Hennessey-Venom-F5-m

300 mil na godzinę? Żaden problem, do grona wybrańców dołącza Hennessey Venom F5.

Grono samochodów zdolnych przekroczyć 300 mil na godzinę to bardzo elitarny klub, jest w nim dosłownie garstka mocno limitowanych hipersamochodów. Więc, o to szybki tekst o szybkich furach.

Wiem, że rekordzistom w temacie rekordów prędkości poświęciłem już dużo uwagi, były listy, felietony i wizyty na wystawach, ale gdy świat dostarcza tematów, to aż szkoda o nich nie napisać. Widzicie, sprawa wygląda tak: tak, jak my ludzie zaczęliśmy się przemieszczać tak chcieliśmy to robić, szybciej, lepiej i bardziej efektywnie. Optymalnie również taniej.

Na początku były konie.

Zastanawialiście się czemu auta bez dachu nazywają się spider? Bo dorożki bez dachu tak wyglądają./zdjęcie: classic chase

Gdy przez rozwój cywilizacji powstała potrzeba pokonywania długich dystansów szybko stało się jasne, że bieganie jest mało efektywne i przede wszystkim zajmuje strasznie dużo czasu. Zaczęto więc kombinować, w Indiach i Afryce na topie była jazda na słoniu, z kolei w Europie i Ameryce, stylowym było podróżować konno. Problem w tym, że było to niezbyt wygodne, brudne i powodowało sporą wrażliwość na warunki atmosferyczne. Po za tym żaden arystokrata nie chce galopować w zimnie będąc mokrym, Pf, to dla plebsu i parobków. No więc dorożki, karoce i inne zadaszone wozy ciągnięte przez konie były oznaką bogactwa i splendoru.

Potem zaczęliśmy kombinować.

Broszura Forda Modelu T. Weźcie pod uwagę inflację./zdjęcie: Motor Cities.

Trochę jak koń pod górkę szczerze powiedzieć. Pierwszy pojazd parowy został skonstruowany przez Josepha Cugnota, służył on za ciągnik artyleryjski armii francuskiej. Tylko, że tego jeszcze nie można było nazwać samochodem. Pierwsze ustrojstwo, które można było nazwać samochodem to Benz Patent-Motorwagen Nummer 1. Cóż, Karl Benz, jak to na niemca przystało, nie wysilił się specjalnie by nazwa była kreatywna. Kolejnym bardzo istotnym przełomem było pierwsze auto dla ludu. Nie Volkswagen, na to jest za wcześnie. Chodzi o Forda Model T, czyli pierwszy masowo produkowany samochód.

A potem było z górki.

Jakie to jest piękne to ja nawet nie./zdjęcie: Snap Lap.

Gdy bycie zmotoryzowanym zaczęło zataczać coraz szersze kręgi, by się wyróżnić nie wystarczył automobil. Trzeba się było pokazać! Uderzyć wszystkich biedaków swoim bogactwem, Ford Model T przestał wystarczać. Wtedy najłatwiejszym sposobem dla marki by się wykazać były wyścigi. Światowa śmietanka zaczęła więc szukać najszybszych, najlepszych, najwspanialszych i najdroższych aut, takich jak Bugatti Type 35 czy     później Ferrari 166 S. I wtedy zaczęła się wojna o prędkość maksymalną. 120 czy 155 mil na godzinę zaczęło być mało ciekawe. I w latach 80’ XX w. zaczęto mocno walczyć z prędkościami powyżej 200 mil na godzinę. Na początku XXI w. zmieniły się możliwości technologiczne i tym razem bariera 300 mil na godzinę stanęła okoniem.

Do czasu.

To jest strona Venoma, którą będziemy widzieć najczęściej/ zdjęcie: cnet

Pierwszym autem zdolnym przebić 300 mil na godzinę było Bugatti Chiron 300+, miał ono poczwórnie doładowany silnik W16 o pojemności ośmiu litrów i mocy zatrważających 1500 KM, to 10 razy więcej niż Laguna, którą jeździłem! Następny w kolejce: SSC Tuatara, silnik prawie dwa razy mniejszy, bo tylko V8 i pojemność 5.9l i tylko dwie turbosprężarki, za to mocy więcej. 1750 KM by być precyzyjnym, to ponad 23 razy więcej niż wcześniej opisywane Citigo! Tymczasem, wczoraj, bo 15 grudnia do gry dołączył Hennessey Venom F5, gdzie silnik to 6.6l V8 (co ciekawe, bazowane na LS7 z Chevroleta Corvette) z dwoma turbo o mocy, trzymajcie kapelusze, 1817 KM. Skończyły mi się porównania. To jest jakiś kosmos. A Koenigsegg twierdzi, że Jesko Absolut jest w stanie dołączyć do tego grona. Będzie ciekawie.

To ja.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Udostępnij ten wpis:

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on email

czytaj inne wpisy:

Aahhh! Mein Gott! – Ostatnia Prosta #2

Witam na ostatniej prostej, czyli cotygodniowym podsumowaniu newsów z motoryzacyjnego świata. Jeśli przegapiliście newsy z poprzedniego tygodnia, kliknijcie w ten link. Jeśli jesteście na bieżąco bądź newsy z poprzedniego tygodnia wolicie przeczytać później, to po prostu czytajcie dalej wpis, który macie teraz otwarty. A czytać warto, bo dziś zszokuje Was Mercedes i Renault, Mitsubishi okaże

Czytaj więcej »

Nie rozumiem narzekania – Hyundai Tiburon Coupe 2.0

Hyundai Tiburon Coupe to auto, które wygląda jak milion dolarów. Pytanie jednak brzmi: Czy jeździ tak samo? Hyundai Tiburon, którym jeździłem należy do @sharksstage. Hyundai Coupe to auto swojej epoki. Epoki małych coupe, które niekoniecznie miały być sportowe, ale za to miały wyglądać jak milion baksów. Podobną rolę pełnią obecnie crossovery i SUVy – za

Czytaj więcej »

Powrót manuali! – Ostatnia Prosta #1

Witam na ostatniej prostej czyli cotygodniowym podsumowaniu newsów z motoryzacyjnego świata. Dziś będzie o powrocie manuali do hipersamochodów, “wcale-nie-SUVie” Ferrari, nowym (tylko, że nie) Chryslerze z V8, mocnej ofensywie modelowej Jeepa oraz ciemnym koniu wyścigu muscle carów.No to jak, zaczynamy? No ba! Superauto z manualem raz Pięciolitrowe V8, 2 turbiny, 1600hp i naprawdę dziwna skrzynia

Czytaj więcej »

Chris Bangle to najlepszy designer w historii.

Ludzie go kochają lub nienawidzą – fakty są jednak takie, że to jego projekty starzeją się najwolniej. Jeśli chodzi o robienie szumu, to nie ma lepszej osoby od tego niż Chris Bangle. Każdy, dosłownie każdy zaprojektowany przez niego samochód był odstępstwem od normy – dziwactwem, które swoim designem wybiegało tak daleko w przyszłość, że niektóre

Czytaj więcej »

Pytanie nie brzmi “Czy?”, pytanie brzmi “Dlaczego nie?” – Opel Mokka-e

Opel Mokka-e to samochód, którego byłem bardzo ciekaw. I cieszę się, że tę ciekawość zaspokoiłem. Samochody elektryczne bywają tematem wielu debat. Sam zwykle mimo braku doświadczenia za kierownicą auta elektrycznego stałem po stronie “elektryków”. Sama idea auta bez wibracji i hałasu charakterystycznego dla silnika na dinozaury w płynie była dla mnie czymś ciekawym i komfortowym,

Czytaj więcej »

SexSpec, czyli All Show And No Go

Nazwa tego stylu modyfikacji jest co najmniej… dziwna. Czy ma sens? O tym musicie sami zdecydować. Powróćmy myślami do wczesnych lat 2000. Szybcy i Wściekli są na topie popularności, a gry wyścigowe, w których auta były tylko dodatkami do głośników i neonów zamontowanych w środku tychże, były ogrywane w każdym domu. Piękne to były czasy.

Czytaj więcej »