Twin-Mill-miniaturka

Autka Hot Wheels, które naprawdę powstały.

Jestem wielkim fanem autek Hot Wheels. Jestem jeszcze większym fanem sytuacji, kiedy autko z zabawki zamienia się w działający samochód.

Autka Hot Wheels to element dzieciństwa każdego fana samochodów i nie tylko. Zabawki te są na tyle istotne i rozpoznawalne, że nawet jeśli samochody Was nie obchodzą to zapewne kojarzycie to płonące logo. Większość tych zabawek to jednak auta wymyślone przez wewnętrznych projektantów, które mają niewiele wspólnego z tym, co możemy zobaczyć na drodze. Są jednak wyjątki – autka, które z zabawek zamieniły się w jeżdżące dzieła sztuki.

2001 Twin Mill

Czy kierowca coś widzi? Nie. A czy to istotne, żeby coś widział? Też nie!

No dobra, jak zaczynać, to z pompą. Twin Mill jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych designów z Hot Wheels. Ma dwa ogromne silniki V8, które wspólnie generują 1400hp. Chociaż, będąc szczerym – silniki to nie najważniejszy element tego samochodu. Najważniejszym elementem Twin Milla jest jego wygląd – groteskowo długi przód kończący się szpicem, bardzo niska kabina oraz praktycznie nieistniejący tył. A gdzie znajdują się wcześniej wspomniane silniki V8? Jak to gdzie – wystają poza obrys samochodu z przodu. Bo czemu nie, to przecież zabawka dla dzieci, ma być tak od czapy, jak to tylko możliwe. Nikt jednak w latach 60’ nie pomyślał, że w roku 2001 powstanie Twin Mill naturalnych rozmiarów. To z jednej strony dobrze, bo nie wstrzymywano się z bryłą. Z drugiej strony źle, bo konstruktorom realnego pojazdu nie udało się odpowiednio połączyć ze sobą obu silników. Wsadzenie atrapy też byłoby do kitu. Jak to rozwiązali? Proste, oba silniki działają, ale tylko jeden zajmuje się napędzaniem pojazdu. Sprytnie, sprytnie…

2003 Deora II

To jest Deora I. To auto z konceptu stało się zabawką.

Kojarzycie pick-upy? No, niektóre potrafią być naprawdę szalone. Ale żaden, powtarzam żaden nie jest tak szalony jak Deora. I tak, technicznie jest to Dodge Deora, bo konstrukcja bazuje na Dodge’u A100, ale nie jest to samochód zbudowany przez Dodge’a – Deora jest całkowicie customowym pojazdem zbudowanym przez braci Alexander na zamówienie Harry’ego Bentley’a Bradley’a, który również zaprojektował ten wóz. 

A to jest Deora II, która z zabawki stała się prawdziwym autem koncepcyjnym.

W hołdzie idei futurystycznego pick-upa, zespół Hot Wheels postanowił zmodernizować kształty Deory. Tak więc w 2000 roku powstał samochodzik nazwany Deora II, a trzy lata później Deora II doczekała się modelu w pełnej skali. Co ważniejsze – jeżdżącego i napędzanego silnikiem NorthStar V8  z dołożonym kompresorem. Bo czemu nie, w świecie Hot Wheels więcej mocy znaczy lepiej.

A to - Deora III. Fuj, fuj, fuj, fujfujfujfujfuj. Ale rower ma fajny.

Kilka lat później powstała nawet Deora III, ale w mojej opinii to karykatura pierwowzoru, a nie rozwinięcie idei. Następny!

2011 Bone Shaker

Dobrze, że za chwilę jest Halloween, bo Bone Shaker jest idealnym wozem na tę okazję.

Hot Rod to jeden z najbardziej rozpoznawalnych stylów tuningu – widzisz Hot Roda i wiesz, że to Hot Rod. Wielki silnik z przodu, odkryte koła i bardzo niski dach to elementy charakterystyczne tych aut. Hot Wheels, jak to ma w zwyczaju, postanowił jednak, że to zbyt mało agresywny look i postanowił dorzucić z przodu samochodu wielką czachę, a reflektory są trzymane przez dwie, trupie ręce. Dorzućmy do tego wajchę hydraulicznego hamulca ręcznego, która wystaje przez dach (czy też raczej jego brak) i mamy naprawdę niepowtarzalny automobil.

Bone Shaker w wersji Monster Truck jest niestety tylko zabawką. Prawie jak Buzz Astral.

Co zabawne, Bone Shaker w wersji zabawkowej powstał w wielu wersjach od takich w miarę sensownych, czyli z dachem i bez, przez szalone jak taka z podobizną Jokera z przodu, aż po spełnienie snów każdego 10-latka – Bone Shaker w wersji Monster Truck. Czad!

2011 Bad To The Blade

Gdyby nie Deora II to BTTB byłby moim faworytem z tej listy.

Formuła 1 to bezsprzecznie jeden z najpopularniejszych sportów motorowych, jakie można obejrzeć. W tym przypadku jednak inspiracją był mniej kochany brat królowej motorsportu – Formuła Indycar. Projektanci Bad To The Blade postawili sobie pytanie “jak wyglądałby futurystyczny bolid Indycar?” Odpowiedź widzicie na zdjęciu. I jak się domyślacie powstał także BTTB normalnej wielkości. Wygląda dokładnie tak jak autko, na którym był wzorowany. Z tym, że nie jest napędzany silnikiem z Formuły Indycar. BTDB w skali 1:1 napędzany jest silnikiem z motocykla o pojemności 1000cc. Cóż, szkoda – V6 Turbo o pojemności 2.2 litra byłoby śmieszniejszym wyborem.

2014 Rip Rod

Rip Rod na pasującej przyczepie. Bardzo pasuje mi takie połączenie.

Do napędzania jakiego samochodu może posłużyć silnik trzycylindrowy? Oczywistą odpowiedzią byłoby jakieś małe, miejskie wozidełko jak Skoda Citigo. Jak się jednak domyślacie – małe, miejskie pudełka to nie jest domena samochodzików Hot Wheels. Jaka jest więc odpowiedź na pytanie zadane na początku akapitu? Małe, drapieżne buggy do jazdy po bezdrożach. I mają rację – Rip Rod mimo malutkiego silniczka był w stanie osiągać prędkości powyżej 200km/h. Dodajmy do tego bardzo drapieżny wygląd i myślę, że jazda prawdziwym Rip Rodem jest co najmniej tak fajna, jak zabawa malutkim autkiem po dywanie w ulice.

Oto właśnie kompletna lista autek, które przeszły z fazy malutkich zabawek za 7zł sztuka aż do pełnoprawnych aut, którymi możecie zasuwać po torze i zadawać szyku na ulicy. Jeśli macie Forze Horizon 5, możecie nimi także pojeździć w grze komputerowej. A to prawie tak samo fajne. 
Czy jest jakiś model HW, który chcielibyście zobaczyć w realnej skali? Moim marzeniem jest Sharkruiser. To byłby prawdziwy rekin, a nie jakieś BMW.

Zwróćcie uwagę jak mała jest kabina w stosunku do reszty auta. Mała kabina, dla małego człowieka - czyli dla mnie. Gdzie jest mój Sharkruiser?

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

czytaj inne wpisy:

Duża poprawa – Ultrace 2024 – Relacja

Jak co roku redakcja Ivolucji była na Ultrace – i miło mi donieść, że tym razem odbyło się bez dużych Faux Pas z żadnej strony. Nie wiem czy pamiętacie zeszłoroczną relację z Ultrace 2023 – możecie ją przeczytać tutaj: KLIK. Ale jeśli nie chce Wam się czytać to wystarczy Wam wiedzieć, że nie wróciliśmy z

Czytaj więcej »

Zegary nowego Bugatti Tourbillon to mistrzostwo świata.

Nie przesadzam – nikt nigdy wcześniej nie zrobił tak odjechanych wskaźników. Nie codziennie debiutuje nowe Bugatti. Właściwie to nowe modele Bugatti debiutują bardzo rzadko – Chiron debiutował 9 lat temu, a Veyron ma już 20 lat(!). Poczuliście się staro? Ja też.  Niektórym Veyron wydaje się nudny – nie można mu jednak odmówić, że zmienił świat.

Czytaj więcej »

Suzuki X-90 kładzie nacisk na Sport w Sport Utility Vehicle

“Sportowe” SUVy to chwyt marketingowy – oprócz jednego: Suzuki X-90. Wiecie jaki kraj produkuje najdziwniejsze samochody? Utarło się mówić, że Francja. Coś w tym jest – hydropneumatyczne zawieszenia, 3-drzwiowe minivany, hot-hatche z silnikiem umieszczonym centralnie i długo jeszcze można by wymyślać.  I po co? Ale nawet najbardziej szalony pomysł Francuzów nie dorasta do pięt pomysłom

Czytaj więcej »

Haldex w większości przypadków nie pomaga.

Na pewno kojarzycie układy napędu AWD realizowane przy pomocy Haldexu – o to dlaczego to bez sensu. Podchodząc do swojego samochodu zapewne czujecie dumę widzą emblemat mówiący o obecności napędu na 4 koła. Bo wyciągnie Was z opresji, bo ułatwi jazdę na mokrej nawierzchni, bo Was stać na kupno bezpieczniejszego samochodu. Ja czuję pogardę. No

Czytaj więcej »

Typowy niemiecki porządek – historia Porsche 911 cz. 2

W modelach chłodzonych cieczą ciężko nie dostrzec ręki Volkswagena. Gdy Porsche 911 chłodzone było powietrzem, to rozwój tego modelu był bardzo chaotyczny, poprawki często wprowadzane były losowo albo bez ładu i składu – pisałem o tym w pierwszej części historii tego modelu (KLIK!). W przypadku modeli chłodzonych cieczą natomiast rozwój był już uporządkowany, a zmiany

Czytaj więcej »

Wiecie co? Mam tego dość. I Stellantis pewnie też.

Rewitalizacja Alfy Romeo? Co proszę? Na pewno obiło Wam się o uszy, że od niedawna istnieje motoryzacyjny moloch o nazwie Stellantis, który jest połączeniem dwóch koncernów – FCA i PSA. I ostatnio zacząłem się zastanawiać jaki jest pożytek z tak wielkiego koncernu. Nie, nie żartuję, naprawdę wydaje mi się, że to maszyna do generowania strat

Czytaj więcej »