Generic-Hatchback-Silhouette

5 sposobów na… kompakt premium z początku tysiąclecia

Obecne formy tych aut albo bardzo dobrze kojarzymy z ulic, albo umarły i nikt o nich nie pamięta. Faktem jest jednak to, że każde z nich prezentowało inne podejście do tego samego zagadnienia

Koniec lat ‘90 i początek 00’ to bardzo kolorowa era w świecie motoryzacji. Pomysły na to jak zbudować samochód były dziwne i kreatywne, a Unia Europejska jeszcze nie nakładała takiej ilości przepisów i regulacji jak robi to dziś. Rozwiązań problemu “Kompakt premium” było więc mnóstwo. I każde zupełnie inne. Prześledźmy może 5 sposobów jak zbudować takie auto. Pssst, będzie też jeden bonusowy, ale nie będę spoilerował.

Przewaga dzięki tradycji

A3 nie powala ani sylwetką, ani mechaniką/zdjęcie: Autocentrum

Audi A3 to jeden z wielu braci VW Golfa. Był to jednak ten, który zdecydowanie nosił najdroższe ciuchy. No, było jeszcze TT, ale to było sportowe coupe, nie kompakt per se. W każdym razie pierwsza generacja “Atrójki” została wprowadzona w roku 1996 i pragnęła być wyborem dla człowieka, który często porusza się po mieście, ale jednocześnie potrzebuje odpowiedniego znaczka na grillu. Przy okazji była również najtańszym modelem Audi, pełniła więc rolę punktu startowego w gamie tego producenta. Warto też skupić się na kształcie samego modelu, bo ma on pewien ciekawy element. Ta “półeczka” na tylnej klapie, ma nawiązywać do linii sedana, by A3 było bardziej prestiżowe. Coś myślę, że nikt na to nie zwrócił uwagi. W natomiast możecie.

Wywrócenie się na bok albo nic

Ten kolor jest CZA-DO-WY. Ale auto wygląda dziwnie/zdjęcie: Mercedes

Mercedes zdecydowanie wysilił się prezentując pierwszą generację Klasy A. Konstrukcja była wyjątkowa na skalę światową. Umieściłem ją nawet na liście najciekawszych Mercedesów. I dalej podtrzymuję swoją opinię. W każdym razie, przy zachowawczym A3 A-klasse wyglądało… No nie mogę nawet powiedzieć, że kosmicznie. Wyglądało dziwnie. Wyglądało jak aerodynamiczny toster. Oliwy do ognia dolała tylko niska stabilność W168 przy nagłych manewrach, które lubiły kończyć się dachowaniem. No, nie jest to zachowanie, którego oczekujemy po Mercedesie. Nawet najtańszym w gamie. Mercedes szybko zrozumiał swój błąd i poprawił zawieszenie oraz zachowanie ESC, plama na honorze jednak została. Myślę, że to ten incydent z końca lat 90’ spowodował, że trzecia generacja Klasy A wygląda jak każdy inny hatchback.

Radość z zakupów

Jak widzicie maska jest zaskakująco długa jak na tę klasę samochodu/zdjęcie: Wikipedia

BMW też zrobiło niezłe zamieszanie wprowadzając serię 1. Model o typoszeregu E8x wyglądał niekonwencjonalnie, a przy tym jego konstrukcja dotrzymywała kroku designowi. Jak? Seria 1 jest jedynym współczesnym kompaktowym hatchbackiem, który ma silnik z przodu i napęd na tylną oś. Wynikało to z tradycji BMW, które uparło się, że nie będzie robić modeli z przednim napędem. Nie bo nie i tyle. Ten upór poskutkował autem kompaktowym z tylną kanapą dla ludzi bez nóg. #wsparciedlaniepełnosprawnych Długi silnik umiejscowiony z przodu wzdłuż auta oraz układ przeniesienia napędu zabierały dużo miejsca, które u rywali było poświęcone na przestrzeń w środku. Trzecia generacja serii 1 o typoszeregu F40 ma już układ napędowy składający się z silnika umieszczonego w poprzek i napędu na koła przednie. I tyle było z uporu BMW…

Gokartowy styl

Mini jest premium. Cholernie stylowym premium. Gdy BMW wykupiło koncern Rover, to nie oszukujmy się, kupiło go dla nazwy Mini właśnie. Reszta była mało istotna, Mini było marką przynoszącą zyski. Mimo tego, że jedyny model w ich ofercie miał już 50 lat stażu na rynku. Wygląd i odczucia z jazdy powodowały, że mimo lat oryginalny Cooper sprzedawał się bardzo dobrze. Jednak razem z nowym tysiącleciem przyszedł czas na nowy początek. Jednak jak zaprojektować, nowe auto tak, by nie straciło charakteru starego modelu? To zadanie zostało powierzone Frankowi Stephensonowi. I wyszło mu. Co widać po tym jak w tej chwili wygląda portfolio marki.

Piękno to tylko początek… Awarii

To właśnie wersja GTA z wielkim 3,2 litrowym V6 pod maską/zdjęcie: DriveTribe

Alfa Romeo przez lata nie do końca wiedziała co ze sobą zrobić. Czy być marką sportową? Odpada, mamy tylko auta z napędem na przednie koła. Może komfortowa? Odpada, przecież Alfa zasłynęła z wyścigów. Po za tym od tego jest Lancia. AR tkwiła więc w takim dziwnym szpagacie próbując grać na emocjach podczas jazdy. Trochę im się udało, bo nie ma recenzji modelu tej marki bez wspominania o “duszy” i “charakterze”. O ile owszem sama konstrukcja 147 nie jest jakoś wybitnie dziwna, o tyle odmiana GTA z V6 pod maską już jest co najmniej nietypowa. Szczególnie, że napędzane były tylko koła przednie.

Samochód prosto z (k)raju bagietek

Wygląda jak Clio, ale w środku oferuje niezrównany poziom luksusu/zdjęcie: Klasyka Gatunku

Renault Clio co prawda kończyło swoją karierę gdy większość tego zestawienia wchodziła do produkcji, ale nie mogę o nim nie wspomnieć. Szczególnie, że na początku obiecałem wam niespodziankę. O ile samo Clio jest raczej mało premium o tyle wersja, którą wam opiszę jest wyjątkowo ciekawa. Chodzi o Renault Clio Baccara. Baccara to takie zminiaturyzowane Safrane. Ta wersja ma na pokładzie skórę, klimatyzację, drewniane wstawki na desce rozdzielczej czy schowek na garnitur w bagażniku(!). Zaufajcie mi, gdy wam powiem, że takie Clio robi lepsze wrażenie po wejściu do środka niż Kadjar albo Megane. Oczywiście takie Clio słono kosztowało, bo klienci Renault mieli do wyboru wysoko wyposażonego Safrane albo Clio Baccara. Nic dziwnego, że na Baccarę zdecycowało się tylko kilkuset ludzi.

Mówiłem wam, że początek obecnego tysiąclecia to bardzo kolorowy okres w świecie kompaktów premium. Dosłownie do wyboru do koloru, były auta bardziej zachowawcze jak A3, lepsze w prowadzeniu jak Seria 1 czy stylowe jak Mini. Dziś już wiele takich dziwactw zostało uziemionych i klasa kompaktów zaczyna być kwestią wyboru swojego ulubionego znaczka, a nie całego auta pod swój styl życia i potrzeby. Cóż, jeśli tak się robi pieniądze…

Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Jnews online.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

czytaj inne wpisy:

Najlepsze motoryzacyjne technologie, które zostały porzucone.

Motoryzacja obfitowała w wiele rewolucyjnych idei – takich, które miały zmienić oblicze samochodów. Zwykle jednak kończyło się zupełnie inaczej. Jest trochę tragedii w chwili gdy technologia robiąca szum swoim przybyciem na scenę trafia do skansenu porzuconych idei. To trochę jak z tym uzdolnionym dzieckiem w szkole – to przykry widok, gdy ktoś ambitny, mający na

Czytaj więcej »

RinSpeed, czyli festiwal… dziwnych idei.

Kojarzycie markę RinSpeed? Nie? No to dzisiaj ją poznacie. Zastanawiacie się co by było gdyby wszystkie Wasze, nawet te najbardziej szalone, pomysły wcielić w życie? Nie? No cóż – już nie musicie: RinSpeed zrobił to dla Was. Zdaję sobię sprawę, że wielu z Was może tej firmy nie kojarzyć, ale zupełnie mnie to nie dziwi,

Czytaj więcej »

Tak zwany “biforek” czyli historia Subaru Legacy

“Biforek” to taki melanż przed właściwym melanżem – w odróżnieniu od afterka, który jest melanżem po melanżu. A dlaczego o tym mówię? Cóż – jeśli interesujecie się japońską motoryzacją to z pewnością spotkaliście się z marką Subaru. Chociaż – z tą marką pewnie spotkaliście się nie tylko jeśli interesujecie się japońską motoryzacją. Możecie ją też

Czytaj więcej »

Czym właściwie jest muscle car? I czy musi mieć V8 i RWD?

Odpowiedź powinna brzmieć “tak, musi”. Ale właściwie… to dlaczego? Muscle Cary to samochody mięśniaki, czyli groźne bestie, które straszą rykiem silników, onieśmielają ilością mocy i paraliżują agresywnym wyglądem z napiętymi kształtami. I co do tego nie ma wątpliwości. Ja jednak mam wątpliwości co do definicji tego rodzaju samochodu. Spójrzmy na przykład, co pisze na ten

Czytaj więcej »

Czarna magia tuningu czyli styl Donk

Duże felgi potrafią zepsuć wygląd samochodu. Ale nie w tym przypadku. Na pewno natknęliście się w internecie na zdjęcie auta na przerośniętych felgach. Na przykład nowego Camaro na obręczach tak wielkich, że prześwit wygląda raczej jak z terenówki, a nie jak auta sportowego. Na przykład coś takiego: zdjęcie: @Carscoopscom na Facebook’u To nie jest Donk.

Czytaj więcej »

Wyjaśnijmy sobie jedno: auta elektryczne mają zalety.

I nie, wcale nie chodzi o to, że dostałem kupę siana od Elona Muska. Głównie dlatego, że nie dostałem. Znaczy, jeśli miałbym dostać to z miłą chęcią podam numer konta. Ale póki nie dostałem (albo jesteście w stanie uwierzyć, że nie dostałem) żadnych pieniędzy by promować EV’ki to możecie być pewni, że moja opinia jest

Czytaj więcej »