SONY DSC

Taxi! Nie tym razem – Mercedes W210 E270CDI

Okulara zna każdy. I prawdopodobnie każdy kiedyś nim jechał. Mercedes W210 był na początku lat 2000’ królem taksówek. Ale nie ten. Ten jest wyjątkowy.

Zanim zaczniemy „Okularować”, samochód dostałem od Samuela Szymańskiego, którego możecie znaleźć na Instagramie pod nazwą @Sami.0.0.7. Zaufajcie mi, opłaca się go obserwować, bo ma jeszcze kilka fajnych samochodów. Dobrze, skoro to mamy – Okulara czas zacząć!

Mercedes-Benz W210 E 270 CDI Avantgarde, bo taka jest pełna nazwa tego “Okulara”, to bardzo dziwna konfiguracja jak na taksówkę. Szczególnie kolor. I Skrzynia biegów. I tapicerka.  Może dlatego, że to nie jest taksówką? To nie tak, że już nie jest taksówką. Nigdy nie był taksówką. Może stąd ten kolor?

Zaraz, zaraz. On jest fioletowy?!

Na tym zdjęciu wydaje się czarny. Ale to złudne.

Tak, też byłem w szoku. Sprawa wyglądała tak, że przy okazji ostatniego slotu MSSC dorwałem się do Okulara, którego widzicie na zdjęciach. Pech jednak chciał, że zaszło słońce, więc samochód wydawał się czarny. Ot, czarny okular, jest tego trochę. Ale fajnie, że mam auto do opisania na Waszym ulubionym blogu o samochodach. Przejechałem się więc, w międzyczasie zaczęło padać, więc kolor wyblakł jeszcze bardziej. A potem przyszła pora na zdjęcia, które robiliśmy już pod dachem, w sztucznym oświetleniu. I wtedy się wydało. Samochód jest fioletowy. Fioletowy! Wyobrażacie sobie, że ktoś kupuje obecnie Klasę E w fioletowym lakierze? Lata 90’ były bardzo kolorowe w świecie lakierów samochodowych. I wyobraźcie sobie, że to nie jest jedyna dziwna cecha wizualna, ale o tym zaraz. Jeszcze pogadamy sobie chwilę, dlaczego ten Merc ma ksywę “Okular”. Wzięło się to stąd, że właściciele często byli ślepi i nosili okulary. 
Ha. Ha.
Koniec śmieszków. Nazwa “Okular” wzięła się z bardzo charakterystycznego wyglądu przednich świateł w tym modelu. Są to dwa owalne elementy, które można przyrównać do wyglądu okularów.

Co z tym wnętrzem?

Bardzo podobają mi się zegary w Okularze

Sam nie wiem. Albo inaczej. Nie rozumiem. Bo wiem z jakiego powodu, ale nie rozumiem dlaczego. Jak już napisałem, jest to wersja Avantgarde. Awangarda to w sztuce odrzucenie dotychczasowych stylów, tak by tworzyć nowy świat, który odbiega od rzeczywistości. Co ciekawe, Trzecia Rzesza uznała awangardę za zwyrodnienie. Wracając do W210. Widzicie tę tapicerkę? (nie widzicie, bo się zakręciłem i nie mam jej zdjęć) Mercedes wziął i chciał stworzyć nową rzeczywistość w aucie dla starych ludzi. Znaczy, dobra z zewnątrz Avantgarde był czymś co byśmy obecnie nazwali “AMG Line”, ale wewnątrz… Ło, Panie, wewnątrz… Po pierwsze nie ma skór. Bo to wersja Avantgarde, więc nie ma skór. Sorry, taki mamy klimat. Po drugie, graffiti. Boczki drzwiowe to istny festiwal sztuki ulicznej, niestety bez porządku. To nie są hasła, to są luźne znaki, które w tamtym okresie wydawały się Mercedesowi fajne i coolerskie. Cóż, lata 90 były pełne dziwnych wzorów tapicerek. Tyle dobrze, że w tym przypadku, barwy są stonowane, bo była jeszcze wersja czerwona(!). Co się jeszcze rzuca w oczy, to manualna przekładnia. Większość egzemplarzy W210 miała przekładnie automatyczne, więc jest to ciekawostka. Kolejną jest to, że przekładnia zastosowana w tym egzemplarzu ma 5 biegów do przodu. Wersja poliftowa okulara miała już 6. Ale hej, 5 wystarcza, większość aut, którymi jeździłem miała 5 biegów. Mimo to, w aucie tej klasy to by się już chciało 6.

Silnik też jest niezwykły.

Zwróćcie uwagę na wycieraczkę, jest tylko jedna. I jest kozacka jak za 10!

Oznaczenie na tylnej klapie to, mogłoby się wydawać, losowy zlepek liter i cyfr. Tylko, że nie do końca. Pochylmy się na chwilę co znaczy to magiczne E270CDI. E oznacza Klasę E, czyli średnią limuzynę w gamie Mercedesa, pomiędzy mniejszą Klasą C, a większą Klasą S. 270 oznacza z kolei pojemność silnika czyli 2.7 litra. W końcu CDI oznacza Common Rail Diesel Injection. Powinno być w sumie CRDI, ale ten skrót ma Kia i Hyundai. W sumie, wtedy go nie miały, a potem korzystały z przerobionych diesli Mercedesa… Ale CDI brzmi lepiej i przy tym zostańmy. Podsumowując: E270CDI oznacza klasę E z silnikiem diesla o pojemności 2.7l. Proste i logiczne. Ów silnik jest kolejnym wyjątkowym elementem tego okulara i nie chodzi mi tu o rodzaj wlewanego do baku paliwa, bo spora część Okularów ma diesle. Chodzi o jego konstrukcję. Jest to silnik rzędowy, pięciocylindrowy. Bardzo nietypowa konstrukcja. Ciężko takie silniki odpowiednio wyważyć, ale odwdzięczają się przy tym bardzo specyficznym dźwiękiem. Niestety, nie tutaj. Są dwa powody, pierwszy jest taki, że jest to diesel. Drugi jest taki, że to Mercedes. Tutaj silnika ma nie być. Samochód ma się poruszać, silnik ma wykonywać swoją pracę, tak by nie został zauważony. I to się udaje, bo silnik daje jakiekolwiek oznaki życia tylko na postoju, gdy pracuje na bardzo niskich obrotach. Wspaniałe, nie podoba mi się. 

Pojedźmy gdzieś, byle spokojnie.

Sedan jak każdy inny. Okular nie powala sylwetką.

Spokojnie, delikatnie i bez pośpiechu – tak jeździ się Mercedesem W210. Silnik dostarcza moc, skrzynia przenosi ją na tylne koła, tylne koła napędzają samochód, przednie skręcają. Wszystko działa jak powinno, bez zaskoczeń. Ale napisać coś trzeba. Więc od początku. Wsiadłem do Okulara, ustawiłem fotel i ruszyłem. Właśnie, ruszyłem. Nie zgasł mi ani razu. Jest to wyjątkowe, bo W210 ma bardzo długie skoki pedałów, zdecydowanie nastawione na komfort, nie na sportowe i agresywne ściganie się. Pedały mają bardzo liniowe działanie, które jest łatwe do przewidzenia i powoduje, że wydaje się jakby auto było wyluzowane i bardzo profesjonalnie wykonywało swoje obowiązki. Bez krzty emocji. Hamujemy to hamujemy, przyspieszamy to przyspieszamy. Przyjemne. A propos przyspieszania. Według producenta ten silnik powinien produkować 175KM i 370Nm. Ale tego nie czuć. Znaczy, wiadomo, ten silnik ma turbo, więc jest pewne opóźnienie w dostawie mocy, ale nawet gdy przekroczy się 2500 obrotów to czuć przyspieszenie, ale nie czuć żeby to było 175KM. Ni cholery. A potem patrzymy na wskazówkę prędkościomierza, która pnie się w górę z zaskakującą płynnością i szybkością. Nie jest to rakieta, ale przyspiesza szybciej niż to czuć. Ze względu na obecność manualnej skrzyni chciałbym coś o niej napisać. Pamiętam, że zmieniałem biegi, wiecie, jedynka, dwójka, trójka i tak dalej… Ale nie pamiętam uczucia, które mi towarzyszyło. Zmieniałem biegi. Tyle. Nie było precyzyjnego i krótkiego skoku lewarka jak w Citigo, ani ganiania za każdym biegiem jak w Saxo. Biegi były zmienione. Przez kierowcę, nie samochód, ale nic z tego nie pamiętam. Pamiętam za to pracę zawieszenia. Głównie dlatego, że kojarzy mi się z dzieciństwem. Gdy miałem kilka lat i jeździłem z mamą taksówkami to zwykle były to Mercedesy W210 właśnie. I pierwszy próg zwalniający w Okularze przywołał we mnie te wspomnienia. Delikatnie bujające zawieszeniem z takim dziwnym taksówkarskim uczuciem budyniu. Nie wiem jak to opisać, ale ten sposób pracy zawieszenia kojarzy mi się z budyniem. I nie chodzi mi o kolor berlińskich taksówek. Po prostu, czuję w tym zawieszeniu budyń. To, że jest to wersja Avantgarde i ma utwardzone zawieszenie niewiele daje, dalej czuć budyń.

Podsumowując…

Z tej perspektywy żegnałem się z Okularem. Bywaj, mam nadzieję, że kiedyś się znów zobaczymy!

Mercedes W210 E270CDI “Okular” to stereotypowy Mercedes. Niektórzy powiedzieliby nawet dziadkowóz. I chciałbym się z nimi nie zgodzić. Niestety mają rację, dodam jednak do tego swoje 3 grosze. Bo za to mi (nie)płacicie, żebym wtrącał swoje 3 grosze. Owszem Okular to dziadkowóz, ale sprawdzi się też w roli relaksującego auta, dla osoby, która samochód traktuje jak żelazko czy pralkę. Dowiezie Cię z punktu A do punktu B w sposób spokojny i tak, byś nie był zestresowany i zmęczony. Miękko, bez pośpiechu i wstrząsów. Pełen spokój. Jest to bardzo relaksujący samochód, który w gruncie rzeczy bardzo mi się podoba, ale to jeszcze nie jest moment bym chciał takim jeździć.

1 thought on “Taxi! Nie tym razem – Mercedes W210 E270CDI”

  1. Pingback: Mercedes B55 AMG - Minivan z V8? - ivolucja.pl

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

czytaj inne wpisy:

Mitsubishi Eclipse i czym u licha jest DSM?

Mitsubishi Eclipse to auto, które u wielu ludzi zapoczątkowało pasję do motoryzacji. Ale czym ono właściwie jest i dlaczego mówi się na nie DSM? Premiera nowej części Need For Speed jest idealną okazją, by przypomnieć czym jest Mitsubishi Eclipse i dlaczego jest jednym z najbardziej charakterystycznych japońskich coupe. No, z tymi japońskimi to się nie

Czytaj więcej »

W końcu! – Ostatnia Prosta #11

Witam na ostatniej prostej, czyli cotygodniowym podsumowaniu newsów z motoryzacyjnego świata. Mamy to! Ostatnia Prosta z numerem 11. Wiem, zwykle świętuje się numer 10, bo jest bardziej okrągły, ale nie od tego jest Ivolucja, żeby utrzymywać jakiekolwiek standardy. W każdym razie – pisząc pierwszą Ostatnią Prostą nie spodziewałem się, że będzie ich aż tyle. Właściwie,

Czytaj więcej »

Buzię widzę w tym autu.

Często mówi się, że samochody wyrażają emocje. Tylko… dlaczego? Miałem kiedyś koleżankę, która nie interesowała się samochodami i podczas rozmowy z nią wywiązał się następujący dialog: -Ivo, bo ja chyba jestem jakaś dziwna, bo wydaje mi się, że samochody mają twarze. -Nie jesteś dziwna, bo tak właśnie jest. Koleżanka była zaskoczona, ale chyba ją uspokoiłem.

Czytaj więcej »

KN? A co to za marka? – Ostatnia Prosta #10

Witam na ostatniej prostej, czyli cotygodniowym podsumowaniu newsów z motoryzacyjnego świata. No, w tym tygodniu powiedzieć że było ciekawie, to jak nie powiedzieć nic. Mamy zamieszanie związane ze zmianą logo, zupełnie nowy pomysł na kierownicę, bohemę samochodową w europejskiej stolicy czy nową Mazdę inspirowaną… A nie mogę Wam przecież wszystkiego zdradzić we wstępie, prawda? Zapraszam

Czytaj więcej »

Personal Luxury Coupe, czyli to, co Ameryka lubiła najbardziej. Do czasu.

Wiecie doskonale, że na Ivolucji lubię wyciągać motoryzacyjne endemity. Personal Luxury Coupe to jeden z dziwniejszych. Stany Zjednoczone Ameryki to bardzo dziwne miejsce. I nie chodzi mi nawet o to, że u nich jeden stan jest wielkości przeciętnego europejskiego kraju. Znaczy – fakt, to dziwne, ale to nie jest blog o podziałach polityczno-geograficznych, więc wyjaśnianie

Czytaj więcej »

Mercedes, weź odstaw ten komputer, co? – Ostatnia Prosta #9

Witam na ostatniej prostej, czyli cotygodniowym podsumowaniu newsów z motoryzacyjnego świata. Tydzień w tydzień, zawsze gdy piszę Ostatnią Prostą zastanawiam się, czy jest coś co może mnie jeszcze zaskoczyć jeśli chodzi o dziwne pomysły marek samochodowych. Mieliśmy już terenowe Lamborghini i Porsche czy BMW inspirowane pewnymi gryzącymi zwierzakami, ale w tym tygodniu… w tym tygodniu

Czytaj więcej »