SRT-4-Miniaturka

WRX STi? Pff! Ja wolę SRT-4! – Hangar Marzeń #11

Gdy myślicie o sportowym sedanie ze spoilerem, na pewno macie przed oczami Imprezę lub Evo. A przecież Dodge Neon SRT-4 jest o wiele fajniejszy!

Rynek kompaktowych sedanów obecnie właściwie wyginął – zostały same niedobitki, takie jak Hyundai Sonata lub i30 Fastback (tak, wiem), Audi A3, Mercedes A-Klasa, CLA czy BMW serii 2 Gran Coupe. Są to właściwie jedyni reprezentanci tego segmentu. Co jednak ciekawsze – praktycznie każdy z nich ma sportową wersję. Kiedyś aut z tego segmentu było więcej, a część z nich utrzymywała się na powierzchni tylko i wyłącznie ze względu na swoje wersje usportowione.

Na przykład Subaru Impreza i Mitsubishi Lancer.

Zawsze miałem wrażenie, że podstawowe wersje Lancera czy Imprezy powstawały tylko po to, żeby było na czym budować wersje wyczynowe. I w sumie coś w tym jest, bo obecnie WRX STi jest osobnym modelem w stosunku do Imprezy. Evo zmarło, ale… welp. Wolałbym, żeby Evo było martwe niż żeby nagle stworzyli wersję w stylu Evo Cross, tak jak to zrobili z Eclipsem. Anyways – ze względu na koszty zakupu i motoryzacyjną “niemcofilię” Polaków, sportowe sedany zawsze były na przegranej pozycji (szczególnie te japońskie) i łatwiej było spotkać na naszych polskich drogach Passata, ewentualnie Golfa GTi, niż Evo czy WRXa. W Ameryce natomiast było trochę inaczej i tam sedany z rajdowym rodowodem szybko zdobyły sobie szeroką rzeszę fanów, którzy modowali je do ostatniej śrubki i tworzyli w ten sposób jeżdżące dzieła sztuki. Na takie samochody, czyli podatne na tuning auta z kraju kwitnącej wiśni zwykło mówić się “importy”.

I wiecie gdzie był problem?

Problem leżał w tym, że mówimy o rynku amerykańskim, gdzie ojczyste marki dostawały srogie lanie od marek japońskich, a jak się domyślacie, to trochę nie wypada przegrywać na własnym rynku z jakimiś typami, na których zrzuciło się dwie atomówki. Więc gdy tylko kultura tuningu zaczęła zdobywać coraz większą popularność, szczególnie jeśli mówimy o importach, to koncerny amerykańskie postanowiły działać. Każdy z nich na swój, niezbyt zresztą udany, sposób.

Ford Motor Company:

Wyróżnikiem amerykańskiego Focusa były światełka schowane w grillu.

Ford uznał, że trzeba zwalczać ogień ogniem, więc swojego konkurenta dla importów postanowił zaimportować. Ale nie z Japonii, a z Europy – i tak narodził się Focus SVT, który był europejskim Focusem ST170. Były jakieś drobne zmiany, jakieś zderzaki czy inne detale, ale to w gruncie rzeczy to samo. I to nie było złe auto, miało sensowną moc, prowadziło się dobrze, ale nie zdobyło serc klientów i mimo srogiego zaangażowania Forda czy Saleena, by pokazać ten model jako idealną bazę pod tuning, nikt nie rozważał SVT jako rozsądnej alternatywy dla WRXa czy Evo czy nawet Civica Si.

General Motors:

Cobalt SS do tej pory wygląda całkiem modnie. Szkoda, że nigdy nie był oferowany w Europie.

General Motors dokładnie przestudiowało sposób, w jaki budowane są importy i postanowiło zbudować to samo, ale wiadomo, po amerykańsku. Wzięto więc dość tanią platformę z napędem na przód, atrakcyjnym nadwoziem w odmianie coupe oraz sedan i postanowiono wrzucić do niej mocny, odporny na mody silnik. Tak właśnie powstał Chevrolet Cobalt SS, który, co ciekawe, na początku oferowany był z 2-litrowym silnikiem z kompresorem, by potem, przy okazji liftingu zastąpić kompresor turbosprężarką. To powoduje, że Cobalt SS był jednym z nielicznych aut, gdzie w ramach jednej generacji i wersji można było kupić model z kompresorem bądź turbo. Mimo obecności w grach serii NFS, Cobalt SS nie zdobył dużej popularności na scenie tuningowej i dopiero teraz, prawie 20 lat po premierze, młodzi entuzjaści zaczynają go odkrywać jako zapomniany diament z początku tysiąclecia.

Chrysler:

Trudno uwierzyć, ale Neon był drugim najszybszym autem Dodge'a zaraz po Viperze.

Chrysler to koncern, który jest w posiadaniu marki Dodge. I jeśli czytaliście najnowszą Ostatnią Prostą to możecie kojarzyć Dodge’a z faktem, że jego auta zawsze muszą być najmocniejsze i najszybsze, nawet jeśli to bardzo bez sensu. Nie inaczej było tym razem, bo Dodge postanowił zbudować bardzo dziwnego muscle cara. Znaczy, nie chodzi mi o definicję muscle cara jako taniego auta z napędem na tył i V8, a raczej jako definicję muscle cara jako taniego, stosunkowo praktycznego auta, które posiada więcej mocy niż jest w stanie ogarnąć. I tak powstał bohater dzisiejszego wpisu, czyli Dodge Neon SRT-4. A dlaczego mówię o nim jako o muscle carze? Cóż… w tamtym okresie był to drugi najszybciej przyspieszający Dodge zaraz po Viperze. Kumacie tę fazę? Na pierwszym miejscu macie koszmarnie trudne do opanowania auto sportowe z silnikiem V10, o mocy grubo ponad 400hp, a tuż za nim jest mały sedanik z 4 cylindrami i turbo, który depcze mu po piętach i nie chce odpuścić. Już rozumiecie, dlaczego akurat ten “amerykański import” znalazł się w moim Hangarze Marzeń?

Historia Dodge’a Neona

Paski oznaczają, że jest szybszy! No... nie do końca.

Dodge Neon wjechał na rynek w 1993 roku jako amerykańska alternatywa dla wszelkiego rodzaju Civiców czy innych Corolli. Był więc typowym econoboxem, który dla wielu ludzi był rozsądnym wyborem, a nie autem kupionym z myślą o osiągach, genialnym prowadzeniu i czym tam innym co entuzjaści lubią. Warto natomiast wspomnieć o tym, że pierwsza generacja Neona oferowana była w dwóch nadwoziach: 4-drzwiowym sedanie i 2-drzwiowym sedanie, czy też Coupe. Jeśli chodzi o gamę silnikową, to dostępny był jeden motor o pojemności dwóch litrów, ale za to w dwóch wersjach. Pierwsza miała SOHC i moc 132hp (ziew!), a druga miała DOHC i moc 150hp. I ta druga, mocniejsza wersja, cieszyła się jakimś, niewielkim bo niewielkim, szacunkiem w społeczności entuzjastów. Głównie dlatego, że na jej bazie powstała wersja ACR, która była torową wersją Neona. I tak, to brzmi śmiesznie, ale to przestaje być śmieszne gdy zdamy sobie sprawę, że w Neonie ACR nie było miękkiej gry – skrócono przełożenia, zmieniono hamulce, wywalono wszystko, co nie jest potrzebne, a zwiększa masę (radio, klimę a nawet ABS!). Silnik pozostał bez zmian, ale modyfikacje poczynione w skrzyni biegów wystarczyły, by ACR był sporo szybszy niż zwykły Neon. ACR miał jeszcze swojego brata, który bardziej nadawał się do jazdy na co dzień, czyli wersję R/T. Wersja ta miała radio, klimę, ABS i… paski na karoserii. Jako ciekawostkę dodam, że Neona pierwszej generacji można było wybrać jako samochód startowy w Need For Speed Underground z 2003, co jest śmieszne, bo produkcja tego auta skończyła się w roku 1999.

CTRL+C CTRL+V wywalmy wersję coupe i pora na CSa.

W 2000 roku pojawiła się druga generacja Neona, która wizualnie była bardzo podobna do poprzednika, z tą różnicą, że wersja coupe zniknęła z rynku. Z gamy zniknął też silnik DOHC, jedyną opcją był dwulitrowy SOHC o mocy 132hp znany z poprzedniej generacji. Ci, którzy tęsknili za mocą DOHCa mogli zamówić pakiet Magnum, który zmieniał dolot i kilka innych rzeczy, dzięki czemu SOHC równał się mocą ze starym DOHCem. Ale to jednak trochę do kitu, jeśli najmocniejsza wersja nowej generacji osiąga taką samą moc co stara, nie?

Na szczęście jak się domyślacie, Dodge nie jest głupi i zauważył, że trochę lichy jest ten dwulitrowy SOHC i z takim silnikiem Neon nie może rywalizować ani z Imprezą WRX STi, ani z Lancerem Evo, które nagle zaczęły dominować na amerykańskim rynku.

I tak narodził się Dodge Neon SRT-4

To właśnie jest Dodge Neon SRT Concept z roku 2000.

Właściwie to historia tego samochodu zaczęła się w roku 2000, gdy pokazano koncept o nazwie Neon SRT, który korzystał ze znanego z poprzedniej generacji silnika DOHC, do którego dodatkowo dołożono kompresor, by poprawić osiągi. Oczywiście, jak to na początku nowego millenium, nie mogło zabraknąć wielkiego spoilera, agresywnego bodykitu i karykaturalnie wielkich felg – oglądaliście Szybkich i Wściekłych, wiecie o co chodzi.

Przód już widzieliście, pora na tył.

Wersję produkcyjną zaprezentowano dopiero 3 lata później w roku 2003. Korzystała ona z zupełnie innego silnika niż koncept i generalnie była czymś, co Amerykanie nazwaliby “partsbin special”, czyli wersją stworzoną przy użyciu różnych dziwnych komponentów z innych aut. Silnik na przykład był jednostką o pojemności 2.4 litra, która pochodziła z PT Cruisera, skrzynia biegów pochodziła z europejskich minivanów z dieslem, a z kolei drążki kierownicze również zapożyczono z PT Cruisera. Wrzucenie do kompakta części z innych aut nie czyni z niego jednak poszukiwanego auta, więc SRT-4 dostał także turbosprężarkę, utwardzone zawieszenie i nawet specjalne opony Michelin Pilot Sport, by poprawić trakcję podczas szybkiej jazdy.

A Neon SRT-4 potrafił szybko jeździć

Jak wspomniałem wcześniej, Neon SRT-4 miał konkurować z Evo i WRXem, które były naprawdę szybkimi furami. W broszurach opisujących Neona SRT-4 pisano, że silnik produkuje 230hp. Problem w tym, że te dane były zaniżone, bo w niezależnych testach na hamowni wyszło, że koła przekazują na asfalt moc na poziomie 240hp. Oznacza to, że silnik sam w sobie miał około 265hp, bo pomiar uwzględnia stratę na skrzyni biegów, która wynosi około 10% całkowitej mocy. Żebyście mieli inny przykład, prostszy – jeśli auto na hamowni ma 100hp, to silnik produkuje 110hp. Dorzućmy do tego, że Neon ważył około 1300kg, a do setki przyspieszał w 5,6 sekundy i już mamy prawdziwy pocisk.

Czas od 0 do 100 osiągany 20 lat temu przez Neona SRT-4 nawet obecnie dałby niektórym nowszym autom popalić. Spójrzcie na te nowoczesne hot-hatche i auta sportowe, które miałyby problem z SRT-4:

Volkswagen Golf GTi VIII
Moc: 242hp
Masa: 1400kg
Przyspieszenie do setki: 6.3s

Ford Focus ST IV
Moc: 280hp
Masa: 1450kg
Przyspieszenie do setki: 5,7s

Toyota GT86
Moc: 205hp
Masa: 1250kg
Przyspieszenie do setki: 6,2s

Czaicie? Dodge 20 lat temu wypuścił potworka, który do tej pory może siać spustoszenie na ulicach. Strach pomyśleć jak szybki Neon był okresie, w którym był produkowany.

Neon miał jednak pewną wadę

Wadą tą był fakt, że cała moc Neona SRT-4, czyli 260hp, była przenoszona tylko i wyłącznie na przednie koła. Tak, wiem, auta z przednim napędem potrafią być naprawdę szybkie, ale FWD zawsze w oczach entuzjastów był tym gorszym rodzajem napędu. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że konkurentami Neona w tamtym okresie były właśnie Impreza WRX i Lancer Evo, które mając napęd na 4 koła wygrywały każdy wyścig uliczny.

Mimo to, Neon SRT-4 to moje auto marzeń

Powodzenia w szukaniu Neona SRT-4 na popularnych serwisach ogłoszeniowych.

Wiem, że nie jest najbardziej bezawaryjną konstrukcją. Wiem, że kupienie go w Polsce graniczy z cudem. Wiem, że więcej zainteresowania wzbudzi Evo i Impreza. Ale szczerze? Średnio mnie to obchodzi, bo jestem wielkim miłośnikiem aut dziwnych i nietypowych. Takich, o których większość entuzjastów nie myśli.

A Dodge Neon SRT-4 to właśnie takie auto. Auto, o którym entuzjaści zapomnieli.

P.S: Po Neonie był jeszcze Caliber SRT-4, ale to zupełnie inna historia.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

czytaj inne wpisy:

Najlepsze motoryzacyjne technologie, które zostały porzucone.

Motoryzacja obfitowała w wiele rewolucyjnych idei – takich, które miały zmienić oblicze samochodów. Zwykle jednak kończyło się zupełnie inaczej. Jest trochę tragedii w chwili gdy technologia robiąca szum swoim przybyciem na scenę trafia do skansenu porzuconych idei. To trochę jak z tym uzdolnionym dzieckiem w szkole – to przykry widok, gdy ktoś ambitny, mający na

Czytaj więcej »

RinSpeed, czyli festiwal… dziwnych idei.

Kojarzycie markę RinSpeed? Nie? No to dzisiaj ją poznacie. Zastanawiacie się co by było gdyby wszystkie Wasze, nawet te najbardziej szalone, pomysły wcielić w życie? Nie? No cóż – już nie musicie: RinSpeed zrobił to dla Was. Zdaję sobię sprawę, że wielu z Was może tej firmy nie kojarzyć, ale zupełnie mnie to nie dziwi,

Czytaj więcej »

Tak zwany “biforek” czyli historia Subaru Legacy

“Biforek” to taki melanż przed właściwym melanżem – w odróżnieniu od afterka, który jest melanżem po melanżu. A dlaczego o tym mówię? Cóż – jeśli interesujecie się japońską motoryzacją to z pewnością spotkaliście się z marką Subaru. Chociaż – z tą marką pewnie spotkaliście się nie tylko jeśli interesujecie się japońską motoryzacją. Możecie ją też

Czytaj więcej »

Czym właściwie jest muscle car? I czy musi mieć V8 i RWD?

Odpowiedź powinna brzmieć “tak, musi”. Ale właściwie… to dlaczego? Muscle Cary to samochody mięśniaki, czyli groźne bestie, które straszą rykiem silników, onieśmielają ilością mocy i paraliżują agresywnym wyglądem z napiętymi kształtami. I co do tego nie ma wątpliwości. Ja jednak mam wątpliwości co do definicji tego rodzaju samochodu. Spójrzmy na przykład, co pisze na ten

Czytaj więcej »

Czarna magia tuningu czyli styl Donk

Duże felgi potrafią zepsuć wygląd samochodu. Ale nie w tym przypadku. Na pewno natknęliście się w internecie na zdjęcie auta na przerośniętych felgach. Na przykład nowego Camaro na obręczach tak wielkich, że prześwit wygląda raczej jak z terenówki, a nie jak auta sportowego. Na przykład coś takiego: zdjęcie: @Carscoopscom na Facebook’u To nie jest Donk.

Czytaj więcej »

Wyjaśnijmy sobie jedno: auta elektryczne mają zalety.

I nie, wcale nie chodzi o to, że dostałem kupę siana od Elona Muska. Głównie dlatego, że nie dostałem. Znaczy, jeśli miałbym dostać to z miłą chęcią podam numer konta. Ale póki nie dostałem (albo jesteście w stanie uwierzyć, że nie dostałem) żadnych pieniędzy by promować EV’ki to możecie być pewni, że moja opinia jest

Czytaj więcej »