Silniki LS znane są z wielu zalet - wysokiej wytrzymałości, mocy czy faktu, że General Motors używa go od lat 90’.
Chevrolet Corvette, Hummer H2, Cadillac Escalade, Holden Commodore i wiele innych tego typu to samochody, pod których maską możemy znaleźć silniki V8 serii LS. Szeroka dostępność tych motorów oraz ich wysoka podatność na wszelkiego rodzaju modyfikacje oznaczają, że jest to jeden z najchętniej tuningowanych silników na świecie. Ale tak właściwie, to… dlaczego?
Co to jest silnik LS?
Nazwa LS odnosi się do III generacji silników “small block” General Motors. Debiutowała ona w 1997 roku razem z nadejściem Chevroleta Corvette C5. Potem do gamy aut z silnikiem LS dołączyło także Camaro oraz inne samochody, na przykład SUVy i pick-upy. Obecnie silnik LS można spotkać nie tylko pod maską seryjnych samochodów, ale także często napędza on mocno zmodyfikowane fury, które różnią się przeznaczeniem – od driftu do jazdy terenowej.
Co charakteryzuje silniki LS?
Właściwie to wszystko – szczególnie, jeśli porównamy je do innych nowoczesnych silników V8 stosowanych w amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym. Porównując je do europejskich V8, już w ogóle nie będzie nam dane odnaleźć jakichkolwiek podobieństw. W każdym razie – silniki LS mają wiele zalet, przez co stają się bardzo atrakcyjnym materiałem na swap silnika – do właściwie czegokolwiek, nie tylko aut sportowych.
Jednym z powodów takiego stanu rzeczy są bardzo niewielkie wymiary tych silników, szczególnie w odniesieniu do mocy, jaką oferują. Jak niewielki jest silnik LS? Cóż – mimo ponad 6 litrów pojemności i 8 cylindrów jest on podobnej wielkości, co 4-cylindrowe 1.8 Mazdy stosowane między innymi w MX-5. I jeśli myślicie, że co to za różnica, skoro to i tak ciężka krowa, to tutaj też nie macie racji – najcięższa wersja LSa waży zaledwie 260kg. Ta liczba wydaje się duża dopóki nie zdamy sobie sprawy, że inne 1.8 – tym razem 1.8T, stosowane między innymi w A3 8L, waży 200kg. Przypominam – LS to potężne V8, a nie jakieś śmieszne 4 gary.
I nie, to nie są czary – za takie wymiary odpowiada technika (a raczej jej brak) jaką zastosowało GM przy konstrukcji tych silników. Widzicie – silniki LS mają rozrząd OHV, tak jak Polonezy i Duże Fiaty – czyli wałek rozrządu znajduje się w bloku i popychaczami napędza zawory znajdujące się w głowicy. To oznacza, że głowice tego silnika mogą być wąskie (co zmniejsza wymiary) oraz konstrukcja całego silnika jest mniej skomplikowana (co zmniejsza masę).
I tak, wiem – OHV wydaje się dość archaiczne i na pewno wiąże się z tym, że LS cierpią na brak mocy. Znów pudło, ale tylko połowicznie. Weźmy na przykład silnik LS1, czyli pierwszy silnik tej serii jaki powstał – dysponuje on mocą 350hp. To dużo. Bez dwóch zdań. Problem w tym, że LS1 ma 5,7 litra pojemności, więc stosunek mocy do pojemności skokowej jest śmiesznie niski – szczególnie, że Honda w tym samym czasie wypuściła silnik o pojemności 2 litrów i mocy 240hp – także bez turbo. Tym jednak, co czyni silniki LS wyjątkowymi, to moment obrotowy wynikający z dużej pojemności – w skrócie: niezależnie w którym zakresie obrotów naciśnicie gaz, samochody wyposażone w LS wystrzelą do przodu.
