Pomimo naszej miłości do samochodów, czasem jesteśmy mocno rozczarowani najnowszymi produktami wielkich marek.
Każdemu zdarzają się potknięcia – momenty w życiu, o których chcielibyśmy zapomnieć. Tak samo jest z producentami samochodów. Nawet oni, mimo niezliczonych inżynierów, projektantów, księgowych i innych ważnych ludzi doświadczają niepowodzeń i pomyłek w postaci nieudanych projektów, które chcieliby całkowicie wymazać ze swojej historii. Ale my im nie damy zapomnieć i przypomnimy sobie 10 największych wpadek w historii motoryzacji.
Jaguar XJ220
Zaczniemy od mocnego uderzenia – Jaguar XJ220. Nie był on czymś, o czym w tym momencie myślimy jako o porażce. Ten supersamochód jest piękny, szybki i w każdej mierze wyjątkowy.
Rozczarowanie jednak było. I to duże. Jaguar obiecywał klientom wyjątkowo zaawansowanego rekordzistę, który zastosowaną technologią miażdżyłby wszystko inne na drodze. Concept car zapowiadał silnik V12 z czterema wałkami rozrządu i 4 zaworami na cylinder, napęd na 4 koła i system wszystkich kół skrętnych. Generalnie na pokładzie miało być wszystko, co ówczesna technologia miała do zaoferowania i jeszcze trochę. W końcu nazwa modelu nie była przypadkowa – 220 oznaczało prędkość maksymalną w milach na godzinę (czyli około 350km/h).
Wersja produkcyjna natomiast… cóż – zamiast V12 dostała V6 z dwoma turbinami. Jednostka ta była rozwojową wersją silnika z B-grupowej rajdówki MG Metro 6R4 i w Jaguarze napędzała tylną oś, która na domiar złego nie była skrętna jak to miało miejsce w koncepcie. Niby Jaguar tłumaczył, że to kwestia emisji spalin i że dzięki mniejszemu silnikowi można było skrócić cały samochód, ale niesmak pozostał. Szczególnie, że oficjalnie było wiadomo, że Jaguar nie śpi na pieniądzach jak Smaug i konieczne było zbicie kosztów. Dodatkowym problemem był fakt, że nawet po usunięciu katalizatorów, podwyższeniu limitu obrotów i redukcji masy przedprodukcyjny Jaguar XJ220 nie był w stanie osiągnąć zapowiadanej prędkości maksymalnej i wskazówka prędkościomierza zatrzymywała się przy 217MPH. Nic więc dziwnego, że spora część klientów po zobaczeniu wersji przedprodukcyjnej zażądała zwrotu zaliczek, bo nie to im było obiecywane.
Obecnie XJ220 jest cenionym klasykiem z pełną problemów historią, która tylko dodaje mu wartości, ale w latach swojej produkcji był nie lada rozczarowaniem.
Cadillac Cimarron
Oj, Cimarron… Samochód, który miał być małym Cadillakiem. I był – ale niezbyt udanym. Ten samochód to idealny przykład, jak łatwo popchnąć Badge-engineering za daleko i zamiast sukcesu osiągnąć sromotną porażkę. Cimarron bazował bowiem na platformie, na której opierało się tyle samochodów innych marek, że nie był niczym ciekawym – szczególnie, że wizualnie też nie było większej różnicy między prestiżowym Cimarronem i tanim Chevroletem Cavalierem. Wyobrażacie sobie, jakby obecnie Skoda zrobiła nowego Superba, a po kilku latach pojawił się Bentley bazujący na tej samej platformie i bez zmian wizualnych? Uf.
Mówi się, że tym, co trapiło małego Cadillaca był za krótki cykl rozwojowy, ale prawda jest taka, że ta amerykańska marka premium nigdy nie miała szczęścia do niewielkich aut. Czego kolejnym przykładem był bazujący na Oplu Omedze B Cadillac Catera – ale to inna historia.
BMW serii 7 generacji E65/E66
BMW E65 miało bardzo trudne zadanie. A właściwie zadania – po pierwsze musiało zastąpić niesamowicie popularny i drugi zaraz po E39 najpiękniejszy model BMW czyli E38 (autor się nie zna, E38 jest ładniejsze niż E39 – przypis redakcji), a po drugie miało wyznaczyć nowy kierunek w historii marki BMW.
I teraz tak: zastąpienie E38 udało się w tym, że faktycznie, gdy wygaszono produkcję E38, to rozpoczęto produkcję E65. Problem w tym, że gdy premierę miała ówcześnie nowa siódemka, to sprzedaż starej gwałtownie wzrosła, bo klienci chcieli załapać się na stare E38 i nie musieć się narażać na bycie wożonym w potwornym E65. Obecnie E65 przeżywa drugą młodość, bo okazało się, że projekt Chrisa Bangle’a dopiero 20 lat po premierze jest na czasie.
To, co się natomiast E65 bez dwóch zdań udało, to wyznaczenie nowego kierunku rozwoju BMW, bowiem to właśnie w tym modelu debiutował system iDrive, który nadal jest ulepszany i aktualizowany, aby sprostać zmieniającym się wyma
