uszczelka-pod-głowicą-miniaturka

Czy uszczelka pod głowicą to faktycznie wyrok?

Hasło “Uszczelka pod głowicą” już nawet w memach oznacza koniec samochodu. Ale czy tak faktycznie jest?

Gdybym miał tutaj wrzucić wszystkie memy mówiące o tym, jak tragiczna jest wymiana uszczelki pod głowicą, to nigdy bym tego wpisu nie skończył. Gdybym miał do tego dorzucić jeszcze wszystkie historie w tym temacie, to już w ogóle umarłbym przed laptopem próbując to spisać.

Dlatego właśnie dziś nie skupimy się na tym, ile takich historii powstało. Dziś dowiemy się, czy uszczelkę pod głowicą da się naprawić? A jeśli tak, to czy faktycznie jest to w stanie zrujnować finansowo? Oraz, co najważniejsze, czy naprawa uszczelki pod głowicą jest bezpieczna i gwarantuje, że usterka się nie powtórzy? Zanim rozpoczniemy nasze dywagacje, najpierw musimy sobie odpowiedzieć na jedno, najważniejsze pytanie.

Co to jest uszczelka pod głowicą?

Spokojnie, nie jest to potwór, ani nic, czego należy się obawiać. Jest to jednak bardzo ważny komponent, który podczas niewłaściwie wykonanej wymiany może jedynie pogorszyć naszą sytuację, a nie ją poprawić…i narazić nas na dodatkowe koszty.

Żeby dowiedzieć się, czym jest uszczelka pod głowicą, musimy przypomnieć sobie, jak zbudowany jest silnik w samochodzie. I nie chodzi mi tutaj o elementy takie jak dolot, wydech i inne alternatory. Chodzi mi tutaj o sam silnik, a dokładniej o tak zwany “słupek” – czyli kompletny blok silnika z tak samo kompletną głowicą i rozrządem, bez skrzyni biegów, dolotu i wydechu. I jak zapewne zauważyliście, nie bez powodu rozgraniczyłem blok od głowicy, a zrobiłem to, ponieważ są to dwa odrębne elementy i to właśnie między nimi swoje miejsce piastuje uszczelka pod głowicą.

W bloku silnika znajdują się tłoki, korbowody i wał korbowy. W silnikach z układem OHV znajdziemy dodatkowo wałek rozrządu i popychacze zaworowe. W głowicy natomiast znajdują się zawory, sprężyny zaworowe oraz ewentualnie wałki rozrządu, jeśli silnik jest innego układu niż OHV. Warto także zaznaczyć, że niektóre silniki w układzie V, W oraz boksery są wyposażone w więcej niż jedną uszczelkę pod głowicą, a to dlatego, że mają dwie głowice. Dla wszystkich właścicieli Volkswagenów z silnikami VR – spokojnie, Wy macie tylko jedną.

głowica u góry, blok na dole, pomiędzy rzeczona uszczelka / foto: Warsztat.pl

Odpowiadając na pytanie – uszczelka pod głowicą to metalowo-kompozytowy element znajdujący się między blokiem, a głowicą silnika. As simple as that. Wbrew pozorom nie jest ona gumowa, bo nawet nie mogłaby być – podczas swojej “pracy” jest narażona na kontakt z płynem chłodzącym, olejem, czy benzyną, a także z wybuchami następującymi podczas pracy silnika. Nie wolno także zapomnieć, że uszczelka pod głowicą musi przeżyć cały silnik, więc parcenie, czyli zjawisko zużywania się charakterystyczne dla materiałów gumowych, nie może wystąpić – nie chcemy przecież, by uszczelka pod głowicą była elementem eksploatacyjnym.

Jak wymienić uszczelkę pod głowicą?

Jednym z powodów dlaczego uszczelka pod głowicą nie może być elementem eksploatacyjnym, jest sposób jej wymiany. To komponent, który wymaga zachowania szczególnej troski i ostrożności podczas wymiany, bo niestaranne wykonanie naprawy grozi uszkodzeniem całego silnika.

Tak właściwie, to większość elementów, nie tylko tych stricte układu silnikowego, wymienia się na podobnej zasadzie – wykręcamy starą część, wkręcamy nową i fajrant, można się rozejść. Czasem część wymaga wykonania jakiegoś kroku pośredniego, jak na przykład nasmarowanie nowego elementu albo użycie specjalistycznego narzędzia, ale w dalszym ciągu – sprawa zwykle jest prosta.

A w przypadku uszczelki pod głowicą nie jest. Ani trochę. Dlaczego? Bo dziad Ci w zad. Bo jest to bardzo skomplikowany element, który wymaga niebagatelnie wielkiej precyzji godnej szwajcarskich zegarmistrzów. Nie chcemy przecież uszkodzić głowicy czy bloku, prawda? Prawda?

By poprawnie wymienić uszczelkę pod głowicą, najpierw trzeba zdemontować rozrząd, a potem głowicę i uszczelkę pod nią. 

I potem zaczyna się robić zabawnie. O ile sprawdzenie stanu głowicy pod kątem uszkodzeń takich jak pęknięcia nie jest takie trudne, o tyle to, co dzieje się później często bywa kłopotliwe. Po demontażu głowicy i ocenie jej stanu trzeba ją splanować, to znaczy wyrównać jej powierzchnię. I trzeba to zrobić dokładnie i równo, bo jeśli czynność ta będzie wykonana niestarannie, ryzykujemy, że głowica może być do wyrzucenia. To tak, jakby już nie było wystarczającej tremy, co? 

Ale dobra, zakładając, że planowanie głowicy poszło nam idealnie, to co dalej? Potem czyścimy powierzchnię bloku silnika, zakładamy uszczelkę i głowicę. Z tym, że założenie głowicy wymaga dokręcenia jej. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że sam proces dokręcania również wymaga nieludzkiej precyzji i zastosowania odpowiedniej siły i kolejności dokręcania śrub. Inaczej ryzykujemy, tak, zgadliście, uszkodzeniem głowicy. A konkretnie wygięciem jej w jakiejś płaszczyźnie, a wtedy, nie zgadniecie – głowica do śmieci. Zero stresu, czy coś. Uszczelkę pod głowicą można uszkodzić również źle dokręcając głowicę do bloku, wtedy świeżo wymieniony element może ulec uszkodzeniu, a wtedy całą operację zaczynamy od nowa. Tak jak mówiłem – zero stresu.

Czy można jeździć z uszkodzoną uszczelką pod głowicą?

Czytając poprzedni akapit pewnie ogarnął Was stres, że wymiana uszczelki pod głowicą to straszna rzecz i w sumie to lepiej tego nie robić i jeździć z uszkodzoną. Co takiego może się stać? 

No…wiele rzeczy. Generalnie gdy uszczelka pod głowicą ulegnie uszkodzeniu, to na uszkodzenie narażamy cały silnik. Ale po kolei. Powszechnym zjawiskiem podczas awarii uszczelki pod głowicą jest wymieszanie się oleju silnikowego z płynem chłodzącym, a taka mieszanka ani dobrze nie chłodzi, ani nie za specjalnie dobrze smaruje. A skoro silnik w naszym samochodzie ani nie jest dobrze smarowany, ani chłodzony, znacząco zwiększamy szanse na jego awarię. Często brak smarowania lub/oraz chłodzenia może oznaczać, że jednostka napędowa się zatrze – czyli silnik na śmietnik. Dodatkowo, jeśli mamy jednostkę wyposażoną w turbodoładowanie, łatwo uszkodzić turbo – co także nie jest tanie w naprawie.

Dlaczego uszczelka pod głowicą się psuje?

W większości przypadków uszczelka pod głowicą nie psuje się sama z siebie. Znaczy, są silniki, które mają do tego tendencje, ale generalnie tak jak nic nie dzieje się samo, tak uszczelka pod głowicą sama się nie uszkodzi.

Ale można łatwo do uszkodzenia uszczelki pod głowicą doprowadzić, na przykład poprzez jazdę z za małą ilością oleju w silniku lub w ogóle bez oleju. Wynika to z faktu, że gdy nie ma oleju, to silnik nie ma odpowiedniego smarowania, płukania i chłodzenia (tak, olej silnikowy też chłodzi) więc pracuje w za dużej temperaturze. Za wysoka temperatura silnika i brak smarowania może doprowadzić najpierw do uszkodzenia uszczelki, potem panewek a w skrajnych przypadkach nawet zatarcia silnika.

Innym powodem uszkodzenia uszczelki pod głowicą może być jazda bez płynu chłodniczego – wtedy silnik się przegrzewa, wzrasta temperatura metalu z którego zbudowany jest blok i głowica, elementy się rozszerzają, a największą ofiarą tego procesu jest właśnie uszczelka pod głowicą. Innym skutkiem przegrzania się silnika może być fakt, tłoki spuchną i staną w cylindrach. Jeśli macie fart to silnik się nie zatrze tylko zatrzyma i będzie musiał wystudzić. Jeśli macie niefart – diagnoza dla silnika brzmi zgon.

Jak rozpoznać uszkodzoną uszczelkę pod głowicą?

W Watykanie wybór Papieża celebrowany jest uszkodzeniem uszczelki pod głowicą

Najprostszym sposobem na rozpoznanie, czy w danym aucie uszczelka pod głowicą jest w całości, jest po prostu szybki rzut okiem na spód korka oleju. Jeśli znajduje się tam maź w kolorze majonezu lub budyniu, oznacza to, że uszczelka pod głowicą pożegnała się z życiem. Lub ewentualnie, że auto było mało jeżdżone i zdążyło się dogrzać przed zgaszeniem. Dlatego niektórzy radzą, żeby przy okazji zerknąć pod korek płynu chłodniczego (UWAGA: w tym celu silnik musi być zimny) i jeśli tam w zbiorniczku jest majonez, to na sto procent walnięta jest uszczelka.

Innym objawem uszkodzonej uszczelki pod głowicą jest charakterystyczny kolor spalin. Jeśli po odpaleniu spaliny mają kolor biało-niebieski, to silnik spala nie tylko paliwo, ale i olej lub/oraz płyn chłodniczy, a to bardzo często oznacza uszkodzoną uszczelkę pod głowicą. Kolejnymi popularnymi objawami jest nierówna praca silnika na obrotach jałowych oraz wyraźny spadek mocy. 

Czasem jednak objawy, takie jak niebieski dym z wydechu czy spadek mocy świadczą o czymś innym – mogą oznaczać uszkodzoną turbosprężarkę, ale jeśli oglądacie samochód, który chcecie kupić i zamiast płynu chłodniczego jest budyń, to nie warto, zaufajcie mi.

Ile kosztuje wymiana uszczelki pod głowicą?

Trochę wracamy do początku wpisu, ale czytajcie uważnie. Wymiana uszczelki pod głowicą to nie jest finansowy koniec świata, ale nie jest to także tanie. I łatwe. W każdym razie – jeśli w moim Audi poszłaby uszczelka pod głowicą, to koszt jej wymiany wynosi około 2000pln razem z robocizną. Niby dużo, ale wymiana całego silnika to grubo ponad 5. Czyli to nie jest tak, że taniej wymienić cały silnik. A w każdym razie nie zawsze tak jest, bo silnik 1.4l do Saxo kosztuje 300pln, więc w tym konkretnym przypadku jest taniej i możliwe, że bezpieczniej jest wymienić cały silnik. Generalnie szybka odpowiedź na pytanie z nagłówka jest taka: to zależy. Niektóre źródła podają cenę 300pln za całość, co wydaje mi się nierealne, ale z drugiej strony spokojnie mogę uznać, że granica 3000pln albo nawet trochę więcej to nadal rozsądna cena, jeśli nasz silnik jest tym z tych bardziej skomplikowanych. 

Czy natomiast opłaca się ją wymieniać to inne pytanie. Zależy to od mechanika, ceny silnika i roboty, którą trzeba wykonać przy wymianie. Bo jeśli mamy stary złom, takie jak wcześniej przytoczone przeze mnie Saxo, to warto się wstrzymać z wymianą i wsadzić cały silnik. Jeśli natomiast mamy auto, do którego silnik jest warty dużo pieniędzy to może się okazać, że taniej jest wymienić uszczelkę i mieć spokój.

Gdzie wymienić uszczelkę pod głowicą?

Użytkownicy Subaru z silnikiem EJ25 powinni zwrócić szczególną uwagę na stan uszczleki pod głowicą.

To pytanie jest trudne. Generalnie wymiana uszczelki pod głowicą nie jest prosta i nie radziłbym zostawiać jej swojemu wujkowi, który Wam zmienia koła na zimę. Moją radą byłoby wymienienie jej w warsztacie, co do którego macie pewność, że pracujący tam mechanicy wiedzą, co robią i dadzą Wam gwarancję, że zrobią to dobrze. Są warsztaty, które zajmują się tylko i wyłącznie silnikami – tam możliwe, że zapłacicie więcej, ale jest szansa na gwarancję i to, że wymiana przeprowadzona będzie dobrze.

Jeśli macie Mercedesa, to polecam Mercedes South Side Crew w Gliwicach – to specjaliści od aut z gwiazdą na masce, którym nie straszna jest żadna robota w tych autach. Nawet jeśli mówimy o rzadkich modelach z AMG w nazwie. W moim Audi skorzystałbym z usług M2B Mechanika Samochodowa w Chorzowie, ludzie, którzy tam pracują często pracują przy autach wyścigowych, więc myślę, że z 1.8T nie mieliby problemu. Mój tata z kolei pewnie poleciłby katowicki warsztat AutoReno, specjalistów od aut z diamentem na masce. Jeśli natomiast mieszkacie poza województwem śląskim, to niestety musicie wykonać gruntowny research sami – na ten moment nie jestem Wam w stanie pomóc.

Uszczelka pod głowicą - podsumowanie

Jak możecie wyczytać z tego wpisu, wymiana uszczelki pod głowicą nie jest łatwa, ale nie można jej odpuścić lub odkładać w czasie. Koszt tej naprawy także nie jest niski, ale nie wolno tego odpuścić, bo koszta z czasem mogą tylko wzrosnąć. Mogą wzrosnąć także, jeśli oddacie swoje auto do kiepskiego warsztatu, dlatego musicie pamiętać, że wymiany uszczelki pod głowicą nie można potraktować po macoszemu i lepiej, żeby zajęli się tym ludzie, którzy się na tej robocie naprawdę znają.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

czytaj inne wpisy:

Najlepsze motoryzacyjne technologie, które zostały porzucone.

Motoryzacja obfitowała w wiele rewolucyjnych idei – takich, które miały zmienić oblicze samochodów. Zwykle jednak kończyło się zupełnie inaczej. Jest trochę tragedii w chwili gdy technologia robiąca szum swoim przybyciem na scenę trafia do skansenu porzuconych idei. To trochę jak z tym uzdolnionym dzieckiem w szkole – to przykry widok, gdy ktoś ambitny, mający na

Czytaj więcej »

RinSpeed, czyli festiwal… dziwnych idei.

Kojarzycie markę RinSpeed? Nie? No to dzisiaj ją poznacie. Zastanawiacie się co by było gdyby wszystkie Wasze, nawet te najbardziej szalone, pomysły wcielić w życie? Nie? No cóż – już nie musicie: RinSpeed zrobił to dla Was. Zdaję sobię sprawę, że wielu z Was może tej firmy nie kojarzyć, ale zupełnie mnie to nie dziwi,

Czytaj więcej »

Tak zwany “biforek” czyli historia Subaru Legacy

“Biforek” to taki melanż przed właściwym melanżem – w odróżnieniu od afterka, który jest melanżem po melanżu. A dlaczego o tym mówię? Cóż – jeśli interesujecie się japońską motoryzacją to z pewnością spotkaliście się z marką Subaru. Chociaż – z tą marką pewnie spotkaliście się nie tylko jeśli interesujecie się japońską motoryzacją. Możecie ją też

Czytaj więcej »

Czym właściwie jest muscle car? I czy musi mieć V8 i RWD?

Odpowiedź powinna brzmieć “tak, musi”. Ale właściwie… to dlaczego? Muscle Cary to samochody mięśniaki, czyli groźne bestie, które straszą rykiem silników, onieśmielają ilością mocy i paraliżują agresywnym wyglądem z napiętymi kształtami. I co do tego nie ma wątpliwości. Ja jednak mam wątpliwości co do definicji tego rodzaju samochodu. Spójrzmy na przykład, co pisze na ten

Czytaj więcej »

Czarna magia tuningu czyli styl Donk

Duże felgi potrafią zepsuć wygląd samochodu. Ale nie w tym przypadku. Na pewno natknęliście się w internecie na zdjęcie auta na przerośniętych felgach. Na przykład nowego Camaro na obręczach tak wielkich, że prześwit wygląda raczej jak z terenówki, a nie jak auta sportowego. Na przykład coś takiego: zdjęcie: @Carscoopscom na Facebook’u To nie jest Donk.

Czytaj więcej »

Wyjaśnijmy sobie jedno: auta elektryczne mają zalety.

I nie, wcale nie chodzi o to, że dostałem kupę siana od Elona Muska. Głównie dlatego, że nie dostałem. Znaczy, jeśli miałbym dostać to z miłą chęcią podam numer konta. Ale póki nie dostałem (albo jesteście w stanie uwierzyć, że nie dostałem) żadnych pieniędzy by promować EV’ki to możecie być pewni, że moja opinia jest

Czytaj więcej »