Mechanicznie? Ma niewiele wspólnego z poprzednikami. Design to inna para kaloszy.
Kontynuujemy trend pisania o Dodge’ach, ale dziś nie zaglądam w przeszłość, a w przyszłość. Inna rzecz, że dziś będzie o zupełnie innym aucie niż w zeszłym tygodniu, ale po kolei.
Dodge Charger to auto, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Ta wielka landara z jeszcze większym silnikiem wbiła się na stałe w umysły fanów motoryzacji i kinomaniaków przez, rolę w takich dziełach jak Diukowie Hazzardu czy seria filmów Szybcy i Wściekli. Nie wolno też zapomnieć o krótkim reportażu, w którym Richard Hammond po kupieniu Chargera dowiedział się, że nie mieści się on w jego garażu:
Eh… zawsze bawi.
Dodge Charger to jednak nie tylko pierwsza generacja, a samochód, który przewijał się przez lata. bo Chrysler zawsze chciał rozbudzić na nowo ducha Muscle Carów produkując kolejne generacje tego auta. I tak – na początku XXI wieku, gdy debiutowała obecna generacja, próżno było szukać w gamie dwudrzwiowego Chargera, który na stałe stał się sedanem i bardziej praktycznym bratem dwudrzwiowego Challengera.
I teraz – po raz pierwszy od prawie dwudziestu lat Dodge zaprezentował nową generację Chargera. I wygląda ona tak:
Z góry zaznaczam – Dodge opublikował tylko 5 fotografii nowego Chargera i wszystkie stylizowane są na zdjęcia z ukrycia – stąd niewielka ilość kadrów.
Po pierwsze, zaskoczenie – Charger znów jest coupe. Po drugie, zaskoczenie, bo wygląda on naprawdę dobrze. Kozacko. Fenomenalnie. Futurystycznie. Fikuśnie. Sztos fura innymi słowy.
Ale to nie jest nowy design
Uwaga – będzie kontrowersja.
Design nowej generacji Chargera znamy od 25 lat. Zobaczcie koncept Chargera z roku 1999:
Wiem, że od przodu te auta wyglądają zupełnie inaczej – wynika to z dwóch rzeczy. Po pierwsze – mamy inne pojęcie o aerodynamice, obecnie to żaden problem zrobić samochód, którego front wydaje się bardzo pionowy, a mimo to przecina powietrze jak nóż. Po drugie – zmienił się sposób projektowania Muscle Carów. W latach 90’ design “aut-mięśniaków” inspirowany był przyszłością i często było to widać, patrząc na sylwetki tych samochodów – opływowe kształty i ciekawe rozwiązania stylistyczne to była codzienność. Dopiero piąta generacja Mustanga zaczęła zwróciła się w przeszłość i była projektowana w nurcie nazwanym przez Forda “Retro-Futuryzmem”. Od tego momentu design amerykańskich aut sportowych dość mocno czerpie z lat 60’, łącznie z tym okrągłymi reflektorami łudząco podobnymi do ich pierwotnych wersji. Tyle dobrze, że obyło się bez chromowanych zderzaków.