieszyła się zdecydowanie większą popularnością.
Jak wiadomo, Toyota nie wyważa otwartych drzwi i tak samo jest w przypadku Camry i jej silników – dostępne są 4 cylindry lub V6 (tylko benzyna)i napęd na przednią oś bez opcji AWD. Jeśli chodzi o opcje 4-cylindrowe, to do wyboru były 2 litry lub 2,4 litra, z czego ten pierwszy nie występuje w ogłoszeniach. W ogłoszeniach zaskakująco często występuje natomiast topowe V6, często również w LPG. Żyć nie umierać, szczególnie, że Toyota to jednak Toyota – trzeba te auta bardzo źle traktować, żeby zaliczyły krytyczną usterkę.
Podobnie jest z pozostałymi elementami tych samochodów: zawieszeniem, hamulcami i elektroniką. To się raczej nie psuje, więc polecam po prostu przejrzeć całe auto i sprawdzić, czy nigdzie nie ma znaków dużych zaniedbań i jeśli całe auto wydaje się sprawne, to po prostu brać i jeździć, póki koła nie odpadną.
Polecana wersja: Osobiście szukałbym 3.3 V6 z LPG, ale jeśli zależy Wam na niższym spalaniu, to 2,4 będzie wystarczające do tego sedana.
Chrysler 300C
Tak, Chrysler 300C był sprzedawany w Europie. Tak, pod maską mógł (ale nie musiał) mieć diesla z Mercedesa. Ale co to zmienia? To nadal wielki amerykański sedan, który pokazał, że Amerykanie nadal potrafią robić to, co wychodzi im najlepiej – wielkie, komfortowe sedany za stosunkowo niewielką cenę.
No, z wielkością bym nie przesadzał, bo 300C jest wielkości BMW serii 5, ale w dalszym ciągu zachowuje mnóstwo klimatu “full-size” sedanów zza wielkiej wody. Szczególnie, że wygląda jak Bentley kupiony na AliExpress i nie jest to przytyk – ubóstwiam design 300C, uważam, że jest jednym z najładniejszych sedanów w historii, za sprawą swojej niskiej kabiny i masywnej dolnej części karoserii.
Jeżeli chodzi o eksploatację Chryslera 300C, to nie ma wielkiego problemu – jest on zbudowany na platformie zwanej “LX”, która opiera się w dużej części na komponentach stosowanych w Mercedesie klasy E W211. Nawet 5-biegowa automatyczna skrzynia biegów jest taka sama. Silniki z kolei to delikatna mieszanka rozwiązań Mercedesa i Chryslera: 3.0 V6 diesel był konstrukcji niemieckiej, a cała reszta gamy (wszystkie silniki benzynowe) to konstrukcje amerykańskie.
Wydawałoby się, że diesel konstrukcji Mercedesa powinien być bezawaryjny – a nie do końca tak jest. Wtryskiwacze lubią się poddać po 150 tysiącach kilometrów, turbo też ma swoje problemy, a nie doszliśmy jeszcze do rozrządu czy zaworu EGR. No, ale nie skreślajmy tak szybko tej propozycji, bo mimo problemów to trwały silnik; chociaż dość drogi w naprawach.
Silniki benzynowe są w porządku, o ile unikamy bazowego V6 o pojemności 2.7 litra. Większe V6 3.5 jest raczej bezproblemowe. Podobnie z 5.7 lub 6.1 HEMI, ale z bólem muszę Was poinformować, że ciężko będzie znaleźć V8 w zakładanym budżecie.
Polecana wersja: 3.5 V6, zdecydowanie. Chociaż osobiście nie kupiłbym 300C z V6, bo jak już iść w muscle cara, to na poważnie i nazbierałbym więcej zielonych na wersję z HEMI.
Ford Mustang SN95

