20200829_163306

Szaleństwo z rozsądku, czyli Renault Laguna III

Jak sprawuje się 10-letni francuski diesel, używany dzień w dzień do jazdy po mieście i dlaczego powinniśmy dać spokój ze stereotypami? Oto odpowiedź.

Pana Janusza z Pcimia Dolnego proszę o spokój, zaraz mu wszystko wyjaśnię, niech Pan proszę nie marnuje paliwa na wycieczkę do mnie by mi udowodnić, że “Francuz musi się psuć, a już na pewno Laguna w dieslu”. Niech Pan proszę przeczyta poniższy tekst i już się Pan wszystkiego dowie.

Czemu szaleństwo? Jak z rozsądku?

Uważajcie teraz, auto które widzicie należy do pierwszego właściciela, zostało kupione w Polsce w polskim salonie i ciągle jest serwisowane w ASO. Brzmi jak cud, coś co się nie zdarza, co? Przecież wszystkie auta w Polsce są od Niemca, co to płakał jak sprzedawał, co dzwoni by silnika posłuchać, a tu taka niespodzianka. Skoro historię mamy za sobą to teraz wszystko wyjaśniam, Laguna kupiona była w efekcie chłodnej excelowej kalkulacji, a nie z impulsu, miała być pakowna, bezawaryjna i mieć rzecz jasna sensowne wyposażenie. A no właśnie wyposażenie, jest to (głęboki wdech) Renault Laguna GrandTour Dynamique 2.0dCi 150 (uf…), co oznacza, że ma sportowy pakiet (brawo Renault, sportowe kombi w dieslu), nawigację, silnik 2.0dCi 150hp, 17” felgi oraz takie oczywistości jak automatyczna klima i tak dalej. 

    Mamy więc już rozsądek, a gdzie szaleństwo? A no, przypomnijmy sobie Lagunę II 1.9dCi z pękającymi głowicami i innymi mniej lub bardziej problematycznymi usterkami, które mocno, zszargały reputację całej serii modelowej (dlatego teraz mamy Talismana). Po takiej wpadce wielu ludzi już nie było w stanie zaufać Lagunie i Renault w ogóle. 

    No to skoro już wiemy z czym to się je i co to jest to może pora odpowiedzieć na kilka zasadniczych pytań.

Jak to jeździ?

    Rodzinne kombi w dieslu, jak to może jeździć? No… może powiecie, że emocji zero, osiągów zero, frajdy zero, nuda jak oglądanie 2137 odcinka „Mody Na Sukces” z rzędu. A propos rzędów, konia z rzędem temu kto nie uśmiechnie się wyczuwając moment “wstania” turbo i nagłego pchnięcia w plecy i nagłej lekkości z jaką ten tankowiec przyspiesza, potem nie uśmiechnie się operując całkiem precyzyjną, gałką zmiany biegów i cykl się powtórzy. O dziwo to auto nie traci animuszu, nawet przy wysokich prędkościach i to wtedy zaskakuje najbardziej. Gdy wiele aut odpada przy wrzuceniu trzeciego czy czwartego biegu Laguna mówi “phi!” i po prostu się nie przejmuje, cisza spokój, chillera, utopia. Znaczy, bądźmy szczerzy, sprint do setki to jakaś kpina w aucie “sportowym”, Dynamique, pakiet sportowy i tak dalej mówiłem Wam, wynosi on (Janek, werble proszę) 9.7s. szybciej to ja biegam, z siatkami z Tesco. Ale hola hola zakrzykną fani MX-5 i GT86/BRZ przecież jazda autem to nie tylko przyspieszenie, liczy się Frajda. No, frajdy to ten samochód by nie rozpoznał nawet gdyby mu przywaliła w twarz pylonem mostu. Jedyne elementy zabawy to oldschool’owa turbodziura oraz dobrze działająca skrzynia biegów. Żadna z tych rzeczy nie jest zależna od auta per se, zwykle się tego nie zauważa. Generalnie to auto pożera autostrady popijając kropelką paliwa i do tego ono służy. Nie do pałowania na zimnym, nie do “driftowania”, nie do wyścigów spod świateł, nie do lansu na mieście. Ono ma za zadanie dowieźć Ciebie i Twoją rodzinę/znajomych do celu przy minimalnym zmęczeniu podróżujących i apetycie na paliwo i nie jest to zła rzecz, serio. Takie auta też muszą być, sam wielokrotnie byłem mega kontent z faktu, że mogłem wpaść na autostradę włączyć muzykę (a właśnie audio jest naprawdę dobre) uruchomić tempomat i ciachać kilometry jakby to był spacer po parku. Cudowne.

O eksploatacji słów kilka.

Mówiłem, że kupno Laguny trójki po dwójce w umysłach wielu ludzi, zakrawa na szaleństwo, ale tutaj mamy niespodziankę, auto (Janek, sorry, werble raz jeszcze) się nie psuje. nic. null, zero. 150 tysięcy kilometrów zrobione i auto ma to w nosie, nie chce klęknąć, na żadnej z tras dookoła europy oraz Polski nie klęknęło. Zero problemów, całkowicie bezproblemowy kawał żelastwa. No prawie, bo nie jest z żelaza, a w aluminium i plastiku, ot ciekawostka, nie zardzewieje. 

    Skoro już wiemy, że Laguna jeździ wszędzie gdzie popadnie, może porozmawiajmy o spalaniu. Otóż auto pali niewiele, coś jak Seicento. W mieście da się zjeść do 5,5l ropy na 100km, chociaż częściej można zobaczyć okolice 7 litrów. Na trasie natomiast mój rekord (nie Opel, he-he) to 3.3l/100km chociaż słyszałem doniesienia o spalaniu poniżej trójki, a nawet bliżej 2 i pół. Nie pytam. 

     Ale wiecie o co byłoby fajnie zapytać? O wnętrze i tzw. infotainment. Otóż, wnętrze jest ładne, plastiki dobre z drobnymi wyjątkami, ale tam nikt nie dotyka na codzień, bo i po co. Jedyne na co można zwrócić uwagę to to, że przez wibracje silnika niektóre fragmenty deski rozdzielczej skrzypią bądź się trzęsą na postoju, ale ten typ tak ma, trudno, nie może być ciągle różowo.

    Nawigacja jest dziwna, na początku mocno nieintuicyjna z powodu tego, że są dwa różne sekcje przycisków, a każdy z nich steruje czymś innym i każde z menu zajmuje ekran nawigacji. Nosz cholera. Chcesz zadzwonić? Pewnie, nie masz ekranu GPSa. Chcesz zmienić jasność ekranu? Śmiało, nie masz ekranu GPSa oraz musisz skorzystać z drugiego zestawu przycisków. Ktoś do Ciebie dzwoni? Allrighty, nie masz ekranu. Uf… 

Więc dla kogo jest Laguna III?

Tak jak nie dla psa czekolada, tak nie dla Sebixa Laguna, nie popiłuje tym, nie ma RWD, nie ma osiągów, wsparcia tuningowego, ani dużej ilości frajdy. Laguna jest dla ludzi którzy szukają uniwersalnego auta rodzinnego, takiego które spełni wszystkie wymagania dotyczące samochodu, będzie się nim dało zaparkować i pojechać w trase, przy niezbyt dużych kosztach eksploatacji. To jest po prostu dobry samochód. Nic mniej, nic więcej.

10 thoughts on “Szaleństwo z rozsądku, czyli Renault Laguna III”

  1. Pingback: Toyota Aygo, czyli Toyota Jajadę to śmieszne pudełko. - ivolucja.pl

  2. Pingback: 300 mil na godzinę? Żaden problem, do grona wybrańców dołącza Hennessey Venom F5. - ivolucja.pl

  3. Pingback: Gry komputerowe jako odskocznia od codzienności, czyli czemu w nie gramy? - ivolucja.pl

  4. Pingback: Jak dobrać opony do swojego samochodu? - ivolucja.pl

  5. Pingback: Hangar Marzeń #2 - Renault Kangoo I - ivolucja.pl

  6. Pingback: Citroen Saxo jest tym czego potrzebujecie (jeśli szukacie pierwszego auta) - ivolucja.pl

  7. Pingback: Jak lekki może być samochód? - Caterham Seven 170 - Hangar Marzeń #4 - ivolucja.pl

  8. Sam od niedawna jestem właścicielem Lagi III. Jedna rzecz w Twojej wypowiedzi mi się kompletnie nie zgadza. Spalanie. 3.3 na trasie? Chyba z górki 😛
    W wielu miejscach w sieci jest sporo informacji o rzeczywistym spalaniu. Ci, którzy piszą, że w trybie mieszanym jest to 7-8 litrów…cóż. Mają rację. Przy spokojnej jeździe do 110 na trasie (S5) 6,5 to jest niskie spalanie. W mieście standard to 8-9. Te motory nie mają takiej ekonomiki, jak VW 2.0 TDI z zapotrzebowaniem o 2-3 litry mniejszym na 100 km. Maja za to inne zalety. To jest bardzo cichy diesel. Jednostka 150 spokojnie da się podkręcić do 180. Wnętrze jest komfortowe z dużą ilością gadżetów. Niestety wszystko potwornie skrzypi i piszczy. Plastiki są cienkiej jakości (idzie to wyeliminować poprzez rozebranie i smarowanie).
    Na trasy jest super. Płyniesz a nie jedziesz.

    1. Co do spalania, mówię jakie pokazywał mi komputer podczas jazdy, a jako, że ja jadąc autostradami zwykle jadę 90km/h za tirem szukając najniższego spalania to wynik może faktycznie trudny do uzyskania. Oraz ja jestem użytkownikiem tego modelu od 5 lat, a w rodzinie jest od nowości. Możliwe więc, że mam większe doświadczenie i traktuje to auto inaczej? Nie wiem.
      Zgadzam się także co do plastików, oraz komfortu. Nie płynie co prawda jak testowany przeze mnie W210, ale jest komfortowa i całkiem komunikatywna.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Udostępnij ten wpis:

czytaj inne wpisy:

Najlepsze motoryzacyjne technologie, które zostały porzucone.

Motoryzacja obfitowała w wiele rewolucyjnych idei – takich, które miały zmienić oblicze samochodów. Zwykle jednak kończyło się zupełnie inaczej. Jest trochę tragedii w chwili gdy technologia robiąca szum swoim przybyciem na scenę trafia do skansenu porzuconych idei. To trochę jak z tym uzdolnionym dzieckiem w szkole – to przykry widok, gdy ktoś ambitny, mający na

Czytaj więcej »

RinSpeed, czyli festiwal… dziwnych idei.

Kojarzycie markę RinSpeed? Nie? No to dzisiaj ją poznacie. Zastanawiacie się co by było gdyby wszystkie Wasze, nawet te najbardziej szalone, pomysły wcielić w życie? Nie? No cóż – już nie musicie: RinSpeed zrobił to dla Was. Zdaję sobię sprawę, że wielu z Was może tej firmy nie kojarzyć, ale zupełnie mnie to nie dziwi,

Czytaj więcej »

Tak zwany “biforek” czyli historia Subaru Legacy

“Biforek” to taki melanż przed właściwym melanżem – w odróżnieniu od afterka, który jest melanżem po melanżu. A dlaczego o tym mówię? Cóż – jeśli interesujecie się japońską motoryzacją to z pewnością spotkaliście się z marką Subaru. Chociaż – z tą marką pewnie spotkaliście się nie tylko jeśli interesujecie się japońską motoryzacją. Możecie ją też

Czytaj więcej »

Czym właściwie jest muscle car? I czy musi mieć V8 i RWD?

Odpowiedź powinna brzmieć “tak, musi”. Ale właściwie… to dlaczego? Muscle Cary to samochody mięśniaki, czyli groźne bestie, które straszą rykiem silników, onieśmielają ilością mocy i paraliżują agresywnym wyglądem z napiętymi kształtami. I co do tego nie ma wątpliwości. Ja jednak mam wątpliwości co do definicji tego rodzaju samochodu. Spójrzmy na przykład, co pisze na ten

Czytaj więcej »

Czarna magia tuningu czyli styl Donk

Duże felgi potrafią zepsuć wygląd samochodu. Ale nie w tym przypadku. Na pewno natknęliście się w internecie na zdjęcie auta na przerośniętych felgach. Na przykład nowego Camaro na obręczach tak wielkich, że prześwit wygląda raczej jak z terenówki, a nie jak auta sportowego. Na przykład coś takiego: zdjęcie: @Carscoopscom na Facebook’u To nie jest Donk.

Czytaj więcej »

Wyjaśnijmy sobie jedno: auta elektryczne mają zalety.

I nie, wcale nie chodzi o to, że dostałem kupę siana od Elona Muska. Głównie dlatego, że nie dostałem. Znaczy, jeśli miałbym dostać to z miłą chęcią podam numer konta. Ale póki nie dostałem (albo jesteście w stanie uwierzyć, że nie dostałem) żadnych pieniędzy by promować EV’ki to możecie być pewni, że moja opinia jest

Czytaj więcej »