Chcieliście kiedyś się przekonać, jak to jest nie być porażką w oczach swoich rodziców? Oto sposoby. A najlepsze jest to, że żadne z tych aut nie kosztuje fortuny.
Kojarzycie ten moment, kiedy podjeżdżacie swoją obniżoną na gwincie TA Technix Hondą Civic z wyścigowym wydechem Ulter i filtrem stożkowym Filtron na imprezę rodzinną i zanim jeszcze zapukacie do drzwi, to już czujecie na sobie wzrok pozostałych uczestników imprezy? Wzrok pełen obrzydzenia i zażenowania?
No, ja nie kojarzę – ja jeżdżę Audi A3. Ale rozumiem co czujecie, więc przychodzę z pomocą.
Oto 10 aut, które nie kosztują fortuny, a na imprezach rodzinnych zapewnią Wam większy prestiż, niż nowiutki Passat z salonu.
Porsche Cayenne
Gdy Cayenne debiutowało w 2003 roku nikt nie przypuszczał, że będzie ono takim bestsellerem. Wszyscy fani Porsche odrzucili ten model twierdząc, że to wcale nie jest Porsche, tylko jakiś Volkswagen. Trochę słusznie, bo ten SUV dzielił sporo części (w tym drzwi) z VW Touaregiem. Nie wolno także zapominać, że był to pierwszy naprawdę szybki SUV, który oprócz wybitnych osiągów na prostej potrafił także przekonać do siebie na krętych drogach i w terenie.
Obecnie jednak Cayenne można kupić za naprawdę fajny pieniądz. Kwota do 25 tysięcy pozwoli Wam już zaszaleć i zdecydować się na wersję S z 4.5 litrowym V8, które dobrze znosi gaz, a przy okazji zapewni naprawdę niezłe osiągi. A jeśli chcecie, żeby było Was słychać na mieście… Wydech z klapami i budzicie każdego sąsiada. Nie żebym zachęcał do takich zachowań, wręcz przeciwnie – tak tylko mówię…
A przy okazji, jak na rodzinnej imprezie wyciągniecie kluczyki od Porsche… Wasza babka padnie na zawał, a ciotka pomyśli, że wygraliście w totka. A Waszą słodką tajemnicą będzie to, że wydaliście 25 tysięcy. No i to, że na serwis musicie wydać kolejne tyle. Zaraza – dużo tych tajemnic.
Polecana wersja: Szanujmy się i odrzućmy bazowe V6 z Golfa – zainteresujcie się wersją S, to minimum do tego auta.
BMW Serii 7 E65
Niektóre projekty starzeją się niczym mleko, inne natomiast bardziej jak wino. BMW E65 to ten drugi przypadek. Linie narysowane przez Chrisa Bangle’a to było spojrzenie w przyszłość, które choć odrzucone w swoim czasie, to jednak okazało się być proroctwem, bo BMW Serii 7 produkowane w latach 2001-2008 dopiero dziś, po ponad 20 latach od premiery wygląda dobrze.
Są jednak pewne problemy – pomimo że wygląd tego auta się nie zestarzał, to zestarzało się jego wnętrze – pierwsza wersja systemu iDrive jest toporna w obsłudze, a rozdzielczość i kolory ekranu już mocno trącą myszką. No ale co poradzić, to jednak 20-letni wóz. A dla starszej części Waszej rodziny telewizor we wnętrzu to będzie naprawdę coś!
Ten samochód można kupić już za kilka tysięcy złotych (nie próbujcie, to paskudny wybór), ale sensowne egzemplarze zaczynają się już od kilkunastu “patyków”. Im dalej w las, tym większy wybór: diesle, benzyny, lpg, rzędowe szóstki, widlaste ósemki czy nawet dwunastki – do wyboru do koloru. Mierzcie tylko siły na zamiary, bo to, że BMW Serii 7 jest tanie w zakupie nie oznacza, że jest tanie w serwisowaniu.
Polecana wersja: Dla niektórych ten wybór będzie zakrawał o herezję, ale weźcie E65 z 3-litrowym dieslem, przynajmniej będziecie mieli pewność, że silnik będzie działał.
Audi A8 D3
W mojej opinii stylistyka A8 bije na głowę konkurencyjne modele Lexusa, Mercedesa i BMW. Dobra, oddam cesarzowi, co cesarskie i powiem, że nowy Lexus LS jest absolutnie wybitny pod względem stylistycznym, ale to właśnie A8 ma najlepsze drzewo genealogiczne, w którym nie ma brzydkiego, czy nawet pr
