free-EV-charging

Wszystkie samochody elektryczne na polskim rynku cz.2

Samochody elektryczne to przyszłość - to wiemy. O to druga część przeglądu tychże.

Jak widzicie w tytule wpisu, jest to część druga listy. Część pierwszą możecie przeczytać tutaj. Formuła pozostaje taka sama, zmieniają się za to auta (nie ma sensu pisać dwa razy tego samego, czy coś). Zaczynamy jednak tam gdzie skończyliśmy, czyli…

Hyundai Ioniq EV

OHOHO, PODRÓBA PRIUSA!!!!!111!11!jedenjedenjeden/ zdjęcie: Top Gear

Ja naprawdę nie wiem kto te nazwy wymyśla. Ioniq? Co to jest? Już sprawdziłem, połączenie słów “Ion” i “Unique”. Dalej bez sensu ale hej, nie ja tu tylko sprzątam. O czym to ja… A tak Ioniq. W wersji elektrycznej ma 311km zasięgu, 136KM mocy i przyspieszenie do setki w 9.9s. Osobiście wybrałbym Konę, ale może to Ioniqu się lepiej siedzi?

Wiecie, że grill jest w tym aucie funkcjonalny i powietrze z niego wylatuje przez otwór w masce?/ zdjęcie: AntyWeb

Jaguar I-Pace jest zwycięzcą. Konkretnie wygrał konkurs “World Car Of The Year 2019” i “World Car Design Of The Year 2019”. Zdobycie tytułu auta roku przez auto tak drogie i ekskluzywne to jest nie lada osiągnięcie. Pamiętam, że w którymś wywiadzie ktoś z Jaguara powiedział, że marka już długi czas temu chciała zrobić samochód elektryczny ale dopiero w modelu I-Pace udało się zachować ducha Jagura. W każdym razie, ten SUV ma 400KM, 4.8s do setki, a zasięg to około 450km.

Kia E-Soul

Chłodny niczym ogórek/ zdjęcie: Kia

Zawsze byłem fanem Soula, strasznie mi się podoba, można powiedzieć, że ten design ma duszę. Teraz Soul jest bardziej kanciasty i co ważniejsze bardziej ekologiczna, bo na rynku europejskim jest dostępna tylko w wersji elektrycznej jako E-Soul. Model ten dzieli układ napędowy z Koną, czyli w słabszej wersji 136KM, 9,9s do setki i zasięg 276km, natomiast w mocniejszej 204KM, 7,9s do setki i 452km. Różnica w osiągach wynika prawdopodobnie z aerodynamiki i masy e-Soula.

Kia Niro EV

Niro czyli mniej dziwny brat Soula odziedziczył po nim wersję elektryczną, chociaż tutaj są też takie zasilane konwencjonalnymi paliwami. Ma więc te same odmiany mocy – 136KM i 204KM. Niro jest jednak minimalnie szybszy, bo słabsza wersja ma 9,8s do setki a mocniejsza 7,8s. Ma też minimalnie większy zasięg, 289km i 455km. Różnica jest więc pomijalna, przy wyborze zadecyduje wygląd. Och, Robert De Niro wybrał Niro, co widać w reklamie.

Lexus UX 300e

Chcę/ zdjęcie: Chceauto.pl

Lexus UX to wielki powrót amerykańskich skrzydlaków w najmniej spodziewanej formie. Tamte były wielkie, paliwożerne, niskie, długie i onieśmielające, z kolei UX… UX jest czymś kompletnie przeciwnym. Jest niewielkim crossoverem, z niewielkimi ekonomicznymi silnikami i mimo paszczy predatora i wyciętych kataną przetłoczeń stara się być uroczym, stylowym przyjacielem. Oczywiście podobne skrzydła nosi też dumnie BMW i8 ale jest ono autem o wiele rzadszym i bardziej ekskluzywnym, wszak można by je uznać za superauto. Co również ciekawe, i8 było tylko hybrydą, a UX może być tylko elektryczny. Wersja 300e ma zasięg 300km, moc 204KM, setkę zobaczymy po 7,5s i jest on przy okazji jedynym elektrykiem w gamie koncernu Toyoty.

Mazda MX-30 e-SKYACTIVE

Sylwetka zdradza, że auto było projektowane z myślą o silniku spalinowym/ zdjęcie: autodziennik.pl

Znów Crossover, znów ciekawie stylizowany ale jeszcze dziwniejszy jeśli chodzi o użyteczność. Niby mamy do czynienia z normalnym pięcio-drzwiowym nadwoziem tylko, że… Nie. Bo widzicie, drzwi prowadzące na drugi rząd siedzeń otwierają się pod wiatr i wymagają otwarcia przedniej pary by można je było otworzyć. Coś jak w Maździe RX-8, tylko wtedy mówiło się na to “FourCoupe”. Mam nadzieję, że nie macie dość ciekawostek, bo będzie ich więcej. W Europie MX-30 jest pojazdem tylko elektrycznym, potem dostępny będzie wersja z generatorem z silnikiem… Rotorowym. Z kolei na innych rynkach istnieje wersja MX-30 tylko z silnikiem spalinowym SkyActive. A co do wersji elektrycznej, ma ona zasięg 200km na jednym ładowaniu. Mało, ale Mazda uważa, że to i tak wystarczy na codzienne sprawunki. Moc z kolei wynosi 145KM, a przyspieszenie od zera do setki – 6,8s.

Mercedes-Benz EQC

Ciekawe czy podwójnie doładowane V8 poprawiło by sprzedaż.../ zdjęcie: Top Gear

Chciałbym napisać, że to bestseller. Ale nie mogę. Mimo, że ma wszystko co można chcieć czyli markę premium, napęd elektryczny, więcej niż dobre osiągi, nowoczesny i modny wygląd oraz jest SUVem to… nie chce się sprzedawać. Widziałem dwa. E-Tronów z kolei widziałem dwa… w pierwszym miesiącu po premierze. Nie wiem co poszło nie tak. Niektórzy narzekają na prowadzenie, ale czy to takie istotne w rodzinnym SUVie? W każdym razie, EQC ma dwie wersje napędowe. Słabsza prezentuje się następująco: 374km zasięgu, moc 286KM, a przyspieszenie 6,9s do setki. Mocniejsza jest sporo ciekawsza. 417km zasięgu, 408KM i setka po 5,1s. Żwawo.

Mini Cooper SE

To nie jest SE, ale trzeba być na czasie i pokazać Wam model po "lifcie". Wersja SE pewnie będzie miała po prostu pełny grill/ zdjecie: CarThrottle

Cooper SE to nic innego jak zwykłe Mini z silnikiem elektrycznym. Dostępne jest tylko w wersji 3-drzwiowej i poniekąd zastępuje diesla, bo wraz z wprowadzeniem SE z rowerka spadły wersję z “klekotem” pod maską. Jeśli ktoś ma parcie na diesla jednak, musi kupić inny model. Taki świat. Ten sam świat mówi nam, że osiągi Coopera SE są… takie se. 7,3s do setki, moc 184KM i zasięg 180km. Takie, a nie inne osiągi są prawdopodobnie winą braku dedykowanej platformy pod napęd elektryczny, zamiast tego korzystania ze zwykłej, w której na początku priorytetem były silniki spalinowe.

Nissan Leaf

Zwykłego Leaf'a pewnie już widzieliście... ale takiego? Wątpię/ zdjęcie: Magazyn T3

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który nigdy tego modelu nie widział. Leafy jest tyle ile w środku lata liści na drzewach. Są chętnie kupowane przez banki, wypożyczalnie i klientów indywidualnych. To jest pierwszy rozsądny samochód elektryczny, nie tam jakaś Tesla Model 3, niezależnie od tego w co Elon Musk każe wam wierzyć. Dobrym wyznacznikiem sukcesu Leafa jest to, że doczekał się on już drugiej generacji i ciągle staje się coraz popularniejszy. Nie dziwię się. Wersji napędowych jest tyle samo co generacji czyli dwie. Słabsza ma zasięg grubo ponad 300km, moc 150KM i przyspieszenie 7,9s do setki. Mocniejsza to zasięg prawie 500km, moc 217KM i przyspieszenie do setki w 6,9s. To szybciej niż Subaru BRZ. W elektrycznym hatchbacku.

Nissan E-Evalia

Nie umiem zmusić się do entuzjazmu/ zdjęcie: Nissan

Dawno nie było dostawczaka na liście pora to więc zmienić. E-Evalia to zasadniczo model NV 200 w wersji elektrycznej. NV 200 to model dostępny na rynku już prawie dekadę, ostatnio po prostu usunięto z gamy jednostki spalinowe, zmieniono nazwę i zostawiono tylko wersję elektryczną. Jak w każdym dostawczaku, dostępna jest wersja pasażerska (5 lub 7 osób) i towarowa. Żadna się niestety nie nada do wyścigów spod świateł, bo czas po którym na prędkościomierzu wskazówka pokaże 100km/h to 14s. Cóż, 109KM robi co może, a że nie może dużo… Daleko też nie może, bo zasięg na jednym ładowaniu ma wartość pomiędzy 200, a 300km.

O to i jest, druga dziesiątka samochodów elektrycznych na polskim rynku. Muszę przyznać, że segmenty, w których następuje pełna elektryfikacja robią się coraz bardziej zdywersyfikowane. Do tej pory mieliśmy SUVy, auta miejskie, dostawczaki, busy, crossovery… a to dopiero początek. Nie pozostaje Wam nic innego niż wyglądać za częścią trzecią (ja nie muszę, ja mam ją już napisaną). Ewentualnie… Powtórzcie sobie część pierwszą. Ot dla zabawy. A może jakaś recenzja samochodu?

Zdjęcie główne pochodzi ze strony MCE Clean Energy

1 thought on “Wszystkie samochody elektryczne na polskim rynku cz.2”

  1. Pingback: Wszystkie samochody elektryczne na polskim rynku cz.3 - ivolucja.pl

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

czytaj inne wpisy:

Suzuki X-90 kładzie nacisk na Sport w Sport Utility Vehicle

“Sportowe” SUVy to chwyt marketingowy – oprócz jednego: Suzuki X-90. Wiecie jaki kraj produkuje najdziwniejsze samochody? Utarło się mówić, że Francja. Coś w tym jest – hydropneumatyczne zawieszenia, 3-drzwiowe minivany, hot-hatche z silnikiem umieszczonym centralnie i długo jeszcze można by wymyślać.  I po co? Ale nawet najbardziej szalony pomysł Francuzów nie dorasta do pięt pomysłom

Czytaj więcej »

Haldex w większości przypadków nie pomaga.

Na pewno kojarzycie układy napędu AWD realizowane przy pomocy Haldexu – o to dlaczego to bez sensu. Podchodząc do swojego samochodu zapewne czujecie dumę widzą emblemat mówiący o obecności napędu na 4 koła. Bo wyciągnie Was z opresji, bo ułatwi jazdę na mokrej nawierzchni, bo Was stać na kupno bezpieczniejszego samochodu. Ja czuję pogardę. No

Czytaj więcej »

Typowy niemiecki porządek – historia Porsche 911 cz. 2

W modelach chłodzonych cieczą ciężko nie dostrzec ręki Volkswagena. Gdy Porsche 911 chłodzone było powietrzem, to rozwój tego modelu był bardzo chaotyczny, poprawki często wprowadzane były losowo albo bez ładu i składu – pisałem o tym w pierwszej części historii tego modelu (KLIK!). W przypadku modeli chłodzonych cieczą natomiast rozwój był już uporządkowany, a zmiany

Czytaj więcej »

Wiecie co? Mam tego dość. I Stellantis pewnie też.

Rewitalizacja Alfy Romeo? Co proszę? Na pewno obiło Wam się o uszy, że od niedawna istnieje motoryzacyjny moloch o nazwie Stellantis, który jest połączeniem dwóch koncernów – FCA i PSA. I ostatnio zacząłem się zastanawiać jaki jest pożytek z tak wielkiego koncernu. Nie, nie żartuję, naprawdę wydaje mi się, że to maszyna do generowania strat

Czytaj więcej »

Chcesz Teslę Model 3, ale nie chcesz Tesli? Oto alternatywy.

Naprawdę ciężko znaleźć lepszy nowoczesny wóz niż Tesla Model 3 – nawet jeśli producent zbiera… mieszane opinie. I tak, wiem, uczepiłem się ostatnio tej Tesli Model 3 jak rzep psiego ogona, ale naprawdę nie widzę powodu, żeby kupić inny samochód. Stosunek ceny do wyposażenia jest poza jakimkolwiek pojęciem, a jeśli dodamy do tego możliwości zdalnego

Czytaj więcej »

Najlepsze motoryzacyjne technologie, które zostały porzucone.

Motoryzacja obfitowała w wiele rewolucyjnych idei – takich, które miały zmienić oblicze samochodów. Zwykle jednak kończyło się zupełnie inaczej. Jest trochę tragedii w chwili gdy technologia robiąca szum swoim przybyciem na scenę trafia do skansenu porzuconych idei. To trochę jak z tym uzdolnionym dzieckiem w szkole – to przykry widok, gdy ktoś ambitny, mający na

Czytaj więcej »