miniaturka-blog

Hot Hatch do 10-15 tysięcy – co kupić #10

Co zrobić, gdy potrzebujecie miejskiego auta, ale nie zadowala Was wolny wózek na zakupy? Tutaj znajdziecie odpowiedź.

Ah, Co Kupić… Seria, w której podpowiadam Wam, co możecie nabyć w danym budżecie i wymaganiach. Dziś w jubileuszowej, dziesiątej już edycji rozglądamy się za sportowym autem miejskim, które zapewni fajne osiągi i frajdę z jazdy. To jak? Zaczynamy?

Nie powiedziałbym, że 206 ma 25 lat na karku.

Zaczniemy od modelu, w stosunku do którego prasa miała ogromne oczekiwania, wszak Peugeot 205 GTi jest jednym z najlepszych hot hatchy w historii. Czy Peugeot 206 GTi, lub jego mocniejsza wersja RC dały radę? Podobno nie, ale nie jest to powód, by go skreślać, bo 206 jest dużo, dużo tańszy niż 205, a przy tym szybszy na prostych. Szczególnie jeśli chodzi o wersję RC. A właśnie, polecam dwie wersje, bo obie są “sportowsze” – różnica bierze się z faktu, że GTi ma 136hp, a RC aż 177hp. Warto pamiętać, że obie wersje mają ten sam 2-litrowy silnik, więc ubezpieczenie nie powinno Was odstraszać gdy będziecie wybierać 206 RC.
Jeśli pomysł kupna takiego miejskiego popylacza uznaliście za dobry i zamierzacie pojechać oglądać wymarzony egzemplarz, to musicie zwrócić uwagę na pracę silnika, bo zdarzają się problemy z cewkami zapłonowymi, silniczkiem krokowym, przepustnicą oraz sondą lambda i sterownikami silnika. Dużej uwagi wymaga także zawieszenie, bo słabymi punktami są przednie amortyzatory i wahacze. Dokładnie zwróćcie też uwagę na stan tylnej belki – jeśli pojawia się spory negatyw na tylnych kołach, to weźcie pod uwagę, że będziecie musieli ponieść koszta regeneracji tego elementu.

Volkswagen Lupo GTi

Kupujcie póki jeszcze są w rozsądnej cenie, serio mówię.

Będę szczery – Lupo GTi jest autem, które nie dość, że jest rzadkie, to jeszcze wymaga dużej charyzmy, by stargować cenę do wytyczonego budżetu. No ale, zakładając, że jesteście w stanie takie Lupo kupić, to na co zwrócić uwagę? Przede wszystkim na pracę skrzyni biegów – to najmniej trwały element samochodu, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, z jaką intensywnością używana była większość egzemplarzy. A propos sposobu użytkowania Lupo – ze względu na dobre osiągi i prowadzenie, tym autom często zdarzały się “wycieczki w botanikę” – sprawdźcie więc dokładnie, czy auto nie jest złożone z przystanku i psa razem z budą. Inne rzeczy są mniej problematyczne ze względu na to, że reszta części mechanicznych jest dostępna i niezbyt droga. Muszę jeszcze powiedzieć, że nawet jeśli obecnie Lupo GTi wykracza poza budżet, to warto się mocno zastanowić nad kupnem – ten model już nie straci na wartości.

Saxo VTS i VTR/Peugeot 106 GTi

Pomimo, że sentyment ma do Saxo, to przyznam, że 106 wygląda o wiele lepiej.

Jestem bardzo szczęśliwy, że jest to kolejna lista, do której mogę wepchnąć ten model, bo Saxo to auto, które miałem i… cóż, nie było idealne psuło się jak głupie, ale mam sentyment, co poradzić. Wyjaśnię Wam jeszcze, dlaczego na jednej pozycji plasują się dwa auta – Peugeot 106 i Saxo VTS to pozycje na tyle bliźniacze, że nie ma sensu ich rozdzielać. W budżecie raczej nie zmieści się zadbana i fabryczna wersja 1.6 16v, ale 1.6 8v już mieści się w budżecie i nadal zapewnia mocno sensowne osiągi. 
Na co zwrócić uwagę szukając Peugeota 106 lub Citroena Saxo? Dokładnie sprawdźcie podłogę bagażnika, podłużnice i progi – te autka niemożliwie lubią się z rdzą i zdrowa karoseria nic nie znaczy – ruda czyha pod spodem, sorry. Sprawdźcie także stan tylnej belki, bo tak samo jak w 206 – może Was czekać regeneracja. Ze względu na wiek konstrukcji – sprawdźcie też silnik.

Fiat Seicento Sporting

Może i jest wolny, ale ile znacie innych aut, które miały edycję "Michael Shumacher"?

Zanim napiszę cokolwiek o tym modelu – nie jest to najszybsze auto na liście. Właściwie, to jest to jedno z tych aut, które możecie cisnąć z gazem w podłodze i dalej nie łamać przepisów. Dobra opcja przy obecnym taryfikatorze mandatów. Jeśli chcecie kupić Seicento Sporting to musicie zwrócić dużą uwagę na rdzę, bo to największa bolączka tych pudełek. Silnik… no ten będzie jeździł wiecznie, nawet gdy z uszczelki pod głowicą zostaną strzępy. Reszta komponentów jest tania do wymiany i tania w zakupie. Warto także powiedzieć, że 1.1 znane ze Sportinga było również dostępne w zwykłym Sei’u, różnica w osiągach brała się ze skrzyni biegów – Sporting miał krótsze przełożenia i niższą prędkość maksymalną.

Suzuki Ignis Sport

Tego Ignisa spotkałem dawno temu na Nikiszowcu. Ale ten wóz jest fajny!

Japończycy słyną z dobrych Hot Hatchy – Honda Civic Type R, Nissan Pulsar GTi-R, Mitsubishi Mirage Cyborg R czy Subaru Impreza WRX STi Hatchback. Pytanie, czy Suzuki Ignisa można wpisać na tę listę? Cóż, niektórzy wpisują na listę najlepszych hatchy Suzuki Swifta, ale Ignis to nieco inne zwierzę. Zwierze łatwiejsze do znalezienia, ale o wiele dziwniejsze. Dziwniejsze głównie dlatego, że Ignis Sport jest zbudowany na bazie crossovera, nie hatchbacka. Coś podobnego do tego co zrobił Nissan z Juke’iem Nismo. Z tym, że Ignis Sport wygląda bardzo bojowo, aż zaskakująco bojowo biorąc pod uwagę, jak nijaki jest zwykły Ignis. Oglądając Sporta musicie zwrócić uwagę na rdzę i… właściwie problem z IS’em jest taki, że auto jest na tyle niepopularne, że ciężko znaleźć sensowne opisy wad tego auta. No, może oprócz faktu, że lubi się psuć skrzynia rozdzielcza napędu 4×4, ale to w wersji Sport i tak nie występowało.

Volkswagen Polo GTi

Najbardziej rasowym elementem tego auta są felgi. Cała reszta... meh.

Polo GTi to powód, dlaczego ten miejski Volkswagen doczekał się przezwiska (przepraszam, wszystkie dzieci, które to czytają) – “Polo-Wpierdolo”. Owszem, nie jest to model tak legendarny jak Golf, ale to nie znaczy, że trzeba go odrzucić. Właściwie, to GTi w wersji 6N jest samochodem bliższym duchowo oryginalnemu Golfowi GTi niż dowolny późniejszy Golf. Oglądając Polo musicie wiedzieć, że te auta były niepopularne gdy były nowe, a te, które są na rynku obecnie, mogą być mocno zardzewiałe lub nosić ślady kiepskich napraw blacharskich. Mechanicznie to ciągle VW, więc części są dostępne wszędzie. No, z galanterią może być problem, więc uważajcie na stłuczki parkingowe.

Renault Clio 172

Osobiście wolę miły wygląd przedlifta, takiego jak na zdjęciu.

Renault Clio 172 są uznawane za jedne z najlepszych hot hatchy lat dziewięćdziesiątych i wczesnych dwutysięcznych. I ciężko się dziwić, receptura na idealnego hot hatcha jest tutaj zrealizowana wręcz wzorowo. Mamy mocny silnik, praktyczność i zawieszenie ustawione z myślą o frajdzie z jazdy, a niekoniecznie najlepszych czasach na torze. Do tego design, który zależnie od wersji może być albo bardzo agresywny (polifty), albo miły i zabawny (przedlifty). Z tym, że kupując Clio II musimy liczyć się z problemami z elektroniką – czasem system ABS wywali błąd, czasem zapali się check engine, a czasem coś jeszcze… Cóż, pozostaje liczyć, że frajda z jazdy wynagrodzi nam takie przygody.

Ford SportKa

Ford Ka ma bardzo… kontrowersyjną opinię. Jednym się podoba, a drudzy uważają, że to najgorszy twór, który został kiedykolwiek wymyślony przez jakąkolwiek markę na “F”, zaraz za Multiplą. Niezależnie jednak co myślicie o designie, jednego nie można SportKa odmówić – dostarcza niewyobrażalną ilość frajdy z jazdy. Radości tej chce dostarczyć także rdza, bo można ją spotkać wszędzie i jest to największy minus tej konstrukcji. Kolejną bolączką Fordów Ka jest jakość przedniego zawieszenia, któremu bardzo nie podoba się stan naszych polskich dróg. Ten punkt warto wziąć sobie do serca podwójnie, bo SportKa jest niższy i twardszy niż zwykła wersja.

Citroen C2 VTS/VTR

Citroen C2 nie wygląda tak nowocześnie jak 206, ale za to jest ciekawszy.

Na koniec listy wracamy do Francji, by przyjrzeć się następcy Saxo VTS. C2 to wybór dla ludzi, dla których Saxo jest wizualnie za stare (nie dziwię się, Saxo zestarzało się okropnie) więc szukają auta ciekawszego wizualnie. I takie właśnie C2 jest – ciekawsze wizualnie. Mechanicznie to konstrukcja podobna do Saxo do tego stopnia, że nawet silniki są takie same. Nie, C2 nie odziedziczyło 2.0 po 206 GTi, tylko zostało z 1.6 16v znanym z poprzednika. Co do awarii… cóż – jak to we francuzach, czasem wywali kontrolkę, a czasem skądś pocieknie olej. Nic, co powodowałoby, że autem nie da się jeździć.
Byłbym zapomniał – sprawdźcie stan tylnej belki – tak dla świętego spokoju.

WILDCARD

Hatchback? Jest. Osiągi? Są. Wygląd? No... niektórzy powiedzą #compactnajlepszabuda

Szukamy hatchbacka o sensownych osiągach, tak czy nie? No tak. Więc co powiecie na… BMW E36 Compact? Jest hatchbackiem? No jest. Jest szybkie? No… potrafi być. Więc wszystko się zgadza, lecimy z rzeczami na które trzeba uważać. Albo powiem inaczej – uważajcie na wszystko, bo E36 to tak popularna baza do tanich modyfikacji wątpliwej jakości, że naprawdę znalezienie sensownego egzemplarza graniczy z cudem. Ale jeśli Wam się uda… no, to macie hot hatcha z napędem na tył, a tego zawsze był duży deficyt.

To jest moja lista 10 niewielkich aut miejskich, które nie będą karą pod względem radości z jazdy. Dajcie znać czy o czymś zapomniałem, albo jak Waszym zdaniem wyglądałaby ta lista. Chętnie dowiem poznam Wasze typy.

A jeśli osiągi Was nie obchodzą, ale zależy Wam na wyglądzie – taką listę też mam – O TUTAJ.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

czytaj inne wpisy:

W końcu! – Ostatnia Prosta #11

Witam na ostatniej prostej, czyli cotygodniowym podsumowaniu newsów z motoryzacyjnego świata. Mamy to! Ostatnia Prosta z numerem 11. Wiem, zwykle świętuje się numer 10, bo jest bardziej okrągły, ale nie od tego jest Ivolucja, żeby utrzymywać jakiekolwiek standardy. W każdym razie – pisząc pierwszą Ostatnią Prostą nie spodziewałem się, że będzie ich aż tyle. Właściwie,

Czytaj więcej »

Buzię widzę w tym autu.

Często mówi się, że samochody wyrażają emocje. Tylko… dlaczego? Miałem kiedyś koleżankę, która nie interesowała się samochodami i podczas rozmowy z nią wywiązał się następujący dialog: -Ivo, bo ja chyba jestem jakaś dziwna, bo wydaje mi się, że samochody mają twarze. -Nie jesteś dziwna, bo tak właśnie jest. Koleżanka była zaskoczona, ale chyba ją uspokoiłem.

Czytaj więcej »

KN? A co to za marka? – Ostatnia Prosta #10

Witam na ostatniej prostej, czyli cotygodniowym podsumowaniu newsów z motoryzacyjnego świata. No, w tym tygodniu powiedzieć że było ciekawie, to jak nie powiedzieć nic. Mamy zamieszanie związane ze zmianą logo, zupełnie nowy pomysł na kierownicę, bohemę samochodową w europejskiej stolicy czy nową Mazdę inspirowaną… A nie mogę Wam przecież wszystkiego zdradzić we wstępie, prawda? Zapraszam

Czytaj więcej »

Personal Luxury Coupe, czyli to, co Ameryka lubiła najbardziej. Do czasu.

Wiecie doskonale, że na Ivolucji lubię wyciągać motoryzacyjne endemity. Personal Luxury Coupe to jeden z dziwniejszych. Stany Zjednoczone Ameryki to bardzo dziwne miejsce. I nie chodzi mi nawet o to, że u nich jeden stan jest wielkości przeciętnego europejskiego kraju. Znaczy – fakt, to dziwne, ale to nie jest blog o podziałach polityczno-geograficznych, więc wyjaśnianie

Czytaj więcej »

Mercedes, weź odstaw ten komputer, co? – Ostatnia Prosta #9

Witam na ostatniej prostej, czyli cotygodniowym podsumowaniu newsów z motoryzacyjnego świata. Tydzień w tydzień, zawsze gdy piszę Ostatnią Prostą zastanawiam się, czy jest coś co może mnie jeszcze zaskoczyć jeśli chodzi o dziwne pomysły marek samochodowych. Mieliśmy już terenowe Lamborghini i Porsche czy BMW inspirowane pewnymi gryzącymi zwierzakami, ale w tym tygodniu… w tym tygodniu

Czytaj więcej »

To oficjalne – Volvo postradało zmysły – Ostatnia Prosta #8

Witam na ostatniej prostej, czyli cotygodniowym podsumowaniu newsów z motoryzacyjnego świata. Po zeszłotygodniowej edycji specjalnej skupiającej się na targach SEMA w USA przyszła pora na kolejny odcinek Ostatniej Prostej. Tym razem, zgodnie z tradycją – przegląd newsów. I nie, tytuł to nie jest Clickbait. Ale zanim o Volvo… Wallriding jest jednak całkiem realistyczny. Wallriding to

Czytaj więcej »