Miniaturka przedstawiająca czarnego Citroena C6, na tablicy rejestracyjnej napis "Ivolucja", nad samochodem napis "Tanio już było?", w tle cerkiew.

ALEŻ SIĘ MYLIŁEM! Więc pomylę się jeszcze raz!

Ceny samochodów ostatnio szaleją. I nie mówię tu tylko o nowych samochodach prosto z salonu - używane mają ten sam “problem”.

W zeszłym roku pokusiłem się i zrobiłem listę samochodów, które nie zdrożeją w przeciągu 365 dni. Możecie ją przeczytać TUTAJ. W tym roku niczego się nie nauczyłem, więc dorzucę jeszcze kilka aut! A co! 

Ale najpierw zrobię szybkie podsumowanie dalszych losów modeli wymienionych w zeszłym roku.

MG F/TF

Egzemplarze wyprodukowane do 2002 roku (na zdjęciu) miały na pokładzie zawieszenie hydropneumatyczne.

Sytuacja bez zmian – no one cares. Jest mi z tego powodu nieco przykro, bo to autko może być ciekawą alternatywą dla Mazdy MX-5 lub Toyoty MR-2. A że przy okazji będzie bardziej awaryjne i będzie ciężko z częściami? To i tak jest auto na weekendy, więc czasu będzie wystarczająco na grzebanie przy nim.

Ceny: 9.000 – 17.000 PLN.

Renault Avantime

Plan był taki, by rodzice posiadający Espace'a kupowali Avantime'a swoim dzieciom.

Renault Avantime już pojawił się na moim blogu. Nie chodzi mi o wspomniany na początku wpis o spekulacjach cenowych sprzed roku – Avantime bowiem był dziką kartą na TEJ liście z serii “Co kupić”. Już wtedy pisałem, że to auto tańsze nie będzie. I miałem rację. Nie jest tańsze. Nie jest też droższe. To jest chyba właśnie tak zwany dołek cenowy.

Ceny: 18.000 – 32.000 PLN.

Audi TT 8N

CHCĘ, CHCĘ, CHCĘ, CHCĘ!

W porównaniu z poprzednimi autami, “Tetetek” jest jak mrówków. I chyba właśnie ta popularność jest tym co powoduje, że nikt nie uznaje go za klasyka. Podczas mojej krótkiej wymiany zdań z magazynem ClassicAuto powiedzieli mi, że tak, samochód ten mógłby stać się klasykiem, ale na to jest jeszcze o kilka lat za wcześnie. A tam gadanie, po prostu rynek nie jest jeszcze gotów na uznanie wspaniałości Audi TT.

Ceny: 8.000 – 25.000 PLN. Z tym, że zdarzają się oferty z idealnymi egzemplarzami, które kosztują sporo więcej.

Audi A2

CHCĘ BARDZIEJ, CHCĘ BARDZIEJ, CHCĘ BARDZIEJ, CHCĘ BARDZIEJ!

To jest prawdziwie dziwne auto. I mam to w nosie, bo bardzo go pragnę i uważam, że będzie klasykiem. Kiedyś, bo dziś na pewno nie. Niestety bądź stety, rynek nie przepada za dziwactwami, które mają… dyskusyjny design. Szczególnie, że w odróżnieniu od Avantime’a wygląd A2 nie wybiega w przyszłość. Szkoda, bo konstrukcyjnie to wybitnie ciekawe auto.

Ceny: 5.000 – 15.000 PLN.

Mazda RX-8

Najlepszą częścią RX-8 są drzwi. No i silnik oczywiście.

Dobra – tutaj miałem rację! Ceny RX-8 skoczyły w przeciągu ostatniego roku. Z tym, że na razie nie sądzę by była to wystarczająca różnica na tyle, by kupić auto niesprawne i/lub powypadkowe, doprowadzić je do stanu używalności i jeszcze na tym zarobić. W dalszym ciągu – RX-8 warto kupić i trzymać sprawne, bo nawet jeśli w ciągu roku zakup się nie zwróci, to tendencja jest zwyżkowa.

Ceny: 25.000 – 50.000 PLN. Dodatkowo należy wziąć poprawkę na ilość zmodyfikowanych egzemplarzy i wyjątkowo długi okres produkcyjny.

Ford Mondeo ST200

Niebieski Fort Mondeo ST200 na tle czerwonego budynku z trzema bramami garażowymi
Nie zdziwi mnie, jeśli zapomnieliście o istnieniu szybkich Mondeo z V6 pod maską.

To zdecydowanie najzwyklejszy model na tej liście. I to widać – niewiele osób wykazuje zainteresowanie tym szybkim Mondeo. Prawdopodobnie równie niewiele osób w ogóle o nim wie, bo na polskich portalach ogłoszeniowych jest ich dokładnie… 0. Null, nic. Na ratunek przychodzi Mobile.de, gdzie ceny najtańszych egzemplarzy nadal są na tym samym poziomie co rok temu, ale za to pojawiło się więcej egzemplarzy zadbanych. Widać to po cenach.

Ceny: 8.000 – 25.000 PLN.

Jakie auta warto kupić w tym roku?

Dobra, przechodzimy do właściwej części tego wpisu. Czas wypisać auta, które według mnie w tym roku będą “szły w cenę”. Ciekawi, co tym razem wyczytam z mojej szklanej kuli? Zaczynajmy!

Citroen C6

Czerwony Citroen C6, w tle pustynne wzgórza
Nigdy w życiu nie widziałem czerwonego C6. Wielka szkoda.

Citroen C6 jest absolutnie piękny (jak to się może komukolwiek podobać? – dopisek redakcji) i nic tego nie zmieni. Ba! Na samym początku bloga wrzuciłem go do listy aut, które nigdy się nie zestarzeją. I miałem rację – to auto nie wygląda na 18 lat. Byłbym nawet w stanie stwierdzić, że jego proste, delikatne linie wyglądają lepiej niż to, co robi teraz pewna bawarska marka premium.

Ceny: 15.000 – 55.000 PLN

Renault Vel Satis

Szare Renault Vel Satis z podpiętą białą przyczepą kampingową na asfaltowym podłożu, w tle polana
To jest jedno ze zdjęć prasowych Vel Satisa. Z przyczepą. Widzieliście, żeby Mercedes reklamował S-Klasę zdjęciem z przyczepą???

Skoro w zeszłorocznym zestawieniu był Avantime, to w tym roku nie może zabraknąć Vel Satisa. Model ten, popularnie zwany “Wersalką”, nie jest najpiękniejszy. I tak, mówię to ja, fan dziwnych aut, które nie grzeszą urodą. Faktem jest jednak, że właśnie ta nietypowość i dziwaczność tego modelu działa na jego korzyść podwójnie. Po pierwsze, teraz jest on tani jak barszcz. Po drugie, w przyszłości, może on być drogi jak szafran (żart celowy).

Ceny: 7.000 – 25.000 PLN

Lotus Elise

Żółty Lotus Elise S1 na asfaltowym podłożu, przed nim oraz z jego boku znajdują się sterty opon
Lotus Elise pierwszej serii ważył ledwo powyżej 800kg.

Lotus Elise jest drogi z zasady. Jest to jedyne w swoim rodzaju auto sportowe, którego konstrukcja została w 100% przyporządkowana słowom Colina Chapmana (założyciela Lotusa) – “Uprość i dodaj lekkości”. Owszem, jest to auto skrajnie niepraktyczne, ale frajda z jazdy jest warta wszystkich wyrzeczeń. Dlaczego teraz pójdzie w cenę? Bo nastąpił koniec produkcji Elise’a, a jego następca zwany Lotus Emira waży prawie 2 razy więcej, więc nie zapewnia takich wrażeń.

Ceny: 95.000 – 350.000 PLN. Z tym, że taki rozstrzał cenowy wynika po części z długiego okresu produkcyjnego, a po części z ogromnej ilości edycji specjalnych.

Audi A8 D2

Czarne Audi A8 D2 na tle jasnopomarańczowego budynku
A8 było pionierem jeśli chodzi o wykorzystanie aluminium w konstrukcji samochodu.

Mogę narzekać na Audi. Mogę mówić, że napęd quattro jest fundamentalnie zje… hm. Nienajlepszy. Mogę mówić, że moje Audi A3 to nic ciekawego, ale prawda jest taka, że ze wszystkich niemieckich marek premium to samochody marki Audi mają największy problem z wyjściem z dołka cenowego. Nie, nie jestem tym faktem zdziwiony, ale myślę, że to tylko kwestia czasu, zanim modele Audi, takie jak A8 wyskoczą z ceną jak Adam Małysz ze skoczni w Zakopanem. Z tym, że jak skoczą, to będzie za późno – A8 trzeba kupić teraz, póki ceny są znośne. Serio, to jest kupa auta za niezbyt dużą cenę!

Ceny: 10.000 – 40.000 PLN. Z tym, że tak samo jak w przypadku TT – już zdarzają się egzemplarze, które wybijają się powyżej tej wartości.

Bzzt, utracono kontakt ze szklaną kulą…

Na dziś to tyle z moich przewidywań. A co do szklanej kuli – chyba powinienem ją wywalić do śmieci, bo patrząc po spekulacjach z zeszłego roku jest kompletnie bezużyteczna. Ale dobra, dam jej jeszcze jedną szansę.

Może w tym roku się nie pomyli?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

czytaj inne wpisy:

Najlepsze motoryzacyjne technologie, które zostały porzucone.

Motoryzacja obfitowała w wiele rewolucyjnych idei – takich, które miały zmienić oblicze samochodów. Zwykle jednak kończyło się zupełnie inaczej. Jest trochę tragedii w chwili gdy technologia robiąca szum swoim przybyciem na scenę trafia do skansenu porzuconych idei. To trochę jak z tym uzdolnionym dzieckiem w szkole – to przykry widok, gdy ktoś ambitny, mający na

Czytaj więcej »

RinSpeed, czyli festiwal… dziwnych idei.

Kojarzycie markę RinSpeed? Nie? No to dzisiaj ją poznacie. Zastanawiacie się co by było gdyby wszystkie Wasze, nawet te najbardziej szalone, pomysły wcielić w życie? Nie? No cóż – już nie musicie: RinSpeed zrobił to dla Was. Zdaję sobię sprawę, że wielu z Was może tej firmy nie kojarzyć, ale zupełnie mnie to nie dziwi,

Czytaj więcej »

Tak zwany “biforek” czyli historia Subaru Legacy

“Biforek” to taki melanż przed właściwym melanżem – w odróżnieniu od afterka, który jest melanżem po melanżu. A dlaczego o tym mówię? Cóż – jeśli interesujecie się japońską motoryzacją to z pewnością spotkaliście się z marką Subaru. Chociaż – z tą marką pewnie spotkaliście się nie tylko jeśli interesujecie się japońską motoryzacją. Możecie ją też

Czytaj więcej »

Czym właściwie jest muscle car? I czy musi mieć V8 i RWD?

Odpowiedź powinna brzmieć “tak, musi”. Ale właściwie… to dlaczego? Muscle Cary to samochody mięśniaki, czyli groźne bestie, które straszą rykiem silników, onieśmielają ilością mocy i paraliżują agresywnym wyglądem z napiętymi kształtami. I co do tego nie ma wątpliwości. Ja jednak mam wątpliwości co do definicji tego rodzaju samochodu. Spójrzmy na przykład, co pisze na ten

Czytaj więcej »

Czarna magia tuningu czyli styl Donk

Duże felgi potrafią zepsuć wygląd samochodu. Ale nie w tym przypadku. Na pewno natknęliście się w internecie na zdjęcie auta na przerośniętych felgach. Na przykład nowego Camaro na obręczach tak wielkich, że prześwit wygląda raczej jak z terenówki, a nie jak auta sportowego. Na przykład coś takiego: zdjęcie: @Carscoopscom na Facebook’u To nie jest Donk.

Czytaj więcej »

Wyjaśnijmy sobie jedno: auta elektryczne mają zalety.

I nie, wcale nie chodzi o to, że dostałem kupę siana od Elona Muska. Głównie dlatego, że nie dostałem. Znaczy, jeśli miałbym dostać to z miłą chęcią podam numer konta. Ale póki nie dostałem (albo jesteście w stanie uwierzyć, że nie dostałem) żadnych pieniędzy by promować EV’ki to możecie być pewni, że moja opinia jest

Czytaj więcej »